Wpływowa gazeta staje w obronie Polski. „Całe państwo zlikwidowano, a jego elitę systematycznie eksterminowano”

/ Krzysztof Sitkowski / Gazeta Polska

  

Na łamach „The Jerusalem Post” opublikowano kolejny już artykuł będący niezwykle ważnym głosem wsparcia dla Polski w związku z międzynarodową już debatą dotyczącą nowelizacji ustawy o IPN. Autorzy w tekście „Dla prawdy Polski i naszej” (ang. For Poland’s and our truth ) wskazują jednoznacznie, że „odrażające jest obarczanie całego narodu zbiorową odpowiedzialnością moralną” za przypadki zbrodni popełnionych przez jednostki, co szczególnie istotne bez jakiejkolwiek ich legitymizacji ze strony prawowitej władzy.

Autorzy artykułu, który ukazał się na łamach „The Jerusalem Post” zwracają uwagę, że w ostatnich dniach wielu wysokich rangą polityków publikowało swoje oświadczenia i komentarze wymierzone jednoznacznie przeciwko Polsce i jej obywatelom w związku z rzekomą odpowiedzialnością Polaków za Holokaust. Redakcja podkreśla, że w związku z powyższym, czuje się w obowiązku do przypomnienia o prawdzie historycznej.

„W tej sytuacji czujemy się zobowiązani do dystansowania się od tych nieodpowiedzialnych wypowiedzi i uporządkowania zapisów historycznych. W czasie II wojny światowej naród polski padł ofiarą zagranicznej agresji. Po raz czwarty w swojej historii Polska doznała podziału i obcej okupacji - najokrutniejszej ze wszystkich. Państwo polskie zostało zlikwidowane [...] a jego elita była systematycznie eksterminowana. Ideologia nazistowska uważała Polaków za ludzi rasowo gorszych. W tym czasie życie straciły miliony Polaków”. - czytamy na łamach „The Jerusalem Post”.

Ponadto autorzy artykułu podkreślają, że pomimo silnych represji, Polacy nigdy nie ulegli agresji i dzielnie walczyli z inwazją, buntując się przeciwko okupacji. Wskazują również, że w przeciwieństwie do wielu innych europejskich krajów, w czasie II wojny światowej w Polsce nie powstał żaden nazistowski marionetkowy rząd.

„Jedynym legalnym przedstawicielem narodu polskiego był Rząd Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie, który działał, aby ostrzec świat - już na bardzo wczesnym etapie - o trwającej eksterminacji Żydów dokonywanej przez nazistowskie Niemcy” - czytamy na łamach „The Jerusalem Post”.

Dziennikarze przyznają, że - jak w prawie każdym obszarze okupowanym przez Niemców w czasie II wojny światowej, także i w Polsce były co prawda osoby, które ze złości lub chciwości, a niekiedy również ze strachu współpracowały z okupantem.

„Niektórzy z tych współpracowników pomagali w ludobójstwie przeciwko Żydom. Ci kolaboranci obejmowali zarówno polskich Żydów, jak i polskich gojów. Opresja totalitaryzmu sprawia, że niektórzy zwykli mężczyźni i kobiety stają się bohaterami, ale także zmienia niektórych w łajdaków i słabeuszy. Oburzające jest jednak obarczanie całego narodu zbiorową odpowiedzialnością moralną za przypadki zbrodni popełnionych przez jednostki, co szczególnie istotne bez jakiejkolwiek ich legitymizacji ze strony prawowitej władzy. Takie ponowne przypisanie winy służy tylko tym, którzy chcą zatrzeć rozróżnienie pomiędzy winnymi a niewinnymi, a tym samym splamić tych drugich z powodu zbrodni tych pierwszych” - wskazują autorzy artykułu opublikowanego na łamach „The Jerusalem Post”.

Autorzy artykułu - Efraim Podoksik (wykładowcą na Wydziale Nauk Politycznych Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie) oraz Michael Kochin (profesor w School of Political Science, Government and International Affairs Uniwersytetu w Tel Awiwie) podkreślają, że silna przyjaźń Izraela i Polski w ostatnich dziesięcioleciach „była dobrym przykładem tego, jak powinny wyglądać relacje między dwoma demokratycznymi narodami” i wzywają: „Nie powinniśmy dopuszczać do nieuzasadnionego oportunizmu politycznego, aby zniszczyć tę przyjaźń.”

 
W tekście pojawia się również odniesienie do straszenia społeczności międzynarodowej rzekomym zagrożeniem dla polskiej demokracji.

„Przez ostatnie 30 lat, po odzyskaniu pełnej niepodległości, Polska rozwinęła żywą demokrację. Jak każdy demokratyczny kraj, prowadzi intensywne debaty na różne tematy. Oczywiście istnieje szeroki wachlarz poglądów na temat przyzwoitości i mądrości w odniesieniu do jednego lub drugiego aktu prawnego, ale to nie nasze zadanie, jako obywateli innego demokratycznego państwa, aby interweniować w tę debatę lub uczyć inne wolne krajów demokracji”. - czytamy w tekście.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, jp

Tagi

Wczytuję komentarze...

Byli policjanci prawomocnie skazani. Mieli bezpodstawnie używać paralizatora

Zdjęcie ilustracyjne / Jan Sroda/Gazeta Polska

  

Sąd Okręgowy w Lublinie utrzymał w mocy wyrok tamtejszego sądu rejonowego, który skazał na kary więzienia trzech byłych już policjantów. Byli oskarżeni o bezprawne użycie paralizatora.

W styczniu tego roku lubelski sąd rejonowy, który rozpatrywał tę sprawę w pierwszej instancji, uznał b. policjanta Marcina G. winnym znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad dwiema zatrzymanymi osobami przez rażenie ich paralizatorem. Skazał go za to na trzy lata więzienia.

Dwaj inni byli funkcjonariusze - Piotr D. i Łukasz U. - zostali skazani na kary po roku więzienia za przyzwolenie na znęcanie się nad zatrzymaną osobą.

Od wyroków odwołali się obrońcy wszystkich oskarżonych, a także prokurator.

"Wszystkie wniesione w sprawie apelacje okazały się bezpodstawne i stąd, nie zasługiwały na uwzględnienie"

– powiedziała w uzasadnieniu dzisiejszego wyroku sądu okręgowego sędzia Dorota Janicka.

Jak dodała, sąd rejonowy prawidłowo przeprowadził postępowanie i właściwie ocenił materiał dowodowy.

"W sprawie jest szereg dowodów, które wprost świadczą o winie wszystkich oskarżonych"

– zaznaczyła sędzia.

Sąd Okręgowy wprowadził jedynie niewielkie poprawki w treści orzeczenia, ale zasądzone kary pozostały bez zmian. W procesie odwoławczym sąd jeszcze raz przeanalizował zapisy monitoringu z izby wytrzeźwień, gdzie miało dojść do znęcania się nad zatrzymanymi. W ocenie sądu odwoławczego ten zapis potwierdza ustalenia sądu pierwszej instancji. Sędzia podkreślała, że użycie paralizatora nie było jednokrotne, tylko wielokrotne. Łączyło się również z poniżaniem.

Sąd pierwszej instancji uznał za udowodnione, że funkcjonariusz III komisariatu lubelskiej policji, 41-letni Marcin G., kilkakrotnie raził nielegalnie posiadanym paralizatorem dwie osoby zatrzymane do wytrzeźwienia w czerwcu ubiegłego roku, podczas Nocy Kultury w Lublinie. Miał je razić paralizatorem w genitalia.

Przy rażeniu paralizatorem jednego z zatrzymanych byli obecni dwaj inni funkcjonariusze z tego samego komisariatu, 38-letni Piotr D. i 36-letni Łukasz U. Nie przeszkodzili oni w znęcaniu się nad poszkodowanym - uznał sąd.

Oprócz kary więzienia dla Marcina G. sąd pierwszej instancji orzekł także zakaz wykonywania zawodu policjanta na sześć lat, a wobec Piotra D. i Łukasza U. - po cztery lata. Marcin G. ma zapłacić poszkodowanym łącznie 50 tys. zł tytułem nawiązki, zaś Piotr D. i Łukasz U. po 5 tys. zł.

Uzasadniając orzeczenie, sędzia Jarosław Dul podkreślał, że dowodem wyjściowym dla ustalenia winy oskarżonych była obdukcja lekarska jednego z pokrzywdzonych, obywatela Francji, 30-letniego Igora C. Lekarz stwierdził w ramach oględzin rany, które mogły być skutkiem użycia paralizatora. U oskarżonego Marcina G. w szafce na komisariacie znaleziono prywatną latarkę z paralizatorem, taką samą, jaką miał on przy sobie w Noc Kultury w izbie wytrzeźwień, co zarejestrował monitoring.

Wszyscy trzej oskarżeni zostali usunięci z policji.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl