Prof. Pawłowicz: Nie wiedziałam, że w kilka godzin można zostać „królową Twittera”

Profesor Krystyna Pawłowicz / fot. Zbyszek Kaczmarek/ Gazeta Polska

Paweł Krajewski

Dziennikarz portalu Niezalezna.pl, specjalizuje się w tematyce politycznej. Wcześniej pracował m.in. w portalu telewizjarepublika.pl.

Kontakt z autorem

  

– Jestem niezwykle zaskoczona. Nie myślałam, że w wieku 66 lat w kilka godzin można zostać „królową Twittera”, nie wiedząc do końca, czym ten Twitter jest – mówi portalowi Niezalezna.pl poseł Krystyna Pawłowicz. 

Założony wczoraj przez profesor Krystynę Pawłowicz profil na Twitterze zyskał ogromna popularność. Wystarczyło zaledwie kilkanaście godzin, żeby grupa osób obserwujących poseł Prawa i Sprawiedliwości urosła do imponującej liczby prawie trzynastu tysięcy. 

Piszą: „królowa Twittera”, „królowa może być tylko jedna”, „no, teraz zwiększy pani pole swojego rażenia” – odpowiadam: „nie rażenia, a drażnienia” 
– żartuje prof. Pawłowicz w rozmowie z naszym portalem. – Ja po prostu lubię takie potyczki słowne – dodaje. 

Jednocześnie zaznacza, że obecnie blokuje już osoby, które wpisują chamskie, obelżywe i niegrzeczne komentarze. 

Wcześniej tego nie robiłam, a teraz od razu usuwam i blokuję, bo tablica na ogłoszenie „totalnych” jest gdzie indziej
– tłumaczy parlamentarzystka. 

Z dystansem opowiada też o swoim twitterowym „sukcesie”.

Jestem niezwykle zaskoczona i rozbawiona tym wszystkim. Zdałam też sobie sprawę, że ten zasięg jest naprawdę ogromny, to się rozchodzi jak fala, bardzo szybko. Nie myślałam, że w wieku 66 lat w kilka godzin można zostać „królową Twittera”, nie wiedząc do końca, czym ten Twitter jest
– podsumowuje w rozmowie z Niezalezna.pl prof. Krystyna Pawłowicz.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Koniec z cofaniem liczników w autach! Rząd przyjął ustawę o karach

/ Free-Photos

  

Rada Ministrów przyjęła dziś przygotowane w Ministerstwie Sprawiedliwości zmiany w prawie, które pozwolą ukrócić oszukańczy proceder "przekręcania" liczników w używanych autach.

Samochodowi kanciarze, a także ich pomocnicy, są dziś praktycznie bezkarni. Ofiarą oszustów padają nieświadomi nabywcy, którzy na zakup wymarzonych czterech kółek wydają często ostatnie oszczędności. Jak podkreślał Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro, konsekwencje bezradności państwa wobec takiego procederu ponoszą uczciwi obywatele przepłacający za pojazd, który nie nadaje się do jazdy albo samochód „po przejściach”.

Wojna wydana oszustom

W myśl przyjętego przez rząd projektu nowelizacji ustawy Prawo o ruchu drogowym i ustawy Kodeks karny, za każde „przekręcenie” licznika będzie grozić kara więzienia od 3 miesięcy do 5 lat– zarówno dla zlecającego oszustwo, jak i wykonawcy, np. mechanika w warsztacie. Dziś można to robić, nie narażając się na karę, co więcej - niektóre warsztaty wręcz oferują taką "usługę".

Kara grzywny do 3.000 zł będzie grozić także wtedy, gdy właściciel samochodu nie zgłosi w stacji kontroli pojazdów faktu wymiany całego licznika na nowy (np. z powodu awarii).

Stan licznika pod kontrolą

Stacje kontroli pojazdów już teraz muszą przekazywać do Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców stan licznika odczytany podczas obowiązkowych przeglądów technicznych pojazdów. Po zmianie przepisów stacje będą przekazywać do centralnej ewidencji także informację o wymianie licznika i jego przebiegu w chwili odczytu przez diagnostę.

Projekt przewiduje ponadto, że przy każdej kontroli policja, Straż Graniczna, Inspekcja Transportu Drogowego, Żandarmeria Wojskowa i służby celne będą miały obowiązek spisywania aktualnego stanu licznika kontrolowanego samochodu. Te dane też trafią do centralnej ewidencji pojazdów.

W ten sposób można będzie porównywać kolejne odczyty i łatwiej wykrywać oszustów.

Tak jak w Europie Zachodniej

Podobne rozwiązania funkcjonują od dawna w państwach Europy Zachodniej. W Niemczech za fałszowanie wskazań licznika przebiegu kilometrów w samochodzie można dostać 5 lat więzienia. W Austrii rok więzienia grozi za fałszowanie danych technicznych pojazdów. Francuskie prawo przewiduje 2 lata więzienia za zmianę wskazań licznika przebiegu, a w Czechach każda ingerencja w stan licznika grozi rokiem więzienia i przepadkiem samochodu.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl