Gutka - używka, która stała się zmorą Indii

/ 12019

  

Indie od pokoleń zmagają się z gutką, używką z domieszką tytoniu do żucia. Czerwone plamy na chodnikach i ścianach stały się codziennością kraju. Gutka szybko uzależnia i jest pierwszym wyborem biedniejszych warstw społeczeństwa. Co roku zabija 700 tys. ludzi.

Shailendra Kumar zatrzymuje się na skrzyżowaniu w okolicy Connaught Place w centrum Delhi. Rozgląda się uważnie i błyskawicznie wychyla się poza autorikszę. Struga czerwonej śliny długim łukiem ląduje w koszu na śmieci.

"Lata praktyki, pełna profeska!" - mówi zadowolony. Uśmiechając się odsłania poplamione czerwoną substancją zęby. "Chce pan spróbować?" - zaraz oferuje. Z małej saszetki wysypuje na dłoń jasnobrązowy proszek.

Mieszanka orzechów arekowych, tytoniu, sproszkowanej kory akacji katechu z parafiną, kruszonego wapienia, proszku cytrynowego i innych substancji smakowych nazywa się gutka. Wkłada się ją między dolną wargę a zęby. Od pięciu lat jest zakazana w Delhi.

"Wszędzie można ją kupić" - potwierdza Mohan Yadav, sprzedawca z małego kiosku w okolicy stacji metra na Connaught Place. "Policja też ode mnie czasami kupuje" - mówi, wskazując na samochód policyjny zaparkowany 20 metrów dalej.

W tej okolicy ściany pobliskich kamienic wybudowanych jeszcze przez Brytyjczyków, tak samo jak wielu sądów i instytucji państwowych, są poplamione na czerwono. Nie pomagają nawet obrazki bogów umieszczane przez właścicieli nisko na ścianach, w rogach budynków i na klatkach schodowych.

Mohan tłumaczy, że gutkę kupują zazwyczaj kierowcy riksz i taksówkarze, robotnicy, a od święta nawet studenci.

Najtańsza kosztuje zaledwie kilka rupii, średnia 10 (0,5 zł), a najdroższa ok. 40 (ok. 2 zł).

"Gutka pobudza, daje kopa i trzyma przez noc" - tłumaczy Brij Kishor, taksówkarz z południa Delhi. "Mam dwie inne fuchy w czasie dnia i często w nocy jeżdżę jeszcze taksówką" - dodaje.

"Zacząłem chyba w wieku 13 lat. Ojciec nie pozwalał palić papierosów, a z gutką łatwo się schować" - opowiada Shailendra. Gutka szybko uzależnia i jest bardziej popularna niż najtańsze indyjskie papierosy bidi. "Chyba lepiej żuć gutkę, niż palić papierosy, to chyba jasne" - dodaje Kumar.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w Indiach co roku milion osób umiera na skutek spożycia tytoniu. Eksperci szacują, że nawet 70 proc. zachorowań na raka spowodowane jest spożywaniem gutki.

Pod koniec października 2017 r. na raka jamy ustnej zmarł Rasiklal Manikchand Dhariwal. Imperium tego "barona gutki" zarabia rocznie niemal 4,2 mld zł. Zdaniem policji miał powiązania z Dawoodem Ibrahimem, największym przywódcą mafijnym w Indiach, który obecnie ukrywa się w Pakistanie.

Po długiej batalii przeciwników gutki aż 24 indyjskie stany zakazały sprzedaży używki. Zakaz musi być co roku przedłużany przez władze tych stanów. Producenci szybko jednak obeszli prawo, sprzedając składniki gutki w osobnych saszetkach, które przed spożyciem trzeba było wymieszać. W grudniu 2016 r. proceder ukrócił Sąd Najwyższy. Od tego czasu policja organizuje regularne akcje przeciw hurtownikom gutki.

"Bogaci ludzie nie spożywają gutki, dlatego jej zakazali" - mówią zgodnie Kumar i Bishor. "Nie przestaniemy jej spożywać, przecież to nasza kultura" - kończą.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Adamowicz obudził się po 20 latach prezydentury? Nagle proponuje zmiany i to jakie!

/ Fotomag/Gazeta Polska

  

Paweł Adamowicz jest prezydentem Gdańska od 20 lat. Teraz, jako bezpartyjny kandydat do kolejnej kadencji nagle oprzytomniał i stwierdził, że miastu potrzebne są zmiany. Prezydent, który ramię w ramię z homoseksualistami walczy o ich "prawa" teraz stawia na pomoc rodzinom. - Bon żłobkowy w wysokości 500 zł, gdańskie rodzinne niedziele, sieć domów kultury, bezpłatne bilanse zdrowia dla 60-latków, nowe linie autobusowe i tramwajowe w Gdańsku w latach 2018-2023 - oto propozycje, na które gdańszczanie musieli czekać wiele lat.

Adamowicz przedstawił podczas konferencji prasowej osiem celów na kadencję w latach 2018-2023.

Kończą się spekulacje personalne, powinniśmy zacząć poważnie rozmawiać o przyszłości Gdańska, o pomysłach, celach na najbliższe pięć lat 

– przekonywał po 20 latach prezydentury.

Powiedział, że jako kandydat na prezydenta Gdańska, wraz ze swymi współpracownikami i kandydatami na radnych miasta proponują gdańszczankom i gdańszczanom porozumienie programowe i zobowiązują się do zrealizowania ośmiu celów w ciągu najbliższych pięciu lat.

Zaczął od propozycji prospołecznych rażąco podobnych do programu PiS.

Jako pierwszy cel wymienił „szczęśliwe gdańskie rodziny”.

Nie ma nic ważniejszego niż szczęście rodzin, ale ono wymaga wsparcia wspólnoty samorządowej 

- zapewnił i obiecał wprowadzenie bonu żłobkowego w wysokości 500 zł dla każdej gdańskiej rodziny, też dla matek samotnie wychowujących dzieci, bez względu na liczbę posiadanych dzieci w wieku od jednego do trzech lat.

Adamowicz zadeklarował też, że „bardzo mocno zajmie się wsparciem młodzieży, która popada w depresję”.

CZYTAJ WIĘCEJ: Adamowicz pójdzie z homoseksualistami. Szumełda już się cieszy

Zadeklarował wprowadzenie „gdańskich rodzinnych niedziel", które mogłyby być realizowane dzięki rozbudowanej ofercie karty mieszkańca.

Drugi cel to „wdzięczność wobec starszych osób”. W ramach tego celu Adamowicz proponuje: bilans 60-latka (skaner zdrowia), program teleopieki domowej oraz kartę na zajęcia seniorów (Senior Profit).

W ramach „priorytetu dla komunikacji zbiorowej” Adamowicz wymienił zwiększenie częstotliwości kursowania autobusów i tramwajów, tworzenie nowych buspasów oraz dodatkowych 500 nowych wiat przystankowych. Kandydujący na urząd prezydenta Gdańska powiedział, że do realizacji celu „zero wypadków śmiertelnych z udziałem pieszych” mają się przyczynić: przebudowa przejść dla pieszych, audyt każdej szkoły i przedszkola w mieście pod względem bezpiecznej drogi do placówki oraz powołanie pełnomocnika ds. bezpieczeństwa osób pieszych.

Piąty cel: „krótsza droga z Gdańska Południe” do Śródmieścia i Wrzeszcza, ma być zrealizowany poprzez budowę nowoczesnych centrów przesiadkowych, nowych linii tramwajowych i linii MetroBUS.

Gdańsk najlepszym miejscem do życia

– to szósty cel na lata 2018-2023 przedstawiony przez Adamowicza. 

Proponowane jest też... „jeszcze większe otwarcie się na inicjatywy obywatelskie”. Ten cel mógłby być zrealizowany poprzez większe dotacje dla gdańskich organizacji pozarządowych oraz lekcje obywatelskie dla każdego ucznia w mieście. 

Na koniec konferencji jego zastępca wręcz rozpływał się w pochwałach dla Adamowicza.

Dla nas kluczowe jest to, co najlepsze jest w tej chwili dla gdańszczan. Potrzebują przywództwa, programu i wizji. Paweł Adamowicz jest człowiekiem z krwi i kości. To nie jest tylko nazwisko. To konkretny człowiek. Dlatego dzisiaj staję przy prezydencie Pawle Adamowiczu 

– stwierdził wiceprezydent Gdańska Piotr Grzelak. 

Paweł Adamowicz kandydatem Platformy Obywatelskiej już nie jest, więc chwyta się ostatniej deski ratunku. Zastanawia tylko dlaczego potrzebował aż 20 lat, by zauważyć, że w Gdańsku potrzebne są zmiany.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl