Gibon publicysta

W systematyce zwierząt w rzędzie „naczelnych” w podrzędzie „wyższych naczelnych” i nadrodzinie „człekokształtnych” znajdziemy wiele gatunków, ale tylko dwie rodziny. W człowiekowatych są goryle, szympansy, orangutany i ludzie. Tylko jeden gatunek człekokształtnych nie załapał się obecnie do tej rodziny: gibon. Naukowcy odkryli bowiem – całkiem niedawno, bo w latach 90. – że zwierzę to nie pasuje do reszty, gdyż różni się liczbą chromosomów.

Nie wiem, jak się z tym czują gibony. Pewnie zasadniczo jest im to obojętne. Piszę o tym, bo gibon zawsze mi się przypomina, gdy czytam oświeconych publicystów. Wiecie Państwo, o których chodzi. O tych, którzy rozdają takie łatki jak „lewak”, „beton”, „PiS-obeton”, „ciemnogród” i co nienawidzą rowerów, bo im się żupan – symbol złotej szlacheckiej wolności – w łańcuch wkręca. To ci, którzy chcieliby parkować na trawnikach i z szablą przy boku oraz zakręcając wąsa chronić świat przed zakusami złej władzy, którą rozumieją wyłącznie jako formę represji. Słowem, chodzi o tych, którzy w dyskusji uznają tylko własne zdanie, za postęp rozumieją to, co sami wymyślą, i generalnie znają się na wszystkim najlepiej. Wiedzą, że niuansowanie jest dla frajerów, a każdy nawet najbardziej skomplikowany problem można sprowadzić do prostej dychotomii. I niezależnie od tego, czy jest to smog, czy wojna w Syrii.

Konkretami zajmują się jednak rzadko. Większość swojej aktywności gibonowaci publicyści poświęcają na to, aby udowodnić czytelnikowi (który chyba nie zdołałby wyciągnąć z tego wniosku samoistnie), że zasadniczo różnią się od innych człekokształtnych publicystów. I trzeba przyznać, że obserwowanie ich starań jest fascynujące. Mimo że różnicy w chromosomach nie można dostrzec gołym okiem.  
 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Docenić macierzyństwo i rodzicielstwo

Poseł PO Michał Szczerba twierdzi, że jeden z głównych elementów programu Maluch+ jest rozpaczliwym szukaniem uzasadnienia dla Beaty Szydło w roli wicepremiera bez teki. Myli się i to bardzo.

Pomysł premier Szydło przedstawiony na konwencji PiS-u, by zagwarantować matkom czwórki i więcej dzieci emerytury minimalne, jest znakomity. Ten sposób myślenia to rzeczywiście dobra zmiana w ocenianiu macierzyństwa i rodzicielstwa. Pokazuje, że państwo docenia wkład matek nie tylko w utrzymanie tkanki społecznej, ale także ma świadomość, jak ciężka to praca. Wbrew opinii posła Szczerby matki nie siedzą i nie nudzą się, lecz wykonują pracę nie tylko ciężką, ale i bardziej odpowiedzialną niż wielu posłów. Malkontentom chciałem powiedzieć, że z punktu widzenia państwa, również jego żywotnych interesów ekonomicznych, praca – tak, właśnie praca i to bardzo ciężka – matek czwórki i więcej dzieci jest ogromną inwestycją w przyszłość społeczeństwa. I choćby dlatego warto ją doceniać. Bomba depopulacyjna tyka i żeby ją rozbroić lub choćby ograniczyć jej skutki, konieczna jest nie tylko zmiana myślenia, ale wielotorowe, zdecydowane działania wspierające dzietność. 

 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl