Popielgrzymkowe refleksje

Bogu niech będą dzięki! Tymi słowami dziękczynienia można by całkowicie podsumować 10 Patriotyczną Pielgrzymkę Kibiców na Jasną Górę. Na tym małym jubileuszu pojawiła się jak dotąd rekordowa ilość pątników, których w duchowej stolicy Polski było tym razem nieco ponad 6 tys. Wypełnili całą kaplicę cudownego obrazu i sąsiednią bazylikę. Pielgrzymka jest przede wszystkim wydarzeniem religijnym, więc to co najważniejsze dokonało się w sercach jej uczestników poprzez sakramenty święte.


Zawierzyliśmy też Panu Bogu kibicowskie środowisko i sprawy ojczyzny specjalną modlitwą wieńczącą eucharystię. Wszystkim, którzy to spotkanie przeżyli w duchu modlitewnego zawierzenia serdecznie dziękuję. Także księżom, z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim na czele, który przewodniczył jubileuszowej Mszy św. oraz ojcom paulinom, którzy od lat przyjmują nas otwartym sercem.

Tegoroczna pielgrzymka przebiegała w atmosferze prowokacji. Tą najbardziej widoczną, z tzw. Obywatelami RP, znamy dobrze z mediów, które zwłaszcza w liberalno-lewicowym wydaniu przedstawiały ją, jako motyw przewodni wydarzeń sprzed tygodnia. Nie będę się na jej temat rozpisywał, bo wszystko zostało precyzyjnie omówione w licznych wypowiedziach uczestników pielgrzymki i przez katolickich oraz prawicowych dziennikarzy. Za te głosy rozsądku serdecznie dziękuję. Także policji. Rzadko w ramach felietonów kibica miałem okazję to czynić, informując czytelników w większości przypadków o nadużyciach funkcjonariuszy wobec środowiska kibicowskiego. Tym razem zostałem miło zaskoczony wyważoną i sprawiedliwą oceną sytuacji, która miała miejsce na Błoniach, przez śląską policję. W oficjalnym oświadczeniu wyraźnie wskazała ona na winnych prowokacji. Trzeba ubolewać nad tym, że krzykliwa garstka tzw. obrońców demokracji, przekroczyła kolejną granicę. Po skandalicznych prowokacjach na modlitewnych comiesięcznych marszach w Warszawie, czy próbach zakłócania modlitwy Jarosława Kaczyńskiego na Wawelu, wtargnęli tym razem na teren święty dla Polaków – jasnogórskiego klasztoru. Sami o sobie dają świadectwo.

Ale prowokacji było więcej. Zwłaszcza medialnych. Tradycyjnie brylowały w tym środowiska związane z GW, Tygodnikiem Powszechnym i TVN. Niektóre z nich atakowały pielgrzymkę, jeszcze przed jej rozpoczęciem. Po jej zakończeniu prześcigały się w tendencyjnym jej komentowaniu. Do tego zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Trzeba też było odwołać koncert węgierskiej grupy Hungarica. Do tego wątku jeszcze w najbliższym czasie postaram się powrócić.

Mam także wrażenie, że w środowisko uczestników pielgrzymki udało się wprowadzić prowokatorów przeciwnikom tego wydarzenia. W tym miejscu odwołam się do jednego wątku. W necie zaczęły pojawiać się dziwne zdjęcia. Uderzyło mnie szczególnie jedno, które wykonane zostało w zakrystii na Jasnej Górze po Mszy św. Pozowałem na nim z uczestnikiem naszej pielgrzymki Jerzy Nowickim, kombatantem z VI Partyzanckiej Brygady „Młota” Wolność i Niezawisłość. O dziwo, z internetu dowiedziałem się, że przycupnął do niego jakiś jegomość z szalikiem „Biała Legia” w pisanym w to hasło krzyżem celtyckim. Nie spostrzegłem go w chwili robienia zdjęcia, więc nie mogłem od razu pogonić typa. Zwyczajnego prowokatora. Tego typu hasła, jak i jeden z transparentów eksponowanych przez lewackie media, nie mają nic wspólnego z naszym pielgrzymowaniem, przede wszystkim z chrześcijańskim przesłaniem, także z patriotyzmem.

Niemieccy narodowi socjaliści, którzy specjalizowali się w szatańskiej polityce rasowej, dokonali na naszym narodzie zbrodni ludobójstwa w czasie II wojny światowej. Umieszczanie przy takim haśle krzyża celtyckiego, jest ponadto profanowaniem najświętszego dla nas chrześcijan znaku wiary. Od lat prosimy, by wszystkie przywożone barwy miały charakter klubowy lub patriotyczny. Jeśli ów osobnik jest rzeczywiście związany ze środowiskiem kibiców i zachował się jak pożyteczny idiota, a to ustalają już kibice Legii, mam nadzieję że w formie pisemnej przeprosi ojców paulinów oraz organizatorów pielgrzymki za sprofanowanie świętego miejsca, także naszego drogiego kombatanta oraz moją osobę za manipulację, której się dopuścił. Za wyznawców podobnych haseł będę się modlił o ich nawrócenie.

Zapraszam wszystkich uczestników pielgrzymki do modlitwy o owoce naszego spotkania na Jasnej Górze. Niektóre już do nas docierają w formie pięknych i wzruszających świadectw umieszczanych w mediach społecznościowych. W ostatnich dniach kolejni kibice włączyli się do inicjatywy naszego Żywego Różańca. To jest prawdziwa siła, która pozwoli nam pilnować Polski.
 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

W walce z V kolumną Kremla

Zatrzymanie przez ABW Jekateriny C., której przypisuje się udział w prowadzeniu na terenie naszego kraju przygotowań pod działania o charakterze hybrydowym, to doskonała ilustracja do tego, co „Gazeta Polska” i Strefa Wolnego Słowa głoszą od lat na temat prorosyjskich propagandystów i agentów wpływu. Płaciliśmy za to (i płacimy) wysoką cenę.

W najnowszym tygodniku „Gazeta Polska” znajdą Państwo obszerny tekst Doroty Kani, która zdradza kulisy zatrzymania przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Katarzyny Cywilskiej i wydania pięcioletniego zakazu wjazdu na terytorium Polski dla czterech innych osób. Według oficjalnego komunikatu „wszystkie pięć osób podejmowało usilne próby konsolidacji środowisk prorosyjskich w RP wokół dwóch aktualnie priorytetowych dla strony rosyjskiej celów działań hybrydowych realizowanych przeciwko Polsce, tj. podsycania animozji polsko ukraińskich w sferze społecznej i politycznej oraz kwestionowania i podważania polskiej polityki historycznej i zastępowania jej narracją rosyjską”.

Atakowali nas, a służby milczały

Pozostaje przyklasnąć. Wreszcie przystąpiono do działania. Przypomnijmy jednak, co się działo po tym, jak opisywaliśmy protest Ukraińców na kijowskim Majdanie. Od początku wiedzieliśmy, że rzecz może się zakończyć dużo dalej niż na placu w centrum ukraińskiej stolicy. Przedstawialiśmy relacje z protestu, nasi dziennikarze byli na okupowanym Krymie i na froncie Donbasu.

To właśnie przez to Strefa Wolnego Słowa naraziła się rosyjskim specom od działań hybrydowych i ich polskim wykonawcom. Wymieńmy: zdewastowane drzwi Samuela Pereiry, fałszywy nagrobek Dawida Wildsteina (obaj pracowali wówczas w „Codziennej”), zaatakowane księgarnie „Gazety Polskiej” w Krakowie i Warszawie – pierwszą pomalowano sprejem, z drugiej w biały dzień skradziono flagę Samoobrony Majdanu. Nasze patriotyczne uroczystości w Krakowie 11 listopada 2014 r. przerywali ludzie, którzy wprost są powiązani z okupującymi ukraiński Donbas prorosyjskimi terrorystami. Mowa o środowisku tzw. falangi, która to nie ukrywa, że jej głównymi wrogami są NATO i USA.

To tylko najjaskrawsze przykłady „reakcji” na informacje, które „Gazeta Polska”, „Codzienna” czy Niezależna.pl ujawniają od lat. Ja sam nasłuchałem się setek epitetów – byłem na przemian „żydłakiem”, „banderowcem”, „zdrajcą” itp. Prorosyjskie trolle do dziś utrzymują także, że Tomasz Sakiewicz otrzymał medal od Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. W rzeczywistości był to symboliczny medal od Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Ochrony, przyznany za konwój z pomocą humanitarną i dostawę na front samochodów terenowych zakupionych za pieniądze zebrane przez naszych Czytelników. Atakowały nas jawnie i skrycie prorosyjskie media.

Na to wszystko w czasach rządów PO-PSL nie było żadnej reakcji ze strony powołanych do tego służb. Dziś, kiedy polskie służby wreszcie poszły po rozum do głowy, warto pamiętać, że nie zawsze były do tego skore. A my o rosyjskiej grze mówiliśmy od lat. – Służby za czasów Platformy Obywatelskiej w zasadzie nie reagowały na to, co się działo. Gdy „dla zabawy” postawiono mi nagrobek, że rzekomo zginąłem na froncie na Donbasie, nikt nie zrobił w zasadzie nic – wspomina Dawid Wildstein. Dziennikarz przypomina, że działo się tak mimo ewidentnych poszlak, kto stoi za prowokacjami. – W przypadku zdewastowania drzwi Samuela Pereiry były nawet nagrania z monitoringu, a treść odwołująca się do „pozdrowień” (w rzeczywistości gróźb) ze strony prorosyjskich terrorystów zawężała grono możliwych polskich sprawców. Nic nie ustalono. Co więcej, słyszeliśmy, że jesteśmy oszołomami albo że to w sumie „przykra sprawa”, ale nie ma o co kopii kruszyć – dodaje Wildstein.

Kim są zielone ludziki?

Rosjanka Jekaterina C. funkcjonowała w Polsce jako Katarzyna Cywilska. – Z jej nazwiskiem zetknąłem się kilka lat temu, gdy zauważyłem jej opinie na temat stosunków polsko-rosyjskich. Były one zdecydowanie prokremlowskie i antypolskie. W korespondencji z Aleksandrem Usowskim pisała m.in. o rosyjskim obwodzie, który powinien powstać na terenie Polski – mówi „Gazecie Polskiej” Marcin Rey, od lat zajmujący się tropieniem wojny informacyjnej Kremla.

Białorusin Aleksander Usowski, o którym mówi Marcin Rey, jest pośrednikiem między rosyjskim oligarchą Konstantinem Małofiejewem, przyjacielem Putina, a członkami agentury wpływu umiejscowionymi m.in. w Polsce – o tym pisze w tygodniku Dorota Kania. „Gazeta Polska” od początku wspiera inicjatywy takie jak prowadzona przez Marcina Reya obywatelska agencja wywiadowcza pod nazwą „Rosyjska V kolumna w Polsce”. Sam Rey także padał ofiarą ohydnych prowokacji – w jego miejscowości kolportowano ulotki, że jest pedofilem. Mężczyźnie wielokrotnie grożono.

Dziś, kiedy sytuacja w Polsce szczęśliwie się zmieniła, pozostaje mieć nadzieję, że sprawa Katarzyny Cywilskiej czy wcześniejsze zatrzymanie pod zarzutem szpiegostwa znanego z kontaktów z Rosjanami Mateusza Piskorskiego, lidera jawnie hybrydowej partii Zmiana, to niejedyne czynności podejmowane przez służby. Wiele aspektów dywersyjnej działalności – jak choćby stowarzyszenia Kursk, którego członkowie pod pozorem obrony sowieckich monumentów prowadzą grę operacyjną, spotykając się prywatnie z rzeczniczką rosyjskiego MSW, czy tych wszystkich „obrońców niepodległego Donbasu i Krymu”, którzy stawiają się na każde wezwanie w rosyjskiej ambasadzie – trafi wreszcie pod lupę służb.

Podobnym obiektem zainteresowania powinny się stać media, a w zasadzie rozsadniki dezinformacji – pozujące na prawicowe portaliki informacyjne i takież czasopisma, „agencje informacyjne” w typie Sputnika czy media przemycające treści jawnie uderzające w polską rację stanu. Inną grupą są osoby przekonujące o konieczności zachowania „realizmu politycznego”, sprowadzającego się do zwrotu na Wschód, czy ludzie ochoczo i przy każdej okazji protestujący z byle powodu przed ukraińską ambasadą w Warszawie (oczywiście przy atencji i ku uciesze rosyjskich mediów). Wyliczać można wiele, bo wbrew pozorom siatka ludzi Kremla jest w Polsce obecna i szkodliwa. I w miarę dobrze rozpoznana przez dziennikarzy oraz społeczników.

Oni żyją między nami

Jak może się to skończyć? Cóż, pokazuje to ostatni przykład dziennikarskiej prowokacji Energetyki24.pl. Jak czytamy, dziennikarze tego serwisu stworzyli postać fikcyjnego eksperta, któremu „udało się wejść w tok branżowej debaty, pozyskiwać wrażliwe dla spółek energetycznych informacje z otoczenia jednego z ministrów, a nawet opublikować tekst na jednym z największych portali biznesowych w Polsce”.

„Zrobiliśmy to wszystko, używając wyłącznie konta na Twitterze i skrzynki mejlowej” – piszą autorzy. Wszystko po to, żeby się przekonać, jak czujni są dziennikarze, politycy i eksperci. „Efekty okazały się szokujące i obnażyły słabość polskiego państwa, nieskutecznego wobec mechanizmów wojny informacyjnej” – konkludują dziennikarze Piotr Maciążek i Jakub Wiech.

Poniedziałkowa informacja o prowokacji uruchomiła lawinę pytań, w tym najważniejsze: co by było, gdyby fikcyjny ekspert Piotr Niewiechowicz istniał naprawdę? Gdyby chciał wykorzystać swoje umiejętności nie po to, by zasygnalizować niedostateczną ochronę wrażliwych danych, ale pozyskać je i użyć ze szkodą dla Polski? Niestety, podobni ludzie istnieją i działają. I to jest wyzwanie dla służb.

Więcej na ten temat w najnowszym tygodniku „Gazeta Polska” w artykule Doroty Kani pt. „Rosyjskie sieci wojny informacyjnej w Polsce”.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl