„Puls Niepodległości” wybił w Pałacu Prezydenckim

/ Festiwal NNW

To organizacje obywatelskie tętniły pulsem, dążącym do niepodległej Rzeczpospolitej - powiedział Prezydent Andrzej Duda podczas spotkania z przedstawicielami instytucji obywatelskich oraz organizatorami kampanii społecznych z okazji Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej. Spotkanie połączone było z koncertem Orkiestry Wielkich Bębnów, która wykorzystuje wyjątkowe na skalę światową konstrukcje wielomembranowych bębnów. Na jednym z takich bębnów Prezydent Andrzej Duda wybił „Puls Niepodległości”, którego inauguracja nastąpiła na tegorocznym Festiwalu Filmowym Niepokorni Niezłomni Wyklęci. Następnie do wybicia ,,Pulsu Niepodległości” w obecności Pary Prezydenckiej poproszonych zostało pięciu przedstawicieli różnych pokoleń.

To właśnie Państwa działalność, to właśnie wszystko to, co Państwo przez te 100 lat i wcześniej zrobiliście dla Rzeczpospolitej, predestynuje właśnie was do tego, by w tę setną rocznicę się włączyć i by tę wielką, wspaniałą atmosferę patriotyczną, historyczną, propaństwową, proniepodległościową, prosuwerennościową w tę setną rocznicę budować. 

– podkreślił Prezydent.


 
Jak mówił, to właśnie działalność organizacji obywatelskich takich jak „Sokół”, takich jak rodzące się polskie harcerstwo, polski skauting, czy takich, jak związki strzeleckie, czy innych, które prowadziły działalność organiczną, czy to w zaborze austriackim, czy w zaborze pruskim, czy organizacji podziemnych w zaborze rosyjskim. 

To one cały czas tętniły tym pulsem, dążącym do niepodległej Rzeczpospolitej. To one organizowały ludzi w wielkim marzeniu, które przeradzało się w działanie ku niepodległej, suwerennej Rzeczpospolitej. 

– zaznaczył Andrzej Duda.

Orkiestra Wielkich Bębnów wykonała kilka kompozycji Karola Szymanowskiego m.in. „Żołnierz, ja Ci żołnierz”, „Hej, zabujały się dzikie łabędzie”. 

https://www.youtube.com/watch?v=FyjdzI5-00w#action=share

Źródło: prezydent.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

"Atak paniki": debiut gorący jak wulkan. RECENZJA

Kadr z filmu "Atak paniki" / mat.pras.

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl, \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

W „Ataku paniki” emocje bohaterów sięgają krawędzi, za którą czaić się może już tylko szaleństwo. Nic dziwnego, że kipiący od ekspresji debiut Pawła Maślony jest jednym z najgłośniejszych filmowych wydarzeń sezonu.

Maślona zawiązuje akcję w samym środku zdarzeń - bez ceregieli i na dzień dobry funduje widzom scenę samobójstwa jednego z bohaterów, by minuta po minucie intensyfikować napięcie jeszcze bardziej. Niemal równolegle toczy się kilka historii - zestresowana i ciężarna panna młoda (Julia Wyszyńska) nie może doczekać się męża, uzależniony od gier komputerowych kelner (znakomity Bartłomiej Kotschedoff) pada ofiarą ataku hakerskiego, wracające z wakacji małżeństwo (przezabawni Artur Żmijewski i Dorota Segda) zmaga się z natrętnym współpasażerem, a spragniona miłosnego spełnienia pisarka kryminałów (poruszająca rola Magdaleny Popławskiej) gaśnie w oczach, gdy kolejny mężczyzna odprawia ją z kwitkiem. Gdzieś w domu na przedmieściach, gdy dorośli imprezują, za ścianą nastolatkowie (a wśród nich Nicolas Przygoda znany z „Placu zabaw” Bartosza M. Kowalskiego) wyruszają w swój pierwszy trip po marihuanie, gdzie indziej młoda kobieta (Aleksandra Pisula), podczas spontanicznego spotkania z koleżankami, drży ze strachu przed tym, że wstydliwa prawda o jej karierze zawodowej ujrzy światło dzienne.

Każdy wątek, choć początkowo trudno to dostrzec, łączy się z resztą historii, a akcja została zbudowana w taki sposób, by widz czerpał przyjemność z domyślania się i samodzielnego odkrywania tych połączeń. Podobnie jak we wcześniejszej etiudzie Maślony pt. „Magma”, bohaterowie są doprowadzani na skraj załamania nerwowego, za którym może czaić się już tylko szaleństwo. Atmosferę narastającego napięcia doskonale buduje zarówno obsada (oprócz wymienionych już aktorów Maślona do współpracy zaprosił m.in. Grzegorza Damięckiego, Andrzeja Konopkę, Mirosława Haniszewskiego i Annę Romantowską), ciekawy montaż Agnieszki Glińskiej, jak i przyprawiająca o dreszcz niepokoju muzyka Radzimira Dębskiego.

W finale rodzi się nowy człowiek, którego pojawienie się niejako rekompensuje samobójstwo z pierwszej sceny filmu. Jak się okazuje, to tylko chwilowa ulga, bo ostatnie słowa, jakie padają w filmie, brzmią: „Nic już nie ma”. Debiutujący pełnometrażowo reżyser brawurowo rozprawia się z nękającymi dzisiejsze społeczeństwo „atakami paniki”, chociażby dotyczyły spraw pozornie tak błahych jak kiepski żart internetowego trolla. Wnioski, które wyciągamy z filmu Maślony są gorzkie i zabarwione nihilizmem, ale podane w tak zabawnej i atrakcyjnej formie, że podobnie jak niegdyś obrazy Marka Koterskiego, oprócz smutnej autorefleksji, wywołują uśmiech na twarzy.
 

Źródło: niezalezna.pl, Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl