Tysiące chętnych na galę 25-lecia Strefy Wolnego Słowa. Przepraszamy, nie ugościmy wszystkich

/ GP

  

Dzisiaj wieczorem (wtorek, 6 lutego) w Teatrze Wielkim w Warszawie odbędzie się Gala 25 –lecia „Gazety Polskiej” i Gali Człowieka Roku 2017. Zainteresowanie udziałem w tym wydarzeniu jest ogromne. Tak duże, że zabrakło miejsc nawet w teatrze. - Bardzo nas to cieszy, ale jednocześnie chciałem bardzo przeprosić wszystkich, których nie damy rady przyjąć - mówi Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny "Gazety Polskiej".

Podczas dzisiejszej gali Strefy Wolnego Słowa nagrodzeni zostaną laureaci nagród 25-lecia „Gazety Polskiej” Człowieka Roku „Gazety Polskiej”, Człowieka Roku Klubów „Gazety Polskiej”, oraz nagrody im. św. Grzegorza Wielkiego. Zostali nimi odpowiednio śp. prezydent Lech Kaczyński i prezes PiS Jarosław Kaczyński, premier Mateusz Morawiecki oraz Andrzej Gwiazda.

Wręczenie nagród nastąpi - 6 lutego br. w Teatrze Wielkim w Warszawie podczas Gali 25 –lecia „Gazety Polskiej” i Gali Człowieka Roku 2017.

Jak ważnym wydarzeniem jest gala Strefy Wolnego Słowa pokazuje ogromne zainteresowanie, jakim się cieszy. Tysiące osób chciałoby być w Teatrze Wielkim i uczestniczyć w uroczystości.

- Zainteresowanie naszą dzisiejszą galą 25 lecia przekroczyło wszelkie oczekiwania, mimo wynajęcia budynku opery ciągle więcej osób chce wziąć udział w uroczystościach niż jest miejsc. Co nas bardzo cieszy, ale jednocześnie chciałem bardzo przeprosić wszystkich, których nie damy rady przyjąć, bo jest to niemożliwe - tłumaczy Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny tygodnika "Gazeta Polska".

- Nie wszyscy być może będą mieli takie miejsca, i w taki sposób będą uhonorowani, jak na to zasłużyli, ale musimy sobie pomóc, bo jest to wspólne nasze święto Strefy Wolnego Słowa. Wykażmy dla siebie trochę tolerancji i cieszmy się, że jesteśmy razem - dodaje T. Sakiewicz.

Osoby, które nie pojawią się w Teatrze Wielkim, a chcą obejrzeć galę, zapraszamy na transmisję na żywo w Telewizji Republika o godzinie 19.00, oraz retransmisję w TVP2 o godz. 21.55.

Oczywiście, relację będziemy prowadzić również na portalu niezalezna.pl

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Macron chciał „ugasić pożar”, ale… Francuzom to nie wystarcza. Nie zamierzają odpuścić!

Protest "żółtych kamizelek" / By Obier - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=74483210

  

Prezydent Francji Emmanuel Macron ma poważny problem. Jego propozycje dotyczące zażegnania kryzysu, jaki związany jest z protestami "żółtych kamizelek", spotkały się z negatywnym odbiorem. Politycy zarzucają mu, że rzucił niezadowolonym Francuzom "garść okruchów". A to być może dopiero początek problemów...

Obserwatorzy zastanawiają się, czy te ustępstwa wystarczą do zażegnania trwającego od tygodni kryzysu. Wielu uczestników protestów wzywa do kolejnych manifestacji w Paryżu w sobotę.

Prezydent Francji ogłosił wczoraj postanowienia mające ugasić trwający od blisko miesiąca kryzys wywołany masowymi protestami ruchu „żółtych kamizelek”. Wśród postanowień znalazło się podniesienie zagwarantowanej płacy minimalnej (SMIC) o 100 euro miesięcznie od stycznia 2019 roku, cofnięcie wzrostu składki na ubezpieczenia społeczne dla emerytów otrzymujących poniżej 2000 euro miesięcznie oraz zwolnienie wynagrodzenia za godziny nadliczbowe ze składek i podatków. [polecam:https://niezalezna.pl/249612-protesty-spowolnia-francuska-gospodarke-to-jest-katastrofa-dla-handlu]

Macron powiedział również, że wprowadza „gospodarczy i socjalny stan wyjątkowy”, co większość komentatorów uznała za metaforę. Zapowiedział też zakrojone na szeroką skalę konsultacje obywatelskie w celu znalezienia odpowiedzi na bolączki Francuzów.

Niektórzy przedstawiciele „żółtych kamizelek”, proszeni przez prasę o reakcje zaraz po przemówieniu prezydenta, określali jego decyzje jako „pozytywny pierwszy krok” i „podstawę do rozpoczęcia rozmów”. Każdy z zabierających głos podkreślał jednak, że wypowiada się wyłącznie we własnym imieniu, i dodawał, że władze muszą dać o wiele więcej. [polecam:https://niezalezna.pl/249456-francuzi-moga-miec-powazne-problemy-minister-juz-liczy-jakie-straty-przyniosa-protesty]

Następnie ton komentarzy stawał się coraz ostrzejszy; uczestnicy blokad potępiali „maskaradę”, „sypanie piaskiem w oczy”, „teatralne efekty”, a nawet „prowokacje”, jakich dopatrywali się w wystąpieniu prezydenta. „Wielkie słowa i małe kroki” – streściła emerytka z grupy blokującej rondo na drodze w zachodniej Francji. Częste były wezwania do „piątego aktu”, czyli kolejnej sobotniej manifestacji w Paryżu.

Za „puste słowa” uznał wypowiedź Macrona przywódca partii Francja Nieujarzmiona. „Prezydent myślał, że rzucając miedziaki, uspokoi trwające powstanie obywatelskie” – powiedział Jean-Luc Melenchon. Przewodnicząca prawicowego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen wyraziła przekonanie, że prezydent nadal promuje dziką globalizację. [polecam:https://niezalezna.pl/249021-opozycja-chce-dymisji-francuskiego-rzadu]

Pierwszy sekretarz Partii Socjalistycznej Olivier Faure potępił prezydenta za to, że nie zmienił kursu. „Nieopodatkowane nadgodziny opłacane będą przez bezrobotnych i emerytów, którzy nie mogą z nich korzystać” - tłumaczył i zapowiedział wniesienie wniosku o wotum nieufności wobec rządu. Inni lewicowi działacze zarzucali Macronowi, że niewiele daje pracownikom i oszczędza najbogatszych.

„Emmanuel Macron zadowala się rzuceniem rozgniewanym Francuzom garstki okruchów”

– krytykował deputowany partii Republikanie Eric Ciotti.

Yannick Jadot, który ma stanąć na czele listy Zielonych w wyborach do Parlamentu Europejskiego, ubolewał, że prezydent „nie przedstawił żadnej perspektywy sprawiedliwej transformacji ekologicznej i społecznej”.

Deklaracje Macrona nie zadowoliły związkowców. Philippe Martinez, przywódca CGT, największej z central związkowych, wyrzucał prezydentowi, że nie wspomniał o rewaloryzacji emerytur, minimum socjalnym, sytuacji młodzieży.

„Nic nie zrozumiał, a może i nie chce zrozumieć, na czym polega wyrażany przez Francuzów gniew”

– skwitował związkowiec.

Podliczając koszt ustępstw prezydenckich dla skarbu państwa, ekonomiści zapowiadają, że wprowadzenie tych zmian sprawi, że Francja przekroczy dopuszczalny przez Komisję Europejską deficyt budżetowy.

„To popuszczenie lejców musi być zaakceptowane przez Brukselę, gdyż jest konieczne dla przeprowadzenia reform rozpoczętych przez Macrona”

– mówił w radiu France Info jego były doradca Philippe Aghion. Inni obserwatorzy obawiają się jednak, że odejście od dyscypliny osłabi pozycję prezydenta Francji w Unii Europejskiej, przede wszystkim w relacjach z Berlinem.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl