Jaruzelski Park w Sądzie Najwyższym

Polityczni sędziowie z czasów Jaruzelskiego pozostali mentalnie w epoce, która umożliwiła im kariery.

Czytam oświadczenia sędziów Sądu Najwyższego i przecieram oczy ze zdumienia. Sposób, w jaki odnoszą się do zarzutów o polityczną usłużność w czasach komunistycznych, pokazuje, z jakimi ludźmi mamy do czynienia. Jeden twierdzi, że mógł być bardziej surowy – skazywał na karę więzienia. Co dziś ma na myśli, podkreślając swą rzekomą łagodność? Drugi nadal atakuje ówczesną opozycjonistkę, pisząc, że także dziś zostałaby skazana za – uwaga – zniewagę funkcjonariusza. Wówczas funkcjonariusza milicji. Cała sytuacja, którą trafnie opisuje w tym numerze Piotr Lisiewicz, pokazuje, jak bardzo polityczni sędziowie z czasów Jaruzelskiego pozostali mentalnie w epoce, która umożliwiła im kariery. Oni naprawdę tkwią w pierwszej połowie lat 80. postrzeganiem, czym jest demokracja, niezawisłość, ale i pokora władzy wobec obywateli. Są żywym skansenem schyłkowego PRL w najbardziej obrzydliwej formie epoki agresywnej grupy przestępczej o charakterze zbrojnym, która napadła na własny naród. Każde takie oświadczenie, jak przywołane wystąpienia dwóch delikwentów z Sądu Najwyższego, jest koronnym argumentem za radykalną reformą polskiego sądownictwa. Widać gołym okiem, że dalsze trwanie na stanowiskach ludzi o takim zapatrywaniu na wolność i prawo jest nie tylko podważaniem i tak wielce wątpliwego autorytetu władzy sądowniczej w naszym kraju, lecz przede wszystkim demoralizowaniem tych, którzy zaczynają służbę jako sędziowie. Skoro ludzie postrzegani jako elita tego zawodu publicznie kłamią, demonstrują butę i pogardę wobec swych ofiar z czasów komunizmu, to czego mogą uczyć się od nich początkujący sędziowie? Odpowiedzi na to pytanie dostarczają wyroki i ich uzasadnienia, których autorem jest sędzia Igor Tuleya – właśnie tego.
 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Być Polakiem

Mieszkający w Warszawie 35-letni obywatel Białorusi, ale posiadacz Karty Polaka, zerwał polską flagę z obeliska upamiętniającego jeden z oddziałów AK, rzucił ją swoim psom i podeptał. Potem policji tłumaczył, że... ma dość mówienia o żołnierzach Armii Krajowej. Często mamy skłonność do idealizowania rodaków zza wschodniej granicy.

Większość to rzeczywiście patrioci i świetni ludzie, ale niestety, jest także wielu, którzy nawet gdy mieszkają w Polsce, pozostają pod przemożnym wpływem oficjalnej białoruskiej i rosyjskiej propagandy (m.in. demonizującej Polskę, a szczególnie właśnie Armię Krajową). Nierzadko nawet młodzi Polacy ze Wschodu myślą po rosyjsku i korzystają głównie z rosyjskich mediów. Nie widzą przy tym przeszkód, by uważać się za Polaków. Podobny problem z wieloma przesiedleńcami z byłego ZSRS mają zresztą Niemcy. Trzeba zrobić więcej, by takich ludzi związać z polskością. Sama Karta Polaka to może być za mało.

 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl