"Program Mieszkanie plus to nadal mglista wizja"

/ capri23auto

Po ponad 18 miesiącach od ogłoszenia programu Mieszkanie plus, oczami większości deweloperów, całego rynku budowlanego oraz potencjalnych jego beneficjentów, to nadal mglista wizja - powiedział prezes Grupy Inwest Piotr Hofman, jednocześnie szef Rady Gospodarczej Strefy Wolnego Słowa.

Hofman skomentował opinię ministra inwestycji i rozwoju Jerzego Kwiecińskiego, który stwierdził, że "program Mieszkanie plus szedł, nie ma co ukrywać, dosyć słabo". Minister dodał, że zgodnie z decyzją premiera Mateusza Morawieckiego należy wyraźnie postawić na Mieszkanie plus - jako priorytet na najbliższe lata".

Ocenił, że jeśli chodzi o program Mieszkanie plus, to Kwieciński "jest zdecydowanie na początku drogi i prawdę powiedziawszy, czas wreszcie zacząć".

"Skoro według słów premiera Mateusza Morawieckiego, wypowiedzianych podczas expose i od tego czasu wielokrotnie powtarzanych, Mieszkanie Plus to program, który na najbliższe lata ma być priorytetowy, to ufam, że minister Kwieciński potraktuje bardzo poważnie stojące przed nim wyzwania"

- zaznaczył Hofman.

Zdaniem prezesa, Mieszkanie plus to program, który "powinien zmienić sposób realizacji całego procesu inwestycyjnego". "Musimy stworzyć model oparty o konsorcja polskich przedsiębiorców: architektów, producentów, wykonawców, deweloperów" - stwierdził.

Hofman powiedział, że "tylko poprzez stworzenie polskiego łańcucha wartości dodanej w tym obszarze gospodarki uzyskamy efekt, do którego powinien doprowadzić prawidłowo działający program".

Prezes Grupy Inwest ocenił, że w Polsce da się budować mieszkania szybciej, taniej i w dobrej jakości, "pod warunkiem pełnego przemodelowania struktury organizacyjnej firm chcących realizować Mieszkanie plus". "Tu nie wystarczy sam architekt, wykonawca czy developer. Potrzebne jest stworzenie całego nowego modelu biznesowego, w tym koniecznie przy udziale krajowych producentów prefabrykatów dla budownictwa mieszkaniowego" - dodał.

Zauważył, że dla budowania takiego modelu biznesowego potrzebne jest także wsparcie ze strony Polskiego Funduszu Rozwoju. "To unikatowa szansa, aby polskie budownictwo mieszkaniowe było kołem zamachowym gospodarki i do tego liderem innowacyjności" - stwierdził.

"Polscy, szeroko pojęci przedsiębiorcy budowlani, chcą się włączyć w realizację Programu i wspólnie skorzystać na tej szansie rozwojowej"

- podsumował.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

"Atak paniki": debiut gorący jak wulkan. RECENZJA

Kadr z filmu "Atak paniki" / mat.pras.

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl, \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

W „Ataku paniki” emocje bohaterów sięgają krawędzi, za którą czaić się może już tylko szaleństwo. Nic dziwnego, że kipiący od ekspresji debiut Pawła Maślony jest jednym z najgłośniejszych filmowych wydarzeń sezonu.

Maślona zawiązuje akcję w samym środku zdarzeń - bez ceregieli i na dzień dobry funduje widzom scenę samobójstwa jednego z bohaterów, by minuta po minucie intensyfikować napięcie jeszcze bardziej. Niemal równolegle toczy się kilka historii - zestresowana i ciężarna panna młoda (Julia Wyszyńska) nie może doczekać się męża, uzależniony od gier komputerowych kelner (znakomity Bartłomiej Kotschedoff) pada ofiarą ataku hakerskiego, wracające z wakacji małżeństwo (przezabawni Artur Żmijewski i Dorota Segda) zmaga się z natrętnym współpasażerem, a spragniona miłosnego spełnienia pisarka kryminałów (poruszająca rola Magdaleny Popławskiej) gaśnie w oczach, gdy kolejny mężczyzna odprawia ją z kwitkiem. Gdzieś w domu na przedmieściach, gdy dorośli imprezują, za ścianą nastolatkowie (a wśród nich Nicolas Przygoda znany z „Placu zabaw” Bartosza M. Kowalskiego) wyruszają w swój pierwszy trip po marihuanie, gdzie indziej młoda kobieta (Aleksandra Pisula), podczas spontanicznego spotkania z koleżankami, drży ze strachu przed tym, że wstydliwa prawda o jej karierze zawodowej ujrzy światło dzienne.

Każdy wątek, choć początkowo trudno to dostrzec, łączy się z resztą historii, a akcja została zbudowana w taki sposób, by widz czerpał przyjemność z domyślania się i samodzielnego odkrywania tych połączeń. Podobnie jak we wcześniejszej etiudzie Maślony pt. „Magma”, bohaterowie są doprowadzani na skraj załamania nerwowego, za którym może czaić się już tylko szaleństwo. Atmosferę narastającego napięcia doskonale buduje zarówno obsada (oprócz wymienionych już aktorów Maślona do współpracy zaprosił m.in. Grzegorza Damięckiego, Andrzeja Konopkę, Mirosława Haniszewskiego i Annę Romantowską), ciekawy montaż Agnieszki Glińskiej, jak i przyprawiająca o dreszcz niepokoju muzyka Radzimira Dębskiego.

W finale rodzi się nowy człowiek, którego pojawienie się niejako rekompensuje samobójstwo z pierwszej sceny filmu. Jak się okazuje, to tylko chwilowa ulga, bo ostatnie słowa, jakie padają w filmie, brzmią: „Nic już nie ma”. Debiutujący pełnometrażowo reżyser brawurowo rozprawia się z nękającymi dzisiejsze społeczeństwo „atakami paniki”, chociażby dotyczyły spraw pozornie tak błahych jak kiepski żart internetowego trolla. Wnioski, które wyciągamy z filmu Maślony są gorzkie i zabarwione nihilizmem, ale podane w tak zabawnej i atrakcyjnej formie, że podobnie jak niegdyś obrazy Marka Koterskiego, oprócz smutnej autorefleksji, wywołują uśmiech na twarzy.
 

Źródło: niezalezna.pl, Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl