Polacy kochają banany. Ich import wzrósł o prawie 70 procent

/ pixabay.com

  

Polska w 2016 r. sprowadziła prawie 370 tys. ton bananów - wynika z danych Eurostatu. W ciągu czterech lat import wzrósł o 66 proc. Ekspert rynków rolnych Anna Kitala dodała, że średnio w 2016 r. zjedliśmy 6,8 kg bananów na osobę.

Według danych handlowych za pierwsze 11 miesięcy 2017 r. wolumen krajowego importu po raz kolejny zwiększył się i wyniósł 448 tys. t.

Polska najwięcej bananów sprowadziła z Ekwadoru, Belgii, Holandii oraz Niemiec. Udział tych krajów w całym polskim imporcie tych owoców w 2016 r. wyniósł 82 proc., natomiast w pierwszych 11 miesiącach 2017 r. - 81 proc.

Polacy jedzą coraz więcej bananów. W 2013 r. roczne spożycie tych owoców wynosiło 5,4 kg/os. w gospodarstwach domowych, a w 2016 r. 6,84 kg/osobę. Banan jest drugim po jabłkach najbardziej popularnym i najczęściej konsumowanym owocem w Polsce. Co więcej, spożycie bananów rośnie szybciej niż konsumpcja owoców ogółem - zauważa ekspertka.

Rośnie także import bananów do Unii Europejskiej, ale rosną też ich ceny. Podwyżki są konsekwencją zmniejszenia dostaw bananów na rynek światowy w pierwszych miesiącach tego roku z Ameryki Łacińskiej, m.in. z Ekwadoru. Na ograniczenie podaży wpłynęły podtopienia, strajki i chłodna pogoda.

Obecnie na rynku hurtowym w Broniszach k. Warszawy banany kosztują 4,6-5,85 zł za kg. W popularnych dyskontach trzeba zapłacić za te owoce ok. 5 zł za kg.

Unia Europejska zaopatruje się w banany przede wszystkim w krajach Ameryki Łacińskiej, takich jak Ekwador, Kolumbia, Kostaryka, Panama i Peru. Dość znaczne ilości bananów UE importuje również z krajów należących do ugrupowania AKP (przede wszystkim byłych kolonii krajów Unii Europejskiej), w tym w szczególności z Dominikany, Kamerunu czy Wybrzeża Kości Słoniowej.

Według danych Eurostatu import bananów do UE z krajów pozaunijnych w 2016 r. przekroczył 5,5 mln t. Z danych handlowych wynika, że w pierwszych 11 miesiącach ubiegłego roku import wyniósł ok. 5,5 mln t, czyli był o blisko 8 proc. większy niż w tym samym okresie rok wcześniej. Eksperta zauważa, że unijny import bananów od 2013 r. systematycznie się zwiększa. W ciągu czterech lat import wzrósł o 66 proc.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Inka i Łupaszko już wrócili. Teraz czas na Zygmunta Nowakowskiego! ZOBACZ FILM

/ arch.

  

Przed wojną jego felietony czytały co tydzień 4 miliony Polaków. W 1955 r. na stadionie w Manchesterze przemawiał do 8 tysięcy emigrantów: „Rzekoma Polska, w której rządzą agenci sowieccy, jest oszustwem! Głosić to jest naszym wielkim, zbiorowym obowiązkiem”. Tłum powtórzył za nim mickiewiczowską przysięgę, dla braci w sowieckich łagrach: „Jeśli zapomnę o nich Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie!”. Władze w PRL wpadły we wściekłość i oskarżyły Zygmunta Nowakowskiego o stworzenie „atmosfery terroru moralnego”. Dziś, w III RP, próbuje się zamilczeć pamięć o nim, bo jego twórczość, podobnie jak Józefa Mackiewicza, to bomba z opóźnionym zapłonem.

Poniżej obejrzeć mogą Państwo niezwykłą rozmowę z dr Pawłem Chojnackim, historykiem, który walczy o przywrócenie pamięci o duchowym przywódcy niezłomnej emigracji.


„Pies warujący na sztandarze polskości”

- Ktoś kiedyś nazwał go „psem warującym na sztandarze polskości”. Nie uważał tego za obraźliwie, uznawał, że to jego rola. Gdyby we wrześniu 1939 r. trafiła go bomba, miałby dziś w Krakowie swój pomnik, ulicę i szkołę swojego imienia. Ale nie ma, bo przeżył, a to co pisał i mówił o komunizmie i nowych elitach, jest dla nich nie do przyjęcia do dziś – powiedział dr Chojnacki w „Wywiadzie z chuliganem” w Telewizji Republika.


- Sprawa Zygmunta Nowakowskiego to najbardziej drastyczny przykład, jak skuteczna może być chirurgia pamięci. On przed wojną miał popularność dzisiejszych celebrytów. Gdy siadał w krakowskich kawiarniach, ludzie zatrzymywali się przed nimi. Był jednym z ostatnich ludzi renesansu, mających wielkie osiągnięcia w bardzo odmiennych dziedzinach – ocenia historyk.

Zasięg jego felietonów publikowanych w „Ikacu”, redakcja szacowała na 4 miliony czytelników, bo podawano je sobie z rąk do rąk.
 

Zygmunt Nowakowski bije na głowę Pawła Jasienicę
Zdaniem dr Chojnackiego, gdyby III RP była krajem w pełni suwerennym, o Nowakowskim uczono by w szkołach.

- Przecież „Wieczory pod dębem”, czyli jego książka składająca się z felietonów historycznych, opracowana przez Lidię Ciołkoszową, bije na głowę Pawła Jasienicę. Próbowałem czytać Jasienicę po latach i nie bardzo się chciało, za dużo tam gomułkowskich wtrętów. U Nowakowskiego jest większy oddech, to jest książka nie przynależąca do historii literatury, tylko ciągle żywa. Powinna znaleźć się wypisach szkolnych, licealnych i gimnazjalnych – mówi Paweł Chojnacki.


Wystarczy posłuchać legendarnego wystąpienia Zygmunta Nowakowskiego na stadionie w Manchesterze (jego fragment obejrzeć można w programie od 20 minuty), by zrozumieć powody zamilczania pisarza. Nowakowski przeciwstawił się propagandzie władz PRL, które twierdziły, że emigranci powinni wrócić i włączyć się w budowę nowe rzeczywistości: - Nęcą nas i wabią, wołając: >>Budujcie razem z nami nasz polski, własny, cały dom!<<. Nieprawda! Ten dom nie jest ani polski, ani własny, ani cały.


Zbrodniarze, zrobiliście z Polski jedno wielkie więzienie!
Pytał też w owym przemówieniu: - Propaganda warszawska cynicznie obiecuje nam rozgrzeszenie z naszych win i zbrodni. Jakież to zbrodnie, jakie winy? I kto ma nas z nich rozgrzeszać? Zbrodniarze, którzy z Polski zrobili jedno wielkie więzienie?


Gdy propaganda PRL obiecywała emigrantom normalizację, przypominał w dramatycznym apelu o tych, którzy siedzą w sowieckich łagrach: - Manifestacja dzisiejsza poświęcona jest także sprawie tysięcy, tysięcy Polaków, którzy dogorywają gdzieś w łagrach sowieckich, w stepach czy tajgach. To nasi bracia. Mam do wszystkich obecnych prośbę. Prośbę, byśmy po cichu, w duszy, albo nawet głośno, powtórzyli pewne słowa. Jest u Mickiewicza moment, gdy jeden z więźniów w celi bazyliańskiej, Sobolewski, opisuje scenę wywożenia Polaków na Sybir. Kończy ten opis, składając przysięgę: „Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie!”.


Słowa przysięgi powtórzył głośno cały stadion, a władze komunistyczne zawrzały i oskarżyły Zygmunta Nowakowskiego o stworzenie „atmosfery terroru moralnego”. Odpowiadał: - Manchester zalazł im mocno za skórę, był zaś aktem nie terroru moralnego, ale siły moralnej. Wszystkie apele wzywające nas do powrotu spaliły na panewce.


Cała rozmowa o celowo zamilczanym pisarzu, przywódcy duchowym niezłomnej emigracji poniżej:
 

 

Źródło: niezalezna.pl, Radio Poznań

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl