Uschnięta choinka z Placu Weneckiego zyska nowe życie

/ pixabay.com

  

Opisywana w mediach choinka z Placu Weneckiego w Rzymie, która uschła zaraz po ustawieniu, nie może zaznać spokoju - tak prasa podsumowuje kolejne zamieszanie wokół drzewka. Gdy zaczęto rozbierać je z dekoracji, władze kazały znów je nałożyć. Później drzewko zostanie pocięte, a z drewna powstanie domek, który trafi na plac zabaw dla dzieci.

Choinka z centrum Wiecznego Miasta, nazywana "łysym drapakiem" stała się, jak się zauważa, niekwestionowaną "bohaterką" tegorocznych obchodów Świąt. Wywoływała skrajne emocje: od oburzenia jej stanem i wydatkami z kasy miejskiej w wysokości prawie 50 tysięcy euro na jej transport po politowanie i zachwyt.

Na plac od 8 grudnia przychodziły tłumy ludzi, by zrobić zdjęcie rzadkich suchych gałęzi bez igieł. Zawieszono na nich setki liścików od rzymian i turystów.

We wtorek robotnicy przystąpili do rozbierania choinki. Zdjęli z niej kilkaset bombek oraz wielką świecącą gwiazdę z czubka. Po kilku godzinach władze Rzymu wydały polecenie, by natychmiast wstrzymać demontaż dekoracji i ponownie ozdobić świerk, bo ma jeszcze zostać na placu. W ciągu następnych godzin powróciły bombki, lampki i gwiazda.

Emocje i spekulacje wywoływało także to, co będzie z choinką, która, jak przyznał zarząd miasta, stała się jedną z największych atrakcji włoskiej stolicy ostatnich tygodni i "międzynarodową gwiazdą".

Burmistrz Virginia Raggi ogłosiła, że drzewko zostanie pocięte i w takiej postaci odtransportowane do Val di Fiemme w Trydencie, skąd je przywieziono. Zgodnie z porozumieniem zawartym przez władze Rzymu i regionu na północy Włoch z drewna zbudowany zostanie domek, który będzie ustawiony w parku. Matki będą mogły w nim karmić dzieci. Będzie tam też miejsce na zabawę.

- Z upływem dni choinka zdobyła sympatię i miłość zdecydowanej większości osób, teraz będzie miała nowe życie - oświadczyła burmistrz w specjalnej nocie.

Media podały, że rządzący Rzymem parlamentarny Ruch Pięciu Gwiazd zorganizuje pożegnanie choinki. Wydana zostanie również książka z tekstami z bilecików, jakie na niej zawieszono.

Po drugiej stronie Tybru, na placu Świętego Piotra, trwa demontaż choinki, przywiezionej z Polski w darze dla papieża Franciszka. Z jej drewna powstaną zabawki dla dzieci.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Kardynał Nycz o ks. Popiełuszce

/ Andrzej Iwański/TharonXX; creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.en

  

To, co możemy zrobić na pewno, to jest nasza modlitwa, abyśmy rychło, jak Pan Bóg tego chce, mogli nazywać go świętym i modlić się do niego" – powiedział w Bydgoszczy podczas mszy św. w intencji kanonizacji bł. ks. Jerzego Popiełuszki kard. Kazimierz Nycz.

Metropolita warszawski kard. Nycz przewodniczył mszy świętej w kościele Świętych Polskich Braci Męczenników, w którym 19 października 1984 r. ks. Jerzy Popiełuszko ostatni w życiu odprawił mszę świętą i prowadził rozważania różańcowe.

"W wielu miejscach, zwłaszcza w ostatnich czterech latach życia na ziemi, ks. Jerzy Popiełuszko odprawiał msze święte. Spotykał się z ludźmi, gromadził ich wokół ołtarza eucharystii, bo wiedział, że tam najpełniej można przeżyć Kościół i tam najpełniej można doświadczyć jedności uczniów Jezusa Chrystusa, niezależnie od ich poglądów, przekonań. Eucharystia gromadzi, zbiera wszystkich wokół ołtarza i eucharystia buduje jedność, z którą ludzie powinni wychodzić z kościoła i budować tę jedność w swoich rodzinach, budować tę jedność wszędzie tam, gdzie żyją, także w społeczności szerszej – regionu, ojczyzny"

– mówił w homilii kardynał.

Kard. Nycz zwrócił uwagę, że mimo tego, że ks. Popiełuszko bywał w różnych miejscach, w świadomości ludzi w Polsce i samym procesie beatyfikacyjnym, mówieniu i pisaniu o nim, to Bydgoszcz zawsze bywa na pierwszym miejscu.

"To dlatego, że w tym kościele została przez ks. Jerzego odprawiona ostatnia msza święta na ziemi i tutaj zostały wygłoszone jego testamentalne słowa, które pamiętamy do dzisiaj i lepiej lub gorzej staramy się je realizować w naszym życiu. Tutaj rozpoczął się ostatni odcinek jego ziemskiej drogi, jego ostatni odcinek drogi męczeńskiej, właśnie w Bydgoszczy, kiedy po skończonym różańcu wyjechał do Warszawy i do tej Warszawy już nie dojechał. (...) Po drodze został bestialsko zamordowany przez ówczesną Służbę Bezpieczeństwa"

– wskazał hierarcha.

Metropolita warszawski zaznaczył, że po beatyfikacji ks. Popiełuszki, której dokonał papież Benedykt XVI, a ogłosił ją na placu Piłsudskiego kard. Angelo Amato, wiadomo, że "to były jego męczeńskie narodziny dla nieba".

"Chrześcijanie do grobu męczenników przychodzili zawsze. Przychodzili pierwsi chrześcijanie do katakumb, tam się modlili i odprawiali mszę świętą na grobach męczenników, ale przychodzą także ludzie do grobu męczenników dziś. Na warszawski Żoliborz, na którym jest grób męczennika, jeszcze przed beatyfikacją przychodziły się modlić miliony ludzi z całej Polski i zagranicy. Przychodzili wielcy tego świata, prezydenci wielkich państw, modliło się przynajmniej dwóch papieży Jan Paweł II i Benedykt XVI jeszcze jako kard. (Joseph) Ratzinger. Przychodzili się modlić, ale przychodzili się uczyć od męczennika ks. Jerzego Popiełuszki tego wszystkiego, czego każdemu z nas w dzisiejszym świecie niezwykle potrzeba, przychodzili się uczyć wielkiej, głębokiej wiary"

– mówił.

Kardynał podkreślił, że do grobu ks. Popiełuszki, przychodzi się, aby uczyć się "zło dobrem, zwyciężać", a słowa te wypowiadane przez kapłana praktycznie w każdym kazaniu i wystąpieniu były wezwaniem, aby przezwyciężać w sobie żądzę odwetu, nie odpowiadać złem na zło. Dodał, że ks. Popiełuszko również praktycznie w każdym kazaniu używał słowa "prawda" i to po kilka razy, a "dla niego tą prawdą był Jezus Chrystus przede wszystkim".

Metropolita przypomniał ostatnie słowa publicznie wypowiedziane przez bł. ks. Popiełuszkę na zakończenie rozważań różańcowych w Bydgoszczy: "Módlmy się, abyśmy byli wolni od lęku zastraszania, ale przede wszystkim módlmy, abyśmy byli wolni od wszelkiej żądzy odwetu i przemocy".

"Dodajmy do tego naszą wielką modlitwę o jego kanonizację. Te sprawy, które idą w Rzymie do przodu, prowadzą drogą do tego, byśmy mogli go nazywać świętym. (...) To, co możemy zrobić na pewno, to jest nasza modlitwa, abyśmy rychło, jak Pan Bóg tego chce, mogli nazywać go świętym i modlić się do niego"

– podkreślił kard. Nycz. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl