Trening sztabowy Czarnej Dywizji

/ flickr.com

  

Analiza zadania, ocena sytuacji i czynników mających wpływ na podjęcie właściwej decyzji podczas planowania zwrotu zaczepnego dywizji były tematem treningu sztabowego pod kryptonimem Barycz-18, który odbył się w 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej.

Trzydniowy trening sztabowy przeprowadzony został pomiędzy 5 a 7 marca br., a brali w nim udział żołnierze służący w dowództwie i sztabie w 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej (11. LDKPanc). Przedsięwzięcie zabezpieczali żagańscy łącznościowcy z 11. Batalionu dowodzenia (11. bdow), którzy odpowiadali za rozwinięcie, funkcjonowanie i ochronę stanowiska dowodzenia oraz prawidłowe działanie systemów łączności — podaje oficjalny portal Czarnej Dywizji. 

Trening sztabowy to dobra okazja do doskonalenia indywidualnych i zespołowych umiejętności ćwiczących. Taka forma pozwala na sprawdzenie praktycznych umiejętności indywidualnych w zakresie wykonywania obowiązków na swoich stanowiskach funkcyjnych i oceny sytuacji taktycznej. Ponadto umożliwia doskonalenie zgrania i wykorzystanie współdziałania wszystkich osób funkcyjnych poszczególnych elementów organu dowodzenia na rzecz wypracowania kilku wariantów działania, niezbędnych do podjęcia właściwej i optymalnej decyzji przez dowódcę

 — opisuje płk Piotr Zieja, kierownik ćwiczenia, cytowany przez oficjalny portal Czarnej Dywizji. 

Ważnym elementem podczas tego typu treningów jest stworzenie odpowiednich warunków, jak najbardziej zbliżonych do rzeczywistych oraz uwzględnienie podczas kalkulacji czynników, mogących mieć wpływ na realizację zadania. W czasie treningu niezwykle odpowiedzialne zadanie spoczywa na żołnierzach zespołu rozpoznania. Do ich zadań należy przede wszystkim ustalenie najbardziej prawdopodobnego i najbardziej niebezpiecznego dla strony własnej sposobu działania wojsk przeciwnika — czytamy.

Z drugiej strony za opracowanie wariantów działania wojsk własnych odpowiada pion operacyjny organu dowodzenia dywizji. Przygotowane przez „operatorów” warianty działania porównuje się, co w głównej mierze polega na ustaleniu słabych i mocnych stron w konfrontacji z prawdopodobnym działaniem przeciwnika. Wybrany wariant jest rekomendowany dowódcy, który na tej podstawie podejmuje decyzję — wyjaśnia 11. LDKPanc. 

Bezpośrednio po zakończeniu treningu szefowie pionów organu dowodzenia wzięli udział we wstępnym omówieniu ćwiczenia.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: 11. LDKPanc.

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Poseł PiS idzie na wojnę z "Wyborczą" i "Zetką". Kieruje pozew do sądu za paszkwil

/ Piotr Galant / Gazeta Polska

  

Pozew przeciwko spółce Agora - wydawcy "Gazety Wyborczej" i Radiu Zet skierował do sądu poseł PiS Andrzej Kosztowniak. Ma to związek z sierpniową publikacją dotyczącą rzekomej afery korupcyjnej w Radomiu w okresie, kiedy parlamentarzysta był prezydentem tego miasta. - Wchodzę na ścieżkę postępowania sądowego z wydawcami tego paszkwilu, który się ukazał 30 sierpnia - powiedział.

"Wchodzę na ścieżkę postępowania sądowego z wydawcami tego paszkwilu, który się ukazał 30 sierpnia" - powiedział dziennikarzom Kosztowniak. Dodał, że pozew został skierowany przeciwko Agorze, autorowi publikacji w „GW” oraz przeciwko Radiu Zet.

Za pośrednictwem mediów polityk prosił mieszkańców Radomia o wsparcie.

Ta sprawa - niestety dla mnie - będzie trwała latami. Mam nadzieję, że skończy się obroną prawdy i "GW" oraz Radio Zet przyznają mi rację, mówiąc o tym , że podały całkowicie kłamliwe informacje dotyczące mojej osoby, tego co posiadam, tego co od kogo dostawałem albo czego nie dostawałem

- stwierdził Kosztowniak.

Według niego wszystkie informacje podane w artykule "GW" były nieprawdziwe.

Te wszystkie rzeczy (…) dotyczące rzekomego domu, który miałem otrzymać; mieszkania, z którego mogłem korzystać do celów biznesowych i spotkań z kobietami, czy też zakupów jakichkolwiek nieruchomości na wspomniane tam osoby (…) są nieprawdą

- zapewniał poseł PiS.

Kosztowniak zaznaczył, że w poniedziałek "GW" opublikowała na jego żądanie sprostowanie. "Mam nadzieję, że doprowadzi to w końcu do tego, że dziennikarze zarówno Radia Zet, jak i GW dokonają rzetelnej weryfikacji materiału na podstawie, którego tworzyli te rzeczy" - stwierdził polityk. Według niego wszystkie te informacje można było łatwo zweryfikować. Dlatego - w ocenie Kosztowniaka - artykuł w "GW" powstał na potrzeby kampanii wyborczej.

Redakcja portalu wyborcza.pl zapowiedziała na środę odpowiedź autora artykułu na sprostowanie Kosztowniaka. Poseł zapowiedział, że z "GW" "będzie rozmawiał tylko w sądzie".

Mam też świadomość tego, że jest szykowany dalszy element uderzenia, nie tyko ze strony GW. Również przeprowadzany był ze mną - w moim przekonaniu - bardzo tendencyjny wywiad przez jednego z dziennikarzy TVN24. Myślę, że będą to kolejne historie z Radomia

- stwierdził Kosztowniak. Dodał, że celem takich materiałów jest uderzenie w PiS przed wyborami samorządowymi i przeniesienie konfliktu radomskiego na grunt ogólnopolski.

Kosztowniak oświadczył, że w pozwie domaga się przede wszystkim przeprosin.

Jak będą wyglądały dalsze ewentualne pozwy to jest element jeszcze pewnej strategii, która przyjąłem z reprezentującą mnie kancelarią prawną. Nie chciałbym w tym momencie o tym mówić

- zaznaczył.


"GW" w artykule autorstwa dziennikarzy gazety oraz Radia Zet podała, że w 2016 roku CBA miało materiał do postawienia zarzutów korupcyjnych dwóm posłom PiS z Radomia. Według "GW" po zmianie władzy sprawę wobec nich wyciszono, a funkcjonariusz, który ją prowadził, odszedł ze służby.

GW" napisała, że układ korupcyjny w Radomiu miał działać od 2007 roku. Według gazety, mieli w nim brać udział przedstawiciele władz miasta i firm. Jak podaje gazeta, w zamian za ustawianie przetargów korzyści majątkowe mieli przyjmować m.in. były prezydent miasta, obecnie poseł PiS Andrzej Kosztowniak, jego doradca i b. poseł Krzysztof Sońta oraz wiceprezydent miasta Igor M. Jak pisze "GW", z całej sprawy przed Jarosławem Kaczyńskim mieli się tłumaczyć Kosztowniak i obecny szef gabinetu premiera Marek Suski, określany przez "GW" jako "radomski baron". Według Suskiego zarzuty "GW" są "na pierwszy rzut oka całkowitym stekiem bzdur". Jak dodał, informacje "Wyborczej" są ciekawe, ponieważ ukazują zarazem skalę inwigilacji opozycji przez rządzącą od 2007 do 2015 r. Platformę Obywatelską.

"Gazeta" napisała, że Kosztowniak jako prezydent Radomia przyjmował korzyści majątkowe od jednego ze znanych radomskich przedsiębiorców w związku z przetargami na różne inwestycje. Miał też m.in. dostać dom, którego budowę sfinansowała firma Romana S. oraz mieszkanie "do dyspozycji".

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl