Ekologia kłamstwa i naciągactwa

Przez ostatni rok zgrzytałem zębami, ilekroć słyszałem, jaką ciemnotę w sprawie Puszczy Białowieskiej wciskali ludziom ekolodzy. Ileż było rozdzierania szat nad harvesterami! Skala wycinki miała być największa w historii. Polska miała się nie wypłacić z kar nałożonych przez Komisję Europejską.

Wszystko to była oczywista ściema, która nie wytrzymywała konfrontacji z faktami i była czytelna dla każdego, kto cokolwiek wie o lesie. Niestety, w debacie publicznej już nikogo nie obchodzą fakty. Aktywiści wmawiali zagranicznym dziennikarzom, że w Puszczy Białowieskiej nigdy nie stanęła ludzka stopa. Z kłamstwa zrobiono metodę nacisku międzynarodowego. Na dowód proszę przeczytać dowolną zagraniczną publikację o Puszczy. Każda mówi o lesie pierwotnym. Aktywiści świadomie kłamali. Teraz, gdy się okazuje, że KE nie chce nas karać, bo po prostu nie ma za co, aktywiści łżą nadal. Wymyślili, że urzędnicy europejscy chcą zrezygnować z kar na zachętę. Prawda jednak jest taka, że „dowody” ekooszołomów okazały się nic niewarte. Gdyby aktywiści byli uczciwi, powinni teraz oddać pieniądze tym, którzy ich sponsorowali. Byłaby to choć skromna rekompensata za naciąganie i oszustwo.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Teatr dla naiwnych

Platforma Obywatelska z opozycyjnymi przyległościami postawiła sobie za punkt honoru pokazać światu, że w Polsce mamy dyktaturę i właściwie nie można już mówić o żadnej demokracji. Ponieważ dzieje się tak już trzeci rok, od momentu, gdy PiS jeszcze nawet nie powołał rządu, to w zasadzie w naszym kraju przestaje to robić wrażenie na kimkolwiek. No, ale dla zagranicy pozór zachować trzeba za wszelką cenę.

W miniony piątek miałem okazję uczestniczyć w Zgromadzeniu Narodowym organizowanym przez PO przy ulicy Foksal.

Powiem Państwu jedno – wyglądało to nie rewolucyjnie, lecz komicznie. Na scenie patetyczne słowa o końcu demokracji i dyktaturze, a na trybunach w pierwszym rzędzie Bronisław Komorowski i Bogdan Borusewicz śpią jak susły. W tylnych rzędach piknikowa atmosfera, coś jak na studenckiej auli na wyjątkowo nudnym wykładzie, na którym jednak trzeba być, bo sprawdzana jest obecność. Uśmiechy. Kawka w kuluarach. SMS-y. Rozmowy telefoniczne. Ziewanie. Czasem ktoś robi zdjęcie. Czasami komuś przypomni się, żeby zacząć klaskać. Przeważnie po słowach „PiS” i „Jarosław Kaczyński”.

Po uczestnictwie w takim „evencie” nie jestem już w stanie nawet udawać, że ta paplanina ma jakikolwiek sens i wynika z realnej troski o Polskę oraz standardy w naszym kraju. Oczywiście część ludzi nadal będzie w to wierzyć. Ale przecież zdarzają się tacy, którzy przychodzą do Pawła Lubicza z telenoweli „Klan” po receptę, nie rozumiejąc, że aktor nie może przepisywać leków. No i pewnie przedstawienie działa na ekspertów z zagranicy, którym Sąd Najwyższy myli się z Trybunałem Konstytucyjnym, a Warszawa z Moskwą. Teatr dla naiwnych. Szkoda, że kosztem interesu Polski.
 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl