Norweskie media nie zostawiają suchej nitki na Justynie Kowalczyk. Wszystko przez sytuację z ćwierćfinałowego sprintu na igrzyskach w Pjongczangu, kiedy to Polka weszła w bliski kontakt z Ingvild Flugstad Oestberg. Ostatecznie obie panie nie awansowały dalej, ale norweska zawodniczka ma duże pretensje do Kowalczyk.

"/>

Norwegowie atakują Kowalczyk

Ingvid Oestberg / by Frankie Fouganthin, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Ingvild_Flugstad_%C3%98stberg.jpg

  

Norweskie media nie zostawiają suchej nitki na Justynie Kowalczyk. Wszystko przez sytuację z ćwierćfinałowego sprintu na igrzyskach w Pjongczangu, kiedy to Polka weszła w bliski kontakt z Ingvild Flugstad Oestberg. Ostatecznie obie panie nie awansowały dalej, ale norweska zawodniczka ma duże pretensje do Kowalczyk.

Oestberg sprint ćwierćfinałowy zakończyła na 4. miejscu, Kowalczyk zajęła 5. lokatę. Dla obu pań oznaczało to pożegnanie z marzeniami o awansie do półfinału. Dużo bardziej rozczarowana tym obrotem sprawy była Norweżka. Tuż po biegu oskarżyła polską zawodniczkę o bieg niezgodnie z regulaminem. W pewnym momencie Kowalczyk i Oestberg znalazły się w kontakcie, przez co obie straciły cenne sekundy.

Czekałam na ten bieg i byłam bardzo podekscytowana. Na finiszu dałam z siebie wszystko. Nie sądzę, by to, co zrobiła Kowalczyk, było zgodne z regulaminem. Całkowicie straciłam szybkość. Być może powinnam być bardziej bezwzględna na trasie

- przytacza wypowiedź Norweżki strona internetowa telewizji NRK - nrk.no. 

Zdanie Oestberg podziela również komentator norweskiej telewizji Jann Post, który w trakcie transmisji przyznał, że Polka popchnęła reprezentantkę skandynawskiego kraju. Inne zdanie na ten temat miała sama Kowalczyk - w rozmowie z TVP Sport powiedziała, że na trasie działy się dziwne rzeczy, ale nie z jej winy.

 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: nrk.no, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Czy będzie kolejna kara dla TVN? Wicepremier o skandalicznym zachowaniu prowadzącego program

/ Fot. Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska

  

W związku z wczorajszą wypowiedzią prowadzącego program w TVN24, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński poprosił o opinię Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. Zdaniem wicepremiera dziennikarz nawoływał policję do wypowiedzenia posłuszeństwa legalnej władzy.

Gliński odniósł się w ten sposób do piątkowego odcinka "Szkła kontaktowego". W wyświetlonym wówczas materiale rzecznik stołecznej policji wyjaśnił, że piątkowe działania policjantów, w tym użycie siły fizycznej wobec protestujących przed Sejmem "były podyktowane wykonywanymi czynnościami w związku z popełnionym wykroczeniem". Komentując tę wypowiedź, współprowadzący "Szkło kontaktowe" red. Marek Przybylik stwierdził, że takimi działaniami funkcjonariusze "chcą pokazać, jacy są sprawni i służebni wobec polityków". Jak dodał, "policjanci nie powinni walczyć z demonstrantami tylko z politykami".

CZYTAJ TEŻ: Filmem z awantury przed Sejmem chcą zainteresować zagranicę! Na jaw wychodzą NOWE FAKTY

Stacja telewizyjna z Wiertniczej została już ukarana przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji kwotą prawie 1,5 mln. zł. Miało to miejsce po emisji relacji z tzw. "ciamajdanu", która dotyczyła okupacji sali posiedzeń Sejmu. Wówczas KRRiT stwierdziła, że nadawca naruszył artykuł 18 ust. 1 i 3 ustawy o radiofonii i telewizji "poprzez propagowanie działań sprzecznych z prawem i sprzyjanie zachowaniom zagrażającym bezpieczeństwu".

Decyzja ta jednak została uchylona. Powstaje pytanie - czy słusznie?

 

Źródło: niezalezna.pl, pap

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl