Tajemnica rozwiązana. Odnaleziono rzadką kopię ważnego dla USA dokumentu

/ wikipedia.org/Domena publiczna

  

Wykonana w latach dwudziestych XIX wieku dla ówczesnego prezydenta USA Jamesa Madisona kopia Deklaracji Niepodległości odnalazła się przy okazji transakcji opiewającej na siedmiocyfrową kwotę. Unikalny dokument przetrwał wojnę secesyjną schowany za tapetą.

Miejsce przechowywania tej rzadkiej kopii owiane było tajemnicą ponad sto lat, aż dokument ujrzał światło dzienne przy okazji zakupu przez miliardera i filantropa Davida M. Rubensteina.

Kopia Deklaracji Niepodległości sporządzonej w Filadelfii latem 1776 roku została wykonana na pergaminie w latach 20. XIX wieku i sprezentowana czwartemu prezydentowi USA Jamesowi Madisonowi. Dokument przetrwał wojnę secesyjną ukryty pod tapetą w domu w stanie Wirginia. Następnie przechowywany był w pudełku kartonowym schowanym w szafce w stanie Kentucky, a później tkwił za szafą w gabinecie szefa firmy energetycznej w Houston.

Sekretarz stanu i przyszły prezydent USA John Quincy Adams, którego niepokoił zły i "znoszony" stan oryginalnej, wtedy 40-letniej Deklaracji zarządził sporządzenie 200 kopii. Zostały one wykonane przez mistrza grawera Williama Stone'a, który miał warsztat na sławnej Pennsylvania Avenue w Waszyngtonie. Stone wykonał również jedną, dodatkową kopię dla siebie.

Adams miał przekazać oryginał Stone'owi, który najpierw wykonał jego odbitkę za pomocą kalki technicznej, a następnie użył jej, by ręcznie wygrawerować treść dokumentu na miedzianej płycie. Płyta została z kolei użyta do stworzenia zamówionych odpisów, co zajęło Stone'owi około dwóch lat. Według rzeczoznawcy Setha Kallera odpisy mogą się od siebie nieznacznie różnić, gdyż grawer prawdopodobnie nanosił drobne zmiany w ich wyglądzie, by można było je od siebie odróżnić. Jako przykład podaje różny wygląd litery "T" w tytule oryginału i kopii.

Ta kopia najbardziej przypomina oryginał Deklaracji i jej wygląd z okresu, gdy była ona podpisywana w sierpniu 1776 roku. Bez tych (...) kopii nie wiedzielibyśmy nawet, jak wyglądał oryginał – powiedział Kaller, który brał udział w procesie sprzedaży.

W 1824 roku odpisy zostały przekazane Kongresowi, Białemu Domowi oraz ważnym osobistościom takim jak Thomas Jefferson, John Adams oraz Madison. Każdy z nich otrzymał po dwie sztuki. Według Kallera obydwie kopie należące do Madisona zaginęły i dopiero ostatnio odnaleziono pierwszą z nich. Czy przetrwała druga - nie wiadomo.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Tylko w „GP” kulisy zakupu kolekcji Czartoryskich! „Była rozproszona, wielu dzieł nie pokazywano”

Przekazanie kolekcji Czartoryskich n/z: Fundator i Prezydent Rady Fundacji Ksiazat Czartoryskich Adam Karol Czartoryski i wicepremier, minister kultury Piotr Glinski / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Warunki były bardzo proste: do końca roku budżetowego mogliśmy z wypracowanych oszczędności budżetowych dokonać zakupu. Miałem także zgodę polityczną. Zarówno pani premier, jak i prezydium partii uważali, że Polska powinna w sposób poważny podejść do tego, co ma najcenniejsze – mówi wicepremier Piotr Gliński, minister kultury i dziedzictwa narodowego w rozmowie z Dorotą Kanią.

W rozmowie z tygodnikiem Piotr Gliński zapytany o kolekcję Czartoryskich stwierdził, że jej zakup był wynikiem apeli i troski historyków sztuki oraz muzealników, wynikającej z tego, że „kolekcja była rozproszona, większość dzieł nie była pokazywana, remont Pałacu Czartoryskich ciągnął się w nieskończoność, a interes Polski nie był odpowiednio zabezpieczony”.

Wielkim sukcesem był zakup przez państwo kolekcji Czartoryskich, jednak nie sposób zapomnieć o głosach, że Polska na tym straciła. Nawet sama rodzina Czartoryskich zabrała głos w tej sprawie. Dlaczego zajął się Pan zakupem tej kolekcji?

Ponieważ przyszły do mnie osoby, które miały pamięć instytucjonalną o sytuacji tej kolekcji. Najważniejsze w tej sprawie były głosy historyków sztuki i muzealników, którzy od lat apelowali, aby jak najszybciej tę kwestię uporządkować. Gdy przyjrzałem się jej bliżej, w pełni potwierdziły się te obawy, kolekcja była rozproszona, większość dzieł nie była pokazywana, remont Pałacu Czartoryskich ciągnął się w nieskończoność, a interes Polski nie był odpowiednio zabezpieczony.

Także będąca w kolekcji słynna „Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci?

Oczywiście! Ten obraz nie był przez lata wystawiany, wielokrotnie wywożono go za granicę, próby zabezpieczenia kolekcji były niedoskonałe. W tamtym momencie przedstawiono mi najlepszą opcję rozwiązania tej sprawy – wykup. Popierały to rozwiązanie stowarzyszenia historyków sztuki i Rada Muzealnicza przy MKiDN, pani Zofia Gołubiew – wieloletnia dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie – i wiele innych osób i środowisk specjalistów. Pani Magdalena Sroka, była wiceprezydent Krakowa, podczas jakiejś rozmowy służbowej przyznała, że brała udział w próbach wykupu kolekcji. Wtedy była mowa o 300 mln euro! Także Kazimierz Kutz w jednym z felietonów pisał, że on również uczestniczył w próbie kupna tej kolekcji, ponieważ kontaktował w owym czasie niepokłóconego jeszcze z Czartoryskim Zamoyskiego, który był prezesem fundacji, z ówczesnym ministrem Zdrojewskim. Celem był wykup kolekcji. Tylko że im się nie udało…

Co było największą przeszkodą?

Problemem były oczywiście pieniądze i skomplikowane kwestie prawne, także – jakby tu powiedzieć – partner transakcyjny. Ale postanowiłem spróbować. Zaproponowałem panu Adamowi Czartoryskiemu spotkanie. On dwukrotnie, najprawdopodobniej pod wpływem dyrektorów z fundacji, spotkanie odwołał. Później przez pewnego pośrednika udało się doprowadzić do bezpośredniego kontaktu. Zaprosiłem go na obiad, przy czym – podkreślam – wszelkie nasze spotkania i kontakty były oficjalne, odbywały się w asyście moich współpracowników. Od samego początku mówiłem, ile państwo polskie ma pieniędzy i na jakich warunkach może dokonać zakupu. Nie dyskutowaliśmy o niczym innym. Warunki były bardzo proste: do końca roku mogliśmy z oszczędności budżetowych (uzyskanych na przykład dzięki uszczelnieniu VAT-u) dokonać zakupu. Miałem także zgodę polityczną. Zarówno pani premier Beata Szydło, jak i prezydium Prawa i Sprawiedliwości uważali, że Polska powinna w sposób poważny podejść do tego, co ma najcenniejsze. I mimo kolosalnych kłopotów natury prawnej i obstrukcji ze strony różnych, że tak powiem, „zainteresowanych” – nam się to udało! Na początku grudnia otrzymaliśmy wiadomość, że książę Czartoryski przyjął nasze warunki. I dzięki – tym razem – wielu wspaniałym ludziom cudem zdążyliśmy z transakcją. Przy okazji zabezpieczyliśmy własność powiązanych nieruchomości – m.in. Sieniawa jest teraz nasza, mimo że Ministerstwo Rolnictwa właśnie przegrało proces z Czartoryskimi. Wszystko włączyliśmy do transakcji, także dzieła zaginione, jeszcze nie odnalezione, m.in. bezcenny „Portret młodzieńca” Rafaela. Jest nasz.

Ponadto w rozmowie z Dorotą Kanią wicepremier odniósł się też do organizacji przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego obchodów stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości.


Tego jeszcze w polskiej historii nie było. Nie było tak wielkiego święta, obchodzonego tak demokratycznie i z tak wielkim, spontanicznym udziałem Polaków. Według badań ponad 70 proc. Polaków pozytywnie ocenia organizację obchodów. To bardzo znamienne w czasie tak ostrych podziałów... Zdecydowana większość z nas po prostu kocha Polskę!
- powiedział minister Gliński. [polecam:http://niezalezna.pl/250923-sensacyjna-szopka-marcina-wolskiego-juz-w-srode-w-swiatecznym-numerze-gazety-polskiej]

CZYTAJ cały wywiad w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska
 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl