Prezydent śledzony przez... lornetkę. Igrzyska Olimpijskie i podzielona Korea

/ Jakub Szymczuk KPRP

  

Za kulisami zimowej olimpiady w Pjongczangu rozgrywa się polityka. Na igrzyskach po raz pierwszy pojawiła się przedstawicielka północnokoreańskiego komunistycznego reżimu – siostra dyktatora Kim Dzong Una. Wysłano nawet starannie wyselekcjonowany „pułk” najładniejszych dziewczyn, które mają kibicować północnokoreańskim zawodnikom. Jednak gołą prawdę o reżymie KRLD pokazuje zdjęcie, które na Twitterze opublikował fotograf prezydenta Polski…

Wizyta delegacji Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej (KRLD) i udział zawodników tego kraju w olimpiadzie w Pjongczangu przykuwają ogromną uwagę mediów na całym świecie. Nie brakuje głosów zachwytu, że podczas ceremonii otwarcia zimowych igrzysk reprezentacje Korei Płn. i Korei Płd. przemaszerowały pod wspólną flagą przedstawiającą Półwysep Koreański na białym tle. Pod tą samą flagą wystartują także hokeistki obu krajów jako jedna reprezentacja. Na miejsce wysłano nawet "pułk" ładnych kobiet, które mają kibicować sportsmenom. 

Kim Dzong Un nie dał zapomnieć o działalności militarnej Korei Płn. W przeddzień otwarcia igrzysk olimpijskich zorganizował w stolicy wielką paradę wojskową. Jak podaje amerykański think tank 38 North, zajmujący się monitorowaniem sytuacji w Korei Płn., na paradzie zaprezentowano nową rakietę krótkiego zasięgu przypominającą rosyjski pocisk 9K720 Iskander, a więc prawdopodobnie stworzoną we współpracy z Rosją. Zaprezentowane na paradzie pociski międzykontynentalne (Hwasong-15) transportowane były na wyrzutniach pochodzących z Chin.

To, że z jednej strony Korea Płn. kontynuuje rozwój programów rakietowego i nuklearnego, a z drugiej próbuje skłonić Seul do negocjacji i propagandowo rozgrywa cały świat podczas olimpiady, niepokoi USA i Japonię.

Nie pozwolimy, aby Korea Płn. za flagą olimpijską ukryła rzeczywistość, w której zniewala swoich ludzi i zagraża regionowi

– powiedział wiceprezydent USA Mike Pence w czasie pobytu w Japonii, tuż przed odlotem do Korei Płd. Pence wraz z japońskim premierem Shinzō Abe zapowiedzieli kolejne „najmocniejsze i najbardziej agresywne sankcje”, które niebawem mają być nałożone na reżim Kim Dzona Una.

Obecni na uroczystości otwarcia olimpiady premier Abe i wiceprezydent Pence nie wstali, gdy na stadion wchodziły połączone drużyny koreańskie. Obaj politycy nie pozowali też do zbiorowego zdjęcia przywódców państw obecnych na olimpiadzie. Były to jasne sygnały, że USA i Japonia nie są zadowolone, że prezydent Korei Płd. ulega północnokoreańskiemu urokowi.

Wiceprezydent Pence pojawił się tylko na pięć minut na przyjęciu zorganizowanym przez prezydenta Korei Płd. i nie przywitał się z delegacją z Korei Płn. Tym, którzy zachwycali się wspólnym maszerowaniem reprezentacji obu Korei na uroczystości otwarcia igrzysk, Amerykanie przypomnieli, że Korea Płn. to nadal zbrodniczy reżim. Stąd udział w delegacji wiceprezydenta Pence’a Freda Warmbiera, ojca Oscara Warmbiera, amerykańskiego studenta więzionego przez 17 miesięcy w Korei Płn. Oscara przywieziono do USA w stanie śpiączki, zmarł w czerwcu ub.r.

Pence spotkał się także z uciekinierami z Korei Płn.

Jak oświadczają ci ludzie i pokazuje ich życie, jest to reżim, który więzi, torturuje i zubaża swoich obywateli

– mówił Mike Pence, ostrzegając świat, by nie poddał się czarowi ofensywnej dyplomacji KRLD podczas igrzysk.

To jak naprawdę funkcjonuje komunistyczny reżym, który próbuję czarować świat podczas igrzysk okazuje również zdjęcie Jakuba Szymczuka, fotografa prezydenta RP Andrzeja Dudy, które opublikował na Twitterze. Zrobiono go podczas zwiedzania strefy zdemilitaryzowanej pomiędzy dwoma Koreami.


 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Byli policjanci prawomocnie skazani. Mieli bezpodstawnie używać paralizatora

Zdjęcie ilustracyjne / Jan Sroda/Gazeta Polska

  

Sąd Okręgowy w Lublinie utrzymał w mocy wyrok tamtejszego sądu rejonowego, który skazał na kary więzienia trzech byłych już policjantów. Byli oskarżeni o bezprawne użycie paralizatora.

W styczniu tego roku lubelski sąd rejonowy, który rozpatrywał tę sprawę w pierwszej instancji, uznał b. policjanta Marcina G. winnym znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad dwiema zatrzymanymi osobami przez rażenie ich paralizatorem. Skazał go za to na trzy lata więzienia.

Dwaj inni byli funkcjonariusze - Piotr D. i Łukasz U. - zostali skazani na kary po roku więzienia za przyzwolenie na znęcanie się nad zatrzymaną osobą.

Od wyroków odwołali się obrońcy wszystkich oskarżonych, a także prokurator.

"Wszystkie wniesione w sprawie apelacje okazały się bezpodstawne i stąd, nie zasługiwały na uwzględnienie"

– powiedziała w uzasadnieniu dzisiejszego wyroku sądu okręgowego sędzia Dorota Janicka.

Jak dodała, sąd rejonowy prawidłowo przeprowadził postępowanie i właściwie ocenił materiał dowodowy.

"W sprawie jest szereg dowodów, które wprost świadczą o winie wszystkich oskarżonych"

– zaznaczyła sędzia.

Sąd Okręgowy wprowadził jedynie niewielkie poprawki w treści orzeczenia, ale zasądzone kary pozostały bez zmian. W procesie odwoławczym sąd jeszcze raz przeanalizował zapisy monitoringu z izby wytrzeźwień, gdzie miało dojść do znęcania się nad zatrzymanymi. W ocenie sądu odwoławczego ten zapis potwierdza ustalenia sądu pierwszej instancji. Sędzia podkreślała, że użycie paralizatora nie było jednokrotne, tylko wielokrotne. Łączyło się również z poniżaniem.

Sąd pierwszej instancji uznał za udowodnione, że funkcjonariusz III komisariatu lubelskiej policji, 41-letni Marcin G., kilkakrotnie raził nielegalnie posiadanym paralizatorem dwie osoby zatrzymane do wytrzeźwienia w czerwcu ubiegłego roku, podczas Nocy Kultury w Lublinie. Miał je razić paralizatorem w genitalia.

Przy rażeniu paralizatorem jednego z zatrzymanych byli obecni dwaj inni funkcjonariusze z tego samego komisariatu, 38-letni Piotr D. i 36-letni Łukasz U. Nie przeszkodzili oni w znęcaniu się nad poszkodowanym - uznał sąd.

Oprócz kary więzienia dla Marcina G. sąd pierwszej instancji orzekł także zakaz wykonywania zawodu policjanta na sześć lat, a wobec Piotra D. i Łukasza U. - po cztery lata. Marcin G. ma zapłacić poszkodowanym łącznie 50 tys. zł tytułem nawiązki, zaś Piotr D. i Łukasz U. po 5 tys. zł.

Uzasadniając orzeczenie, sędzia Jarosław Dul podkreślał, że dowodem wyjściowym dla ustalenia winy oskarżonych była obdukcja lekarska jednego z pokrzywdzonych, obywatela Francji, 30-letniego Igora C. Lekarz stwierdził w ramach oględzin rany, które mogły być skutkiem użycia paralizatora. U oskarżonego Marcina G. w szafce na komisariacie znaleziono prywatną latarkę z paralizatorem, taką samą, jaką miał on przy sobie w Noc Kultury w izbie wytrzeźwień, co zarejestrował monitoring.

Wszyscy trzej oskarżeni zostali usunięci z policji.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl