Polscy skoczkowie i łyżwiarze złożyli ślubowanie

/ twitter.com/Kancelaria Premiera

  

Pięciu skoczków narciarskich, dwoje reprezentantów Polski w łyżwiarstwie figurowym oraz ich sztaby złożyli w Centrum Olimpijskim w Warszawie ślubowanie przed wyjazdem do Pjongczangu na zimowe igrzyska. W imieniu zawodników słowa przysięgi odczytał Dawid Kubacki.

Do Korei Południowej, oprócz Kubackiego, pojadą także Kamil Stoch, Piotr Żyła, Maciej Kot, i Stefan Hula, natomiast w na olimpijskim lodowisku zaprezentują się rywalizujący w parach tanecznych Natalia Kaliszek i Maksym Spodyriew.

Słowa przysięgi odebrali prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Andrzej Kraśnicki oraz sekretarz generalny Adam Krzesiński. Gościem honorowym uroczystości był premier Mateusz Morawiecki, zabrakło natomiast zmagającego się z przeziębieniem ministra sportu Witolda Bańki. Reprezentował go podsekretarz stanu MSiT Jan Widera.

Stoch, który przed czterema laty w Soczi zdobył dwa złote medale, nie odczuwa przesadnej presji związanej z występem w Pjongczangu.

- Radzę sobie z nią w ten sposób, że po prostu o niej nie myślę. Nie muszę niczego "bronić". To, co zdobyłem, nie zostanie mi – mam nadzieję – odebrane. Niczego nie musimy "bronić", a możemy zdobywać - podkreślił najlepszy obecnie polski skoczek na konferencji prasowej po złożeniu ślubowania.

Reprezentacja Polski w skokach narciarskich spotkała się z szefem rządu też wcześniej, w jego kancelarii.

- Jedziecie do Pjongczangu dawać nam nadzieję, budować silną Polskę na tym współczesnym polu zmagań,  jakim jest sport. To niezwykle ważne, że potraficie, tak  jak w miniony weekend, dawać nam taką nadzieję. Trzy medale w jeden weekend to wspaniałe osiągnięcie. To pokazuje, że możemy naprawdę dostarczać nie tylko wspaniałych emocji, ale też budować coś, co jest chyba dla nas w sercu najważniejsze: budować markę, imię Polski. Czy jest coś ważniejszego niż budowanie imienia Polski na świecie? Dla mnie nie i wierzę, że dla państwa również nie - powiedział Morawiecki podczas uroczystości w Centrum Olimpijskim.

- Sto milionów kciuków - może nawet sto dwadzieścia, bo nie wiemy ile jest tej polonii po całym świecie rozsianej, ale każdy ma w sercu Polskę. Wszyscy będziemy te kciuki trzymać za was bardzo mocno, więc dajcie nam jak najwięcej zwycięstw. Wiem, że będziecie dawali z siebie wszystko, wiem, ile to jest stresu, przygotowania, ile to jest wyczerpującej determinacji, z którą musicie podchodzić do każdego treningu - dodał szef rządu.

Prezes Rady Ministrów nie ukrywał także, że tak ważne zawody to dobra okazja, aby pokazać Polskę w jak najlepszym świetle na arenie międzynarodowej.

- Wierzę, że dacie z siebie wszystko, bo Polska jest tego warta. W naszej poturbowanej historii ostatnich dwustu, trzystu lat nie mogliśmy pokazać światu naszych osiągnięć naukowych, kulturalnych, sportowych – tego, na co nas było stać. Byliśmy tego często pozbawieni przez brak niepodległości i inne różne, dużo bardziej dramatyczne wydarzenia, które wymordowały nas w czasie drugiej wojny światowej.  Ale dzisiaj mamy Polskę wolną i dzisiaj wierzę, że czujecie tak samo jak ja, że możemy i musimy dać z siebie wszystko po to, by rozsławić imię Polski na całym świecie - powiedział sportowcom premier.

 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Jak przebierańcy trzęśli farmaceutyką. Nieznane kulisy głośnego skandalu

/ / jarmoluk

Piotr Nisztor

Dziennikarz śledczy „Gazety Polskiej i „Gazety Polskiej Codziennie”. W Telewizji Republika jest gospodarzem programu „Rozmowa ściśle jawna”.

Kontakt z autorem

  

Fałszywi pracownicy służb specjalnych, zatrzymani kilka miesięcy temu przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, mieli brać udział w torpedowaniu kolejnych konkursów na stanowisko szefa Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego. W ten sposób Zbigniew Niewójt, z którym mieli znakomite relacje, przez ponad dwa i pół roku pozostawał pełniącym obowiązki szefa tego bardzo istotnego urzędu – ustaliła „GP”.

To jedna z najbardziej skomplikowanych i wielowątkowych spraw prowadzonych przez organy ścigania. Od października 2017 r. Prokuratura Regionalna w Katowicach i Centralne Biuro Antykorupcyjne rozpracowują tzw. gang przebierańców, czyli fałszywych pracowników służb specjalnych powołujących się na wpływy w organach ścigania i administracji państwowej. Dotychczas w tej sprawie zarzuty usłyszało 13 osób.

Jeden z badanych wątków dotyczy działalności gangu w Głównym Inspektoracie Farmaceutycznym (GIF). To strategiczny urząd zajmujący się nadzorem nad wartym miliardy złotych rynkiem leków w Polsce. Przyznano mu szerokie uprawnienia, m.in. wydaje on zgodę na wywóz leków za granicę, a w razie wystąpienia zagrożenia zdrowia bądź życia może wstrzymać produkcję medykamentów.

W czasie, gdy p.o. głównym inspektorem farmaceutycznym był Zbigniew Niewójt, fałszywi pracownicy służb specjalnych nie tylko często gościli w gmachu urzędu, lecz nawet korzystali z gabinetu inspektora i nagrywali odbywające się w nim spotkania. Z ustaleń „GP” wynika, że starali się wspierać Niewojta, aby jak najdłużej sprawował urząd. Powód? Byli powiązani z firmami stanowiącymi mafię lekową zarabiającą krocie na nielegalnym wywozie za granicę leków refundowanych z budżetu państwa.

Znajomość z rzecznikiem prasowym

Gdy w listopadzie 2015 r. Zbigniew Niewójt został p.o. głównym inspektorem farmaceutycznym, rzecznikiem prasowym urzędu mianował Pawła Trzcińskiego. To właśnie on – jak wynika z ustaleń „GP” – miał wprowadzić do urzędu przebierańców.

– Nie chciałbym na ten temat rozmawiać. Ta cała sprawa bardzo dużo mnie kosztowała – mówi w rozmowie z „GP” Trzciński, który z pracą w GIF pożegnał się wraz z Niewojtem. Podczas rozmowy przyznał jednak, że zna jednego z przebierańców, Przemysława W., podającego się za funkcjonariusza Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Obecnie przebywa on w areszcie.

Trzciński poznał go kilka lat temu, gdy był rzecznikiem prasowym Centrum Zdrowia Dziecka. Był przekonany, że jego znajomy to faktycznie pracownik służb. Dzięki Trzcińskiemu W. miał zdobyć zaufanie Niewojta i szybko wprowadził do GIF innego przebierańca, Adama W., przedstawiającego się jako funkcjonariusz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Tymczasem Adam W. na co dzień zajmował się fotografią oraz pośrednictwem finansowym. Obecnie również przebywa w areszcie.

Podsłuch i związki z mafią lekową

W kwietniu br. „GP” ujawniła, że Adam W. i Przemysław W. nie tylko często bywali w gmachu urzędu, ale spotkania w gabinecie szefa GIF odbywali także… pod jego nieobecność. Nagrywali też prowadzone tam rozmowy. Informatorzy „GP” wskazują, że było to możliwe, ponieważ w gabinecie Niewojta zainstalowano stały podsłuch. Dzięki temu na bieżąco mogli pozyskiwać wiedzę o istotnych dla branży farmaceutycznej decyzjach podejmowanych przez GIF.

Paweł Trzciński starał się wówczas tłumaczyć urząd: „P.o. główny inspektor farmaceutyczny, podobnie jak inni urzędnicy państwowi, z którymi kontaktowała się osoba podająca się za funkcjonariusza służb specjalnych [Przemysław W. – przyp. red.], mieli wszelkie podstawy do traktowania go jako przedstawiciela służb. Okazał legitymację i dysponował bronią”.

Z ustaleń „GP” wynika, że gangowi przebierańców mogło zależeć na wpływach w GIF, ponieważ przestępcy mieli działać na zlecenie mafii lekowej zarabiającej krocie na imporcie równoległym. Ten nielegalny proceder polegał na skupowaniu z aptek leków, których cena w Polsce dzięki refundacji z budżetu państwa była bardzo niska, a następnie ich sprzedaży za granicę z przynajmniej kilkakrotnym przebiciem. Zyski z tego procederu sięgały setek milionów złotych. Oprócz aptek uczestniczyły w nim hurtownie farmaceutyczne.

„GP” ustaliła, że zamieszane w wątpliwe transakcje lekowe były dwie firmy związane z gangiem przebierańców. Obydwie powstały w latach 2015–2018. Ich nazwy łudząco przypominają podmioty od lat działające na polskim rynku farmaceutycznym. Są związane z Pawłem B. To brat ukrywającego się obecnie za granicą barona paliwowego, podejrzewanego o gigantyczne oszustwa podatkowe. Jego nazwisko wielokrotnie pojawia się w śledztwie dotyczącym gangu przebierańców.

Kandydatury u premier

Z ustaleń „GP” wynika, że zatrzymani przez CBA członkowie gangu starali się wspierać Niewojta, aby jak najdłużej pozostawał na czele GIF. W tym celu brali udział w torpedowaniu kolejnych konkursów na szefa urzędu, w których nie był on faworytem. Pierwszy rozpisano jeszcze w grudniu 2015 r. Przewodniczącym komisji został Krzysztof Łanda, wiceminister zdrowia odpowiedzialny za rynek leków. Konkurs unieważniono. – Już wtedy było wiadomo, że Łanda będzie forsował na to stanowisko swojego kandydata – mówi „GP” osoba związana z resortem zdrowia.

W drugim konkursie, w którym ponownie komisji przewodniczył Łanda, wyłoniono dwóch kandydatów – Niewojta i Piotra Rykowskiego. Właśnie ten drugi był kojarzony z ówczesnym wiceministrem zdrowia, wspólnie pracowali wcześniej w Narodowym Funduszu Zdrowia. Obydwie kandydatury trafiły w połowie 2016 r. na biurko premier Beaty Szydło, która miała dokonać ostatecznego wyboru nowego szefa GIF.

Podczas trwania drugiego konkursu w witrynie Kulisy24.com i w dzienniku „Fakt” zaczęły się pojawiać artykuły uderzające zarówno w Łandę, jak i w Rykowskiego

Cały tekst w tygodniku "Gazeta Polska"

Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl