Bobsleje - historyczny wyczyn polskiej załogi

By Jorge Ravenna - Jorge Ravenna via e mail, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=66778007

  

Polska czwórka bobslejowa, z pilotem Mateuszem Lutym, zajęła 13. miejsce w olimpijskiej rywalizacji w Pjongczangu. To najlepszy wynik biało-czerwonej załogi w historii igrzysk. Poprzednim była 14. lokata czwórki w Vancouver osiem lat temu.

W Kanadzie pilotem był Dawid Kupczyk, pracujący obecnie w czeskim sztabie szkoleniowym. Po ostatnim ślizgu Polaków był jednym z pierwszych, który im pogratulował. Oprócz Lutego osadę tworzyli Arnold Zdebiak, Łukasz Miedzik i Grzegorz Kossakowski.

"Nie w tej konkurencji spodziewaliśmy się tego, ale najważniejsze, że się udało. Jesteśmy bardzo, bardzo zadowoleni. Chcieliśmy tutaj coś osiągnąć, coś pokazać i jest super. Walczyliśmy z potęgami, nie mamy się czego wstydzić" - powiedział Luty.

28-latek odniósł się tym samym do wcześniejszego, nieudanego startu w dwójkach, w parze z Krzysztofem Tylkowskim. Zajęli w nim 24. miejsce, choć zapowiadali walkę o czołową dziesiątkę.

"Jeszcze długo będę to analizował. Na pewno niepotrzebnie zmieniliśmy ustawienia bobsleja. Mogliśmy zacząć rywalizację na wcześniejszych i ewentualnie potem korygować" - przyznał.

W czwórkach natomiast wszystko od początku układało im się świetnie. W pierwszym ślizgu wykorzystali szczęście w losowaniu, którym było przyznanie wczesnego, bo piątego numeru startowego. Na niezniszczonym jeszcze torze uzyskali siódmy rezultat.

"Ogólnie wszystkie nasze przejazdy były dobre. Ze ślizgu na ślizg czułem się coraz pewniej" - ocenił Luty.

Niewiele brakowało, a polskiej czwórki w ogóle w Korei Południowej by nie było. Przez większość sezonu jeździli na starym sprzęcie i w rankingu byli nisko sklasyfikowani. Z przysługujących miejsc zrezygnowały jednak dwie wyżej notowane załogi.

"To jest niesamowita historia, która pokazuje również, jakiego mieliśmy wcześniej pecha. Byliśmy mocni, ale długo nie mieliśmy tego jak pokazać. Udało się tutaj, a przecież igrzyska to najważniejsze miejsce" - zaznaczył Luty.

Sprzętowa sytuacja odmieniła się dopiero w grudniu, kiedy zakupiono także używanego, ale jednak lepszego bobsleja od Austriaków.

"Kupiliśmy go tak naprawdę na ostatnią chwilę, bo nagle pojawiły się na niego pieniądze. No i na szczęście był dostępny, bo to też nie jest taka prosta sprawa. Cieszymy się z niego, kupując go praktycznie przeskoczyliśmy epokę. Wcześniej grzaliśmy tyły, wszyscy byli od nas szybsi, a teraz idziemy do przodu. Mam nadzieję, że wszyscy w Polsce dostrzegą drzemiący w nas potencjał" - przyznał chorąży polskiej reprezentacji na niedzielnej ceremonii zamknięcia.

"Jestem z tego wyróżnienia bardzo dumny, a po dzisiejszym wyniku pójdę na ceremonię w świetnym nastroju" - zadeklarował Luty.

Najlepsi tego dnia byli Niemcy pilotowani przez Francesco Friedricha. Drugie miejsce ex aequo zajęli ich rodacy z pilotem Nico Waltherem oraz załoga z Korei Południowej, którą prowadził Yunjong Won.

"Wydaję mi się, że wkrótce wprowadzą pomiar czasu do tysięcznych części sekundy, bo to się zaczyna zbyt często zdarzać" - uważa Luty.

W dwójkach ex aequo triumfowały załogi z Niemiec i Kanady.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

"Dywizjon 303" już w sierpniu w kinach!

/ fot. www.dystrybucjamowiserwis.pl/ mat.pras.

  

31 sierpnia wejdzie do kin pierwszy polski film fabularny o Dywizjonie 303. Produkcja opowiada prawdziwą historię Dywizjonu 303 inspirowaną bestsellerem Arkadego Fiedlera. Syn autora – Marek Fiedler przekonuje, że każdy z Polaków powinien ten film zobaczyć.

Niesłychanie cieszę się, że ten film powstał. Myślę, że każdy z nas Polaków, powinien zobaczyć Dywizjon 303. Jestem bardzo związany z tym projektem, bo książkę napisał mój ojciec – Arkady Fiedler. Gdyby ojciec wiedział, że powstał ten film, niesłychanie by się ucieszył. Ta produkcja, na szczęście, nie będzie dzieliła w Polsce nikogo. Jest to temat jest dla wszystkich Polaków równie ważny, bo to jedno z naszych wspaniałych zwycięstw, o których powinniśmy pamiętać. To film o Polakach, którzy zasługują na to, żeby ich przypomnieć

 – mówi Marek Fiedler.

Film „Dywizjon 303” to prawdziwa historia polskich asów przestworzy, inspirowana bestsellerem Arkadego Fiedlera o tym samym tytule. Polscy lotnicy, początkowo niedoceniani i wyśmiewani, stają się legendą. W ramach Królewskich Sił Powietrznych Wielkiej Brytanii (RAF) tworzą elitarną jednostkę – Dywizjon 303, który nie ma sobie równych. W czasach, gdy każdy dzień mógł być ostatnim, nie wahali się wykonywać ewolucji powietrznych na granicy szaleństwa. Nikt nie latał tak jak oni. Ich ponadprzeciętne umiejętności i niezwykły patriotyzm mogą być przykładem dla kolejnych pokoleń Polaków, czym jest prawdziwe bohaterstwo.

Film opowiada nie tylko o spektakularnych akcjach, w których brali udział podczas Bitwy o Anglię, ale pokazuje również ich życie prywatne. Kogo kochali, kogo stracili i za kim tęsknili. W rolach głównych występują: Maciej Zakościelny, Piotr Adamczyk, Jan Wieczorkowski, Antoni Królikowski, Marcin Kwaśny, Krzysztof Kwiatkowski, Anna Prus i Cara Theobold. Film „Dywizjon 303” jest współfinansowany przez Polski Instytut Sztuki Filmowej. 

Źródło: mat.pras., niezalezna.pl, www.dystrybucjamowiserwis.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl