Jak politycy oceniają nową inicjatywę Petru? Mina rzecznika PO mówi chyba wszystko – WIDEO

Jan Grabiec, rzecznik PO / screenshot VOD Gazeta Polska

  

Dziś były już przewodniczący Nowoczesnej Ryszard Petru ogłosił powołanie nowej inicjatywy – stowarzyszenia Plan Petru. Nasza reporterka zebrała opinie polityków na ten temat. Katarzyna Lubnauer mówiła o wymaganej "zgodności z wartościami i programem" Nowoczesnej, Marcin Horała z PiS twierdził, że trudno o radykalnie inne wyniki Nowoczesnej i Planu Petru, jednak to mina Jana Grabca, rzecznika Platformy Obywatelskiej, zdaje się mówić najwięcej o nowej inicjatywie.

Ryszard Petru ogłosił dziś powstanie stowarzyszenia Plan Petru, które ma być "ponadpartyjną płaszczyzną dyskusji i wspólnej pracy", a także najlepszą alternatywą dla obecnie realizowanej przez rząd Prawa i Sprawiedliwości polityki społeczno-gospodarczej".

Katarzyna Lubnauer, aktualna przewodnicząca Nowoczesnej, stwierdziła, że "najważniejsze jest to, by było to zgodne z wartościami i programem Nowoczesnej" i tak długo, jak stowarzyszenie będzie spełniało ten warunek, może liczyć na pozytywną opinię ze strony Lubnauer. 

Raczej trudno oczekiwać, by ta sama osoba w tym samym obszarze aktywności osiągała wyniki radykalnie odmienne niż w czasie poprzedniej próby
– komentował szanse nowego stowarzyszenia Petru poseł PiS, Marcin Horała.

Jan Grabiec, zapytany przez naszą reporterkę, czy nowa inicjatywa podzieli los Nowoczesnej, którą Petru sprowadził poniżej progu 10 proc. poparcia w sondażach i pozostawił w niemałych długach, przez dłuższy czas wymownie zamilczał.

Trudno mi recenzować aktywność polityczną kolegów z opozycji (...) ja przyjmuję tę propozycję z dobrodziejstwem inwentarza 
– stwierdził poi chwili.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: VOD Gazeta Polska

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Polityczna bomba w podwarszawskiej ruderze. Odnaleziono tony dokumentów!

/ Arkadiusz Lawrywianiec/Gazeta Polska

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

  

Akta sądowe, karty wyborcze, pisma ze spółek miejskich i urzędów, nierzadko całe segregatory – w sumie dwie, może nawet trzy tony dokumentów znaleziono w opuszczonej ruderze w podwarszawskim Gołaszewie. Sprawę badają policja, prokuratura, urzędy, zainteresowane są służby specjalne. Na wiele pytań powinna odpowiedzieć Państwowa Komisja Wyborcza.

- To może się okazać gigantyczną aferą, w której zarzuty usłyszą nie tylko szeregowi urzędnicy. A jeśli się okaże, że na tym śmietnisku były kwity z gryfem tajności lub akta sądowe, to skandal sięgnie bardzo wysoko – mówi osoba prosząca o anonimowość.

Zdumiewające odkrycie w pustostanie na terenie wsi Gołaszew ujawnili urzędnicy z Ożarowa Mazowieckiego i powiadomili odpowiednie służby. Zdjęcia opublikowane przez Komendę Stołeczną Policji (KSP) robią wstrząsające wrażenie. W zniszczonym, zdewastowanym budynku leżała hałda dokumentów. Niektóre nadpalone, jakby ktoś chciał je zniszczyć, inne nietknięte. Na wielu wyraźnie widać nazwy instytucji, z których pochodzą, nazwiska, pieczątki czy dane firm, osób, numery rejestracyjne samochodów.

Nieoficjalnie wiadomo, że policjanci zabezpieczający znalezisko musieli załadować dokumentami aż dwa busy, a cały ładunek waży co najmniej dwie tony.

Lista instytucji, z którymi będzie się musiała kontaktować policja lub prokuratura, jest długa. Nie chodzi jedynie o kwestie zabezpieczenia dokumentów, lecz także o ich archiwizację i transport.

Najwięcej emocji wzbudzają akta sądowe i karty do głosowania. Zajęcia stanowiska unika PKW.

- Bazujemy dotychczas na informacjach medialnych, nie mam oficjalnego zgłoszenia od policji – mówi „Codziennej” Wojciech Dąbrówka, rzecznik PKW. Podkreśla, że karty do głosowania nie są archiwizowane, ale powinny zostać zbrakowane, czyli całkowicie zniszczone.

Wszczęto postępowanie w kierunku przestępstwa przeciwko wiarygodności dokumentów z art. 276 Kodeksu karnego, ale jest bardzo prawdopodobne, że mogą się posypać poważniejsze zarzuty.

Tymczasem PAP opublikowała wypowiedź Leszka Stachlewskiego, strażaka z OSP w Ożarowie Mazowieckim, który stwierdził, że w pustostanie w Gołaszewie były prowadzone… badania naukowe dotyczące gaszenia pożarów w archiwach sądowych.

Dla przypomnienia, w marcu 2011 r. przeszukano dom ówczesnego komendanta policji ze stołecznej Białołęki, który był podejrzany o zabójstwo. W bagażniku auta Mariusza W. znaleziono pudło z kartami wyborczymi pochodzącymi z wyborów samorządowych. Wówczas śledztwo umorzono.

Więcej na ten temat w "Gazecie Polskiej Codziennie"

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl