Wojna o muzeum

  

W ubiegłym tygodniu decyzją pana ministra Piotra Glińskiego zostałem powołany do rady Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. To dla mnie zaszczyt i wyróżnienie, jednocześnie zaś docenienie wieloletnich badań nad martyrologią duchowieństwa podczas ostatniej wojny, które stanowią jeden z ważniejszych obszarów moich naukowych zainteresowań. Mam nadzieję, że dalsza praca w tym względzie okaże się pomocna, a tematyka męczeństwa Kościoła pojawi się na wystawie stałej. Okazuje się, że jak wiele innych ważnych wątków związanych z działalnością systemów totalitarnych, została ona konsekwentnie pominięta. A przecież programowo zwalczały one religię, zwłaszcza chrześcijaństwo. Dotychczas nie znalazło się tam nawet drobne wspomnienie chociażby św. Maksymiliana Marii Kolbego, którego zna cały świat, pierwszego kanonizowanego męczennika II wojny światowej.

W środowisku przeciwników dobrych zmian oczywiście zawrzało. Zwłaszcza w „GW”, która opublikowała już teksty szkalujące moje dobre imię. To kolejna odsłona wojny o muzeum w Gdańsku. Ważniejsze niż dorobek naukowy jest dla nich moje zaangażowanie w ruch kibicowski i organizowanie przy tej okazji wielu inicjatyw, z patriotyczną pielgrzymką na czele. Oczywiście przy tej okazji pojawiło się wiele inwektyw, jak chociażby takich, że chętnie pozuję do zdjęć z bandytami, wspieram nazistów. Oczywiście jestem także winny temu, że kibice „zaatakowali” pokojową manifestację Obywateli RP w Częstochowie podczas ostatniego spotkania kibiców na Jasnej Górze. Redaktorów odsyłam do oświadczenia związanego z tym wydarzeniem śląskiej policji, która jasno w swoim komunikacie napisała, kto był prowokatorem tego wydarzenia.


Skala hejtu, chamskich komentarzy, obelg i wyzwisk, jakie pojawiły się przy okazji tych publikacji, świadczy o moralnej kondycji czytelników „GW” i całego tego środowiska. Dla zobrazowania zjawiska: jeden z przykładów zapowiadających udostępnienie artykułu „GW” na profilu na Facebooku brzmiał: „Zachowanie przystające naziolskiemu łajdakowi, a nie księdzu katolickiemu. Kościół polski, niestety, jest pełen Międlarów. Jarek Wąsowicz wstyd”. Autor Krzysztof Król. Znany? Kiedyś tak, teraz nieco w cieniu. W wielkim skrócie, były działacz Konfederacji Polski Niepodległej, mąż pasierbicy Leszka Moczulskiego, były poseł, w latach 2011–2015 doradca społeczny prezydenta Komorowskiego, w latach 2016–2017 zasiadał w zarządzie głównym Komitetu Obrony Demokracji. Wystarczy?


Wymieniłem kilka zdań z Krzysztofem Królem na Facebooku. Zapewniliśmy w nich siebie nawzajem o modlitwie. To dobre wyzwanie na czas Wielkiego Postu. Rozpoczęliśmy właśnie okres nawrócenia, weryfikacji naszego życia w świetle Ewangelii Pana Jezusa. Módlmy się w tych dniach bardzo gorąco także za naszych nieprzyjaciół, abyśmy byli wolni od nienawiści. Tego nas uczył nasz Zbawiciel.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl