Gwiazda Jachira powraca. Jak zwykle w "wielkim" stylu

/ YouTube

Znana z twórczości „satyrycznej” Klaudia Jachira powraca! Tym razem działaczka Nowoczesnej i stała bywalczyni marszów KOD-u podzieliła się z opinią publiczną swoim oburzeniem... balem karnawałowym przedszkolaków, na którym chłopcy byli przebrani za policjantów. "Drodzy rodzice, naprawde chcecie, by Wasze dzieci budowały represyjne państwo?" - zaapelowała dramatycznie na Facebooku Jachira.

Kto z nas nie pamięta barwnych występów Klaudii Jachiry, naczelnej "artystki" Nowoczesnej, która we właściwym sobie, kwiecistym stylu krytykuje działania ekipy rządzącej? To ona stoi za serią nagrań o prezesie Jarosławie Kaczyńskim, w których przestrzega Polaków przed jego rządami:

Ostrzegałam was przed tym, co się stanie jak Kaczyński dojdzie do władzy, no i stało się. Zobaczcie jak mu jest teraz dobrze. Zachowuje się jak cesarz

- mówi Jachira w jednym z nagrań z 2015 roku (których nie umieszczamy tu z szacunku do poczucia estetyki naszych Czytelników).

Działaczka prowadzi również swój fanpage na Faceooku, gdzie cyklicznie częstuje swoich fanów garścią charakterystycznej dla siebie "satyry". Teraz uaktywniła się ponownie - niestety, jej wpis okazał się tak absurdalny, że szybko wylądował na prześmiewczym profilu o nazwie "Grażyny na forach". Czym tym razem Klaudia Jachira zażenowała internautów? Okazuje się, że nawet pozornie niewinny bal karnawałowy w przedszkolu może się okazać pyszną okazją, by przypomnieć Polakom, w jak bardzo opresyjnym żyją kraju:

Prowadziłam dziś bal karnawałowy w przedszkolu. 80% chłopców było przebranych za...policjantów! Ten strój dobrze znam, poniewaz identycznie wygladają policjanci pacyfikujacy obywatelskie demonstracje. 

- oburza się Jachira i apeluje:

Drodzy rodzice, naprawde chcecie, by Wasze dzieci budowały represyjne państwo? Wzywali na przesłuchania opozycjonistów, ochraniali miesięcznice, aresztowali za posiadanie białej róży? Widok tyłu "policjantów" nawet na balu w przedszkolu to przerażający widok. 

Cały wpis można przeczytać tutaj: 

 

Źródło: niezalezna.pl, Facebook

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

"Atak paniki": debiut gorący jak wulkan. RECENZJA

Kadr z filmu "Atak paniki" / mat.pras.

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl, \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

W „Ataku paniki” emocje bohaterów sięgają krawędzi, za którą czaić się może już tylko szaleństwo. Nic dziwnego, że kipiący od ekspresji debiut Pawła Maślony jest jednym z najgłośniejszych filmowych wydarzeń sezonu.

Maślona zawiązuje akcję w samym środku zdarzeń - bez ceregieli i na dzień dobry funduje widzom scenę samobójstwa jednego z bohaterów, by minuta po minucie intensyfikować napięcie jeszcze bardziej. Niemal równolegle toczy się kilka historii - zestresowana i ciężarna panna młoda (Julia Wyszyńska) nie może doczekać się męża, uzależniony od gier komputerowych kelner (znakomity Bartłomiej Kotschedoff) pada ofiarą ataku hakerskiego, wracające z wakacji małżeństwo (przezabawni Artur Żmijewski i Dorota Segda) zmaga się z natrętnym współpasażerem, a spragniona miłosnego spełnienia pisarka kryminałów (poruszająca rola Magdaleny Popławskiej) gaśnie w oczach, gdy kolejny mężczyzna odprawia ją z kwitkiem. Gdzieś w domu na przedmieściach, gdy dorośli imprezują, za ścianą nastolatkowie (a wśród nich Nicolas Przygoda znany z „Placu zabaw” Bartosza M. Kowalskiego) wyruszają w swój pierwszy trip po marihuanie, gdzie indziej młoda kobieta (Aleksandra Pisula), podczas spontanicznego spotkania z koleżankami, drży ze strachu przed tym, że wstydliwa prawda o jej karierze zawodowej ujrzy światło dzienne.

Każdy wątek, choć początkowo trudno to dostrzec, łączy się z resztą historii, a akcja została zbudowana w taki sposób, by widz czerpał przyjemność z domyślania się i samodzielnego odkrywania tych połączeń. Podobnie jak we wcześniejszej etiudzie Maślony pt. „Magma”, bohaterowie są doprowadzani na skraj załamania nerwowego, za którym może czaić się już tylko szaleństwo. Atmosferę narastającego napięcia doskonale buduje zarówno obsada (oprócz wymienionych już aktorów Maślona do współpracy zaprosił m.in. Grzegorza Damięckiego, Andrzeja Konopkę, Mirosława Haniszewskiego i Annę Romantowską), ciekawy montaż Agnieszki Glińskiej, jak i przyprawiająca o dreszcz niepokoju muzyka Radzimira Dębskiego.

W finale rodzi się nowy człowiek, którego pojawienie się niejako rekompensuje samobójstwo z pierwszej sceny filmu. Jak się okazuje, to tylko chwilowa ulga, bo ostatnie słowa, jakie padają w filmie, brzmią: „Nic już nie ma”. Debiutujący pełnometrażowo reżyser brawurowo rozprawia się z nękającymi dzisiejsze społeczeństwo „atakami paniki”, chociażby dotyczyły spraw pozornie tak błahych jak kiepski żart internetowego trolla. Wnioski, które wyciągamy z filmu Maślony są gorzkie i zabarwione nihilizmem, ale podane w tak zabawnej i atrakcyjnej formie, że podobnie jak niegdyś obrazy Marka Koterskiego, oprócz smutnej autorefleksji, wywołują uśmiech na twarzy.
 

Źródło: niezalezna.pl, Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl