Eksponaty związane z ukrywaniem Żydów przez polską rodzinę w MIIWŚ

facebook.com/Muzeum.II.Wojny.Swiatowej

Kilim żydowskiej rodziny Jomtow ukrywanej przez rodzinę Joniuków jest jednym z eksponatów, które pokazało w sobotę Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Prezentacja odbyła się w ramach trwającej od kilku miesięcy w MIIWŚ akcji pod hasłem "Eksponat miesiąca".

Oprócz ozdobnego kilimu w gablocie muzealnej znalazło się także obwieszczenie niemieckich władz okupacyjnych w Częstochowie z września 1942 r. informujące o karze śmierci dla Żydów, którzy bez pozwolenia opuszczą obszar getta oraz ostrzegające przed konsekwencjami za udzielanie im pomocy. Zgodnie z hitlerowskim zarządzeniem za pomoc Żydom ukrywającym się na tzw. aryjskiej stronie groziła Polakom kara śmierci.

Wśród eksponatów są także trzy zdjęcia, w tym jednego z uratowanych Żydów, Szmula Walerschteina.

To zastygła historia współistnienia dwóch narodów, nad które nadciągnęło widmo i mrok zagłady. Zbiega się tu troista perspektywa - oprawców, ofiar, ale i sprawiedliwych. I wyłania się stąd obraz społeczności, narodu, który nie zgodził się na politykę zagłady

 - mówił podczas uroczystości, zastępca dyrektora Muzeum II Wojny Światowej, Tomasz Szturo.

Jak dodał, "dla większości polskiego społeczeństwa w czasie II wojny światowej ewangeliczna reguła miłości bliźniego nie była tylko czczym hasłem".

I oby te eksponaty, które są bezdyskusyjnym świadectwem historycznym, były rozstrzygającym argumentem w tej gwałtownej dyskusji, w tym sporze, który wybuchł 27 stycznia (chodzi o przyjęcie przez Sejm - budzącej sprzeciw Izraela - nowelizacji ustawy o IPN karzącej m.in. za przypisywanie polskiemu narodowi odpowiedzialności za zbrodnie popełnione przez Trzecią Rzeszę )

- podkreślił Szturo.

Żydowska rodzina Jomtow (Jomtefów) w latach 1942-44 była ukrywana w miejscowości Grochów, położonej niedaleko Sokołowa Podlaskiego. Pomocy udzieliła im rodzina Joniuków, która ukryła czworo Żydów na strychu stodoły. W późniejszym okresie dołączyli do nich także dwaj bracia Walerschteinowie.

W 1983 r. Jan Joniuk i Leokadia Michalska-Joniuk, Eugenia Bartosiak-Joniuk i Zofia Wycech-Joniuk za swoje poświęcenie w ukrywaniu Żydów w czasie wojny otrzymali medal "Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata".

Prawie siedem tysięcy osób narodowości polskiej zostało uhonorowanych medalem +Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata+. Jeżeli mówimy o Holokauście to mówimy o milionach ofiar, ale to jest tylko statystyka. Natomiast my chcielibyśmy, tak jak na naszej wystawie głównej, opowiedzieć o ludziach, konkretnych osobach. Za tymi obiektami, które dziś pokazujemy, kryją się ludzkie losy: polskiej rodziny Joniuków i żydowskiej rodziny Sary i Abrahama Jomtow 

- powiedział kierownik działu wystawienniczego MIIWŚ, Marcin Westphal.

Wyjaśnił, że Abraham Jomtow był krawcem w Węgrowie, w pobliżu Grochowa.

Obie rodziny znały się. Przed wojną Abraham szył dla rodziny Joniuków ubrania. Kiedy rozpoczęła się II wojna światowa Niemcy w Węgrowie założyli getto, do którego trafiła rodzina Jomtow. Joniukowie już wtedy im pomagali, dowożąc żywność. Kiedy we wrześniu 1942 r. Niemcy zaczęli likwidację getta i pierwszego dnia wymordowano tysiąc osób, a po potem sukcesywnie wywożono Żydów do Sokołowa Podlaskiego, skąd trafiali do Treblinki. Rodzinie Jomtow udało się uciec do pobliskich lasów, następnie udali się do Grochowa, gdzie poprosili o pomoc rodzinę Joniuków. Joniukowie nie odmówili pomocy. I tak ośmioosobowa polska rodzina udzieliła schronienia najpierw Sarze i Abrahamowi z dwójką dzieci, a potem jeszcze dwóm braciom Sary

 - mówił Westphal.

W połowie 1944 r. pod naporem Armii Czerwonej oddziały niemieckie podczas operacji wycofywania się założyły w gospodarstwie Joniuków kwaterę.

Żołnierze mieszkali w stodole, oficerowie w domu Joniuków, a na poddaszu ukrywała się żydowska rodzina. Jan Joniuk został przynajmniej raz przyłapany przez niemieckiego oficera, kiedy szedł z jedzeniem. Za każdym razem udało mu się wyjaśnić, że niesie ten posiłek żołnierzom lub sąsiadom i dzięki temu uniknął zdemaskowania 

- opowiedział Westphal.

W lipcu 1944 r. rodzina Jomtow kończy się ukrywać i wyjeżdża do Sokołowa Podlaskiego, a potem do Łodzi, skąd po zakończeniu wojny emigruje do Kanady i Izraela.

Ale na tym nie kończą się kontakty obu rodzin, ponieważ one są utrzymywane przez potomków Joniuków i Jomtow jeszcze w latach 80. Wtedy sytuacja się zmienia, ponieważ to ta żydowska rodzina w czasie stanu wojennego pomaga materialnie Joniukom, przesyłając im żywność i ubrania. Kontakty już wnuków obu rodzin trwają właściwie do dnia dzisiejszego

 - dodał Westphal.

Inicjatywa MIIWŚ pn. "Eksponat miesiąca" prezentuje raz w miesiącu pamiątki ze zbiorów gdańskiego muzeum. Obiekty te są prezentowane w holu głównym placówki przez miesiąc.(

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


SONDA
Wczytuję sondę...

Tagi

Wczytuję komentarze...

Włoska prasa bezlitośnie komentuje mecz Polaków. "To był fałszywy krok"

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/CC0/blickpixel

  

Polska rozczarowała - podkreśla "La Gazzetta dello Sport" w relacji z meczu z Senegalem na mundialu w Moskwie. Komentatorzy nie kryją zdziwienia i zawodu słabą grą "licznej włoskiej kolonii", czyli piłkarzy z klubów Serie A.

Rozczarowała cała polska reprezentacja, rozczarował Robert Lewandowski - ocenia największy włoski dziennik sportowy, według którego drużyna biało-czerwonych zrobiła "fałszywy krok" w pierwszym mundialowym meczu.

"La Gazzetta dello Sport" zauważa, że Polacy "ogłuszeni ciosem", jakim była bramka strzelona przez Mbaye Nianga, "chwiali się na nogach". Pierwszym przegranym w "bezpośrednim pojedynku" - dodaje - jest Wojciech Szczęsny z Juventusu.

Według dziennika wynik tego spotkania doprowadził do "wywrócenia" prognoz co do kolejności w grupie H, w której "dowodzą teraz Japonia i Senegal".

Senegalczycy mogą jeszcze dalej zaskoczyć - twierdzi komentator gazety. Jego zdaniem gra powinna była "kręcić się wokół" Piotra Zielińskiego, który był jednak ustawiony bardziej w tyle niż w swym klubie Napoli i dlatego "mało kontaktował się" na boisku z Arkadiuszem Milikiem i Robertem Lewandowskim.

W relacji zwraca się uwagę na to, że podejmowane przez Polaków próby odegrania się spalały na panewce. Dopiero, jak dodaje, Grzegorz Krychowiak "w poczuciu winy" za poprzednią nieudaną akcję, której następstwem był drugi gol dla Senegalu, strzeloną bramką próbował odwrócić losy spotkania.

Sprawozdawcy włoskiej telewizji Mediaset zwracali uwagę w trakcie transmisji, że mecz był pojedynkiem dwóch zawodników z Napoli: Milika i Kalidou Koulibaly'ego.

"Milik na pewno powiedział swoim kolegom z reprezentacji, jak gra Senegalczyk"

- podkreślano. Zdaniem komentatorów, wiedza ta jednak na niewiele się zdała.

"Debiut pod znakiem fiaska" - pisze o meczu Polaków "Corriere dello Sport". Na swojej stronie internetowej "daremnym" nazywa gol Krychowiaka.

Następnie podkreśla odnosząc się do występu Polaków grających w Serie A: "Nie zdali egzaminu 'Włosi', począwszy od Szczęsnego i Milika".

- Polska nie była wskazywana jako faworyt mundialu, ale eksperci wyobrażali sobie zupełnie inny jej debiut w tych rozgrywkach

- dodaje.

Trzy punkty zdobyte przez Senegal dziennik uznaje za "w pełni zasłużone" z racji konsekwencji, z jaką przez 90 minut grała drużyna tego kraju.

Taką samą opinię wyraża "Corriere della Sera", według którego Senegalczycy mieli znacznie więcej siły fizycznej i lepsze przygotowanie taktyczne. "Tego całkowicie zabrakło Polsce" - dodaje.

Komentatorzy odnotowują także fatalny ich zdaniem ruch Wojciecha Szczęsnego, który "nieostrożnie" ich zdaniem wybiegł poza pole karne, co wykorzystał Niang strzelając do pustej bramki. "To było desperackie wyjście" - komentuje "Tuttosport".

"La Repubblica" żartobliwie podsumowuje: "Grupa H jak Happiness (szczęście)"; przynajmniej - jak dodaje - dla kibiców z Senegalu. O polskich piłkarzach pisze, że byli "zagubieni", "uśpieni", a ich obrona "dopełniła cały ten pasztet".

Jak podkreśla, dotychczasowe rezultaty meczów w tej grupie są "naprawdę zaskakujące".

"Po czterech porażkach to pierwszy afrykański uśmiech na mundialu" - tak o występach drużyn z Czarnego Lądu pisze "La Stampa". Polacy według turyńskiego dziennika grali "bez wyrazu".

- Niech podniesie rękę ten, kto wyobrażał sobie, że Senegal będzie świętował razem z Japonią pierwsze miejsce w grupie

 - stwierdza gazeta, wydawana w mieście Juventusu.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl