Kardynał Nycz zabrał głos w temacie antysemityzmu. "Tutaj bym bronił naszych rodaków"

Kard. Kazimierz Nycz / By Piotr Drabik from Poland - Kard. Kazimierz Nycz, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=34804880

  

- Trzeba czasem zrobić krok do tyłu, żeby się zastanowić i refleksyjnie podejść do pewnych rzeczy - powiedział dziś kard. Kazimierz Nycz, pytany o stosunki polsko-izraelskie. Według niego, "poradzimy sobie i politycy też sobie poradzą" z mądrym rozwiązaniem tego problemu.

Metropolita warszawski, który był gościem radia RDC pytany był o dialog polsko-izraelski w kontekście sporu o nowelizację ustawy o IPN. Prowadzący rozmowę przypomniał, że w połowie stycznia obchodzony był XXI Dzień Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce. Mottem Dnia Judaizmu był w tym roku cytat z Księgi Proroka Izajasza: "Pokój! Pokój dalekim i bliskim". W tym kontekście kard. Nycz zapytany został czym jest dla niego dziś antysemityzm.

- Nie chciałbym tutaj wchodzić na wątek polityczny, oceniania przyczyn co się stało, dlaczego się stało. Rzeczywiście jest także pewien zgrzyt w tym, że nie tak dawno, bo właściwie 5-6 tygodni temu, obchodziliśmy w całej Polsce Dzień Judaizmu w Kościele katolickim, po to by się otworzyć i poznać bardziej Judaizm, nawzajem się poznać

 - odpowiedział kard. Nycz.

Przypomniał, że gospodarzem tegorocznych centralnych obchodów Dnia Judaizmu była Archidiecezja Warszawska.

- Uczestniczyłem w pewnych partiach, ale mój biskup pomocniczy Rafał Markowski uczestniczył, prowadził i przygotowywał to wszystko razem z ludźmi jednej i drugiej strony (...) Wszystko to przeszło bardzo ładnie i  jestem głęboko przekonany, że przeszło szczerze. To naprawdę było jakby wyraz pewnej drogi, którą przeszliśmy

 - ocenił.

- I myślę, że to jest - ja patrzę jako człowiek Kościoła od tej strony przede wszystkim - że jeżeli potrafiliśmy przez tyle wieków na tej ziemi żyć razem wspólnie, kiedy się patrzy na ten czas wspólnego bycia, chociażby przez pryzmat Muzeum Polin, które można zobaczyć i z pożytkiem obejrzeć, także z naszej strony katolickiej, wiele się nauczyć

 - powiedział kard. Nycz.

"Jeżeli mianowicie nauczyliśmy się tego życia i zrobiliśmy duże kroki naprzód, także w okresie po komunizmie, bo za komunizmu rzeczywiście było różnie i wzbudzano rozmaite, takie czy inne antysemickie prowokacje. Natomiast jeżeli w ciągu tych 27 lat przeżyliśmy wiele - ja pamiętam, będąc w Krakowie jaka trudna sytuacja była w 1986, 87, 88, 90 roku w związku z tzw. konfliktem oświęcimskim - moje osobiste zdanie jest takie, że od tego czasu zrobiliśmy ogromnie dużo kroków naprzód i byłoby czymś bardzo niezrozumiałym i niepojętym, gdybyśmy mieli w tej chwili w imię nie wiem jakich celów, jakich interesów, popsuć to wszystko i cofnąć się do tyłu, i niestety wywołać jakąś tam falę antysemityzmu" - powiedział metropolita warszawski.

- Ja myślę tak, że Polacy globalnie rzecz biorąc nie są antysemitami. Tutaj bym bronił naszych rodaków i ziomków. Natomiast złą rzeczą byłoby, gdyby się pozwolili prowokować przez kogokolwiek

 - podkreślił

"Zresztą to samo troszkę - i to jest moje zdanie - dotyczy także dialogu z innymi: narodami czy z innymi sąsiadami, chociażby z Niemcami" - zaznaczył. "Także nie tak dawno mówiliśmy jako przedstawiciele komisji kontaktowej polsko-niemieckiej, żebyśmy nie zaprzepaścili tych kroków, które zrobił kard. Wyszyński, kard. Wojtyła, biskup Kominek, sławny list biskupów polskich do biskupów niemieckich z prośbą o przebaczenie i z przebaczeniem, żebyśmy nie zrobili kroku do tyłu, bo ten list przyniósł wielkie owoce, a za komunistycznych czasów jego twórcy, jego autorzy ucierpieli bardzo" - powiedział kard. Nycz.

- Więc to są takie momenty przestrogi: trzeba czasem zrobić krok do tyłu, żeby się zastanowić i refleksyjnie podejść do pewnych rzeczy. Myślę, że poradzimy sobie i politycy też sobie poradzą, żeby w sposób mądry, roztropny, dla dobra Polski i dla dobra tych relacji żeby ten problem rozwiązać

 - dodał hierarcha.

Nowelizacja ustawy o IPN zakłada m.in., że każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez Trzecią Rzeszę lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne, będzie podlegał karze grzywny lub więzienia do lat trzech. Taka sama kara grozi za "rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni". Nowela wywołała krytykę m.in. ze strony Izraela i USA. 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ciąg dalszy "afery bagażnikowej". Śledztwo stało w miejscu, bo... Schmidt nie przychodziła na przesłuchanie!

Joanna Schmidt i Ryszard Petru / .Fot. Tomasz Hamrat/ Gazeta Polska

  

Poseł Joanna Schmidt do tej pory nie stawiała się na wezwania policji odnośnie przesłuchania w sprawie wwiezienia w bagażniku na teren Sejmu dwóch członków ruchu Obywatele RP. Schmidt zapowiada, że w tym tygodniu w końcu dotrze do wydziału ruchu drogowego stołecznej policji. Mogą na nią czekać spore nieprzyjemności.

Schmidt powiedziała dziś, że otrzymała wezwanie od policji i zadeklarowała, że stawi się na przesłuchaniu. Policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji przesłuchali już niemal wszystkie osoby mające wiedzę na temat wwiezienia dwóch osób w bagażniku na teren Sejmu RP.

18 lipca przed Sejmem zorganizowany został protest m.in. przez Obywateli RP, Ogólnopolski Strajk Kobiet i Komitet Obrony Demokracji. Poseł Ryszard Petru próbował wwieźć na teren parlamentu dwie osoby posiadające czasowo zawieszone prawo wstępu na teren i do budynków w zarządzie Kancelarii Sejmu. Byli to Paweł Kasprzak i Wojciech Kinasiewicz z Obywateli RP. Gdy ich wwiezienie zostało Petru uniemożliwione przez Straż Marszałkowską, zostali przetransportowani oni w bagażniku samochodu prowadzonego przez posłankę Joannę Schmidt, a później rozpoczęli pikietę.

Kasprzak i Kinasiewicz także zostali przesłuchani, ale odmówili odpowiedzi na część zadawanych im pytań.

„W związku z powyższym przekazano materiały do prokuratury o ocenę prawną, czy nie doszło do naruszenia art. 233 kodeksu karnego, czyli zatajenia prawdy” - poinformował kom. Sylwester Marczak, rzecznik komendanta stołecznego Policji. Sprawa jest w toku.

Policji wciąż nie udało się przesłuchać Joanny Schmidt.

„Czynności z tą osobą zaplanowane są w tym tygodniu. Istnieje podejrzenie, że mogła dopuścić się wykroczenia. Wcześniej dwukrotnie był ustalony termin wykonania czynności, jednak za każdym razem termin musiał być zmieniony z uwagi na niemożność stawiennictwa się osoby w wydziale ruchu drogowego

- powiedział dziś kom. Marczak.

Rzecznik policji dodał, że dopiero po wykonaniu tej czynności zostanie podjęta decyzja dotycząca ewentualnego wniosku o udzielenie pomocy prawnej w zakresie uzyskania zezwolenia na ściganie w związku z popełnionym wykroczeniem.

W związku z wydarzeniami z 18 lipca dochodzenie wszczęto także w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Śródmieście. Prowadzone jest w kierunku art. 193 kodeksu karnego, czyli naruszenia miru domowego. Sprawa została zarejestrowana po zawiadomieniu z Biura Prawnego i Spraw Pracowniczych Kancelarii Sejmu. „Postępowanie jest na etapie gromadzenia materiału dowodowego” - powiedział prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl