Zbyt wysoki "Podatek od miłości". RECENZJA

Kadr z filmu "Podatek od miłości" / mat.pras.

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl i \"Gazety Polskiej\".

Kontakt z autorem

  

„Podatek od miłości” u swojego źródła miał niezły zamysł - przełamania utartych schematów romantycznych komedii i postawienia na dość nieoczywisty, zaczepiający scenariusz. Rzeczywistość zweryfikowała jednak dobrą intuicję, a film koniec końców trafił, niestety, w znane i mało lubiane koleiny.

Ale od początku. Banalny punkt wyjścia produkcji Bartłomieja Ignaciuka staje się dobrym startem do ciekawej opowieści. Oto urzędniczka (Aleksandra Domańska) jednej z instytucji kontrolujących skarbowe przewinienia ściera się w jednym z barów z wyniosłym i mało sympatycznym cwaniakiem (Grzegorz Damięcki). Los chce, że już nazajutrz wspomniany cwaniak musi ukorzyć się w Urzędzie Kontroli Skarbowej przed… obrażaną jeszcze kilka godzin wcześniej urzędniczką. 

Dalej historia przybiera nieoczekiwanego tempa, które w złożony na wielu poziomach sposób łączy losy bohaterów i ich najbliższych. Rzecz jasna - z miłosnym, ckliwym i romantycznym tłem. I choć trudno mieć pretensje do komedii romantycznej, że jest romantyczna, to jednak pudru i lukru jest w „Podatku od miłości” zbyt dużo, za to zbyt rzadko mrugano okiem do widza, bawiąc się poczuciem humoru. 

Co ważne, Ignaciuk miał dobry pomysł, by główne role w „Podatku od miłości” powierzyć niezgranym jeszcze twarzom polskiego kina. Zwłaszcza Damięcki pokazuje się jako aktor doświadczony, ciekawy, a przy tym jeszcze nieopatrzony i świeży. To duży plus filmu Ignaciuka, w którym odnajdują się i bardziej znani aktorzy. Interesujący, nieoczywisty wątek Zbigniewa Zamachowskiego (jako ojca głównej bohaterki) pokazuje, że powtarzana historia sfrustrowanego i zniechęconego życiem i pracą 50-latka może znaleźć happy end w dość oryginalnej decyzji życiowej. 

Film poza warstwą romantyczną jest również próbą refleksji o kondycji dzisiejszych „Piotrusiów Panów”, którzy nie potrafią ułożyć sobie życia w Warszawie, a modelowi bohaterowie z modnej stolicy dość szybko są sprowadzani przez Ignaciuka na ziemię. Reżyser „Podatku od miłości” interesująco kreśli również szkic głębszego namysłu o tym, czy wszyscy muszą osiągnąć sukces, do jakiego namawiają nas reklamy i media, by czuć się spełnionym. I choć jest to tylko margines filmu, to ciekawie ubarwia go, czyniąc produkcję bardziej zjadliwą.

Sumując wszystkie wady i zalety, jakie niesie ze sobą film Ignaciuka, trzeba powiedzieć, że płacony przez widzów podatek przy kupnie biletu na ten konkretny seans może okazać się zbyt wysoki. Na tle przewidywalnych i prymitywnych komedii, jakich w ostatnich latach mieliśmy sporo - „Podatek od miłości” nieco się wyróżnia, ale chyba jednak można było oczekiwać więcej. 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Skandaliczny atak Buzka: „Polacy są mądrzy, bo nie biorą poważnie słów prezydenta”

/ Fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska

  

Dzisiaj w Gnieźnie odbyła się dyskusja na temat członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Mówiono m.in. o obecnych nieporozumieniach pomiędzy polskim rządem, a Komisją Europejską. Zdaniem Jerzego Buzka konflikt z instytucjami wspólnotowymi powodują "odstępstwa od zasad europejskich", a Polacy są mądrzy, "bo nie biorą poważnie słów głowy swojego państwa". Konrad Szymański ocenił, że pytania o Polexit "są wymyślone na potrzeby politycznej młócki, z którą mamy do czynienia niestety także wokół tematów unijnych"

Jak podkreślił, wywoływany w kraju temat polexitu to "element płytkiej, ryzykownej gry politycznej, odbywającej się kosztem racji stanu". Polityk, który był gościem XI Zjazdu Gnieźnieńskiego, uczestniczył dziś wraz z b. premierami Hanną Suchocką i Jerzym Buzkiem oraz z Pawłem Kowalem w dyskusji o roli Polski w Europie.

Odnosząc się do pytania, czy w obecnej sytuacji politycznej naszemu krajowi grozi wyjście z Unii Europejskiej, lub usunięcie z jej struktur, minister ds. europejskich przyznał, że "dziwi go ustawiczne przywoływanie tej sprawy właśnie w Polsce".

To pytanie wisi jak gradowa chmura nad sceną polityczną w Holandii, we Francji, Włoszech, ale naprawdę nie ma śladu zachmurzenia w Polsce - ta debata jest tego przejawem. Nie znam sali, na której ktoś by się dzisiaj spierał o to, czy ma sens Polska w Unii Europejskiej. Natomiast w Polsce toczy się ważna, dojrzała dyskusja o to, jak być w Unii i jaka Unia

- powiedział.

Od nas, jako od kraju członkowskiego, wymaga się odpowiedzialności i dojrzałości, czyli odpowiadania na pytania o przyszłość Unii. W związku z tym warto zastanawiać się: "jak?". Natomiast pytanie: "czy?" jest pytaniem absurdalnym, jak sądzę wymyślonym na potrzeby politycznej młócki, z którą mamy do czynienia niestety także wokół tematów unijnych - co przynosi szkodę. Na szczęście Polacy są na tyle mądrzy, że chyba nie biorą tego poważnie

– podkreślił Szymański.

B. premier i b. przewodniczący PE Jerzy Buzek przyznał, że choć we Francji czy Holandii rzeczywiście "jest obawa o antyeuropejskość", w krajach tych "nie ma podejrzeń o odstępstwa od zasad".

Odstępstwa od zasad, o które się podejrzewa Polskę, powodują konflikt z instytucjami wspólnotowymi, bo one mają obowiązek tego pilnować. Ten konflikt powoduje, że w Polsce głowa państwa próbuje bagatelizować znaczenie Unii, bo "wyimaginowana wspólnota z której dla Polaków niewiele wynika", to jest bardzo mocne stwierdzenie 

– powiedział Buzek, przywołując ubiegłotygodniową wypowiedź Andrzeja Dudy w Leżajsku.

Pan mówił, że Polacy są mądrzy - pewnie są mądrzy, bo nie biorą poważnie słów głowy swojego państwa

– dodał b. premier.

Była premier Hanna Suchocka stwierdziła, że pytania obecność Polski w UE nie biorą się znikąd.

One nie rodzą się w próżni, widocznie musi być grunt dla postawienia takich pytań. Pewną kulminacją była wypowiedź pana prezydenta (...), ale myślę, że do tego, co powiedział prowadził sposób dyskursu politycznego w ostatnich miesiącach. Coraz bardziej obserwujemy w Polsce ten podział i przeciwstawienie dobrego Polaka Europejczykowi, który jedzie do Europy i "skarży na Polskę". Ta Europa jest czymś zewnętrznym a my jesteśmy tu, okopani, z naszymi wartościami

- zauważyła.

Konrad Szymański zapewnił, że powracające wciąż pytanie o obecność Polski w UE "nie ma podstaw".

Oprócz narratywu politycznego, debaty parlamentarnej i publicznej, jest konkret polityczny i polityka państwa. Mam wrażenie, że Polska jest unikalnym krajem, który ma trwałe podstawy całkowicie proeuropejskiego kursu i jednocześnie najwyższy poziom wątpliwości co do samej siebie. Te wątpliwości są podnoszone przez uczestników debaty publicznej w Polsce, uwiarygadniają je w ten sposób, stwarzając całkowicie sztuczny problem polexitu

- powiedział.

W jego ocenie takie działanie to "element płytkiej, ryzykownej gry politycznej, odbywającej się kosztem racji stanu".

Od wielu miesięcy mam wrażenie, że wielu politykom w Polsce zależy na tym, żeby ten problem w końcu realnie się pojawił, ponieważ w końcu mieliby o co walczyć. Nie mają zbyt wielu spraw, które byłyby ważne dla opinii publicznej, więc szukają sprawy, która by usprawiedliwiła i umotywowała ich działalność polityczną

– powiedział Szymański.

XI Zjazd Gnieźnieński potrwa do niedzieli. Wydarzenie ma charakter ekumeniczny i międzynarodowy. Gromadzi chrześcijan różnych wyznań, liderów stowarzyszeń, wspólnot i środowisk kościelnych, polityków, duchownych i ludzi nauki, którzy podejmują refleksję nad wolnością i źródłami nadziei dla Polski i Europy. Na trzydniowe spotkanie składają się panele dyskusyjne, debaty, spotkania warsztatowe i modlitwa. Wśród zaproponowanych tematów jest m.in. sprawa kryzysu migracyjnego, kwestia postrzegania patriotyzmu i miejsca Polski w Europie.

Źródło: niezalezna.pl, pap

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl