Tak przestępcy próbują wyłudzić Twoje dane. Jak się chronić przed kradzieżą tożsamości?

/ ar130405; pixabay.com / Creative Commons CC0

Z najnowszych danych Związku Banków Polskich wynika, że w Polsce każdego dnia odnotowuje się blisko 20 prób wyłudzeń kredytów z wykorzystaniem skradzionej tożsamości. Przestępcy codziennie starają się w ten sposób ukraść prawie 1,5 mln zł. Jak chronić swoje dane osobowe, aby nie trafiły w niepowołane ręce?

Choć często jest to temat zupełnie pomijany, należy pamiętać, że skradzione dane mogą zostać wykorzystane również do innych celów, np. wynajęcia samochodu, wzięcia abonamentu na telefon komórkowy czy założenia fikcyjnej firmy.

- Kradzież tożsamości to kradzież naszych danych osobowych, w szczególności imienia, nazwiska, numeru PESEL. Na te dane można zaciągnąć różnego rodzaju zobowiązania finansowe, jak pożyczka czy kredyt w banku. Skala tego procederu jest ogromna – tłumaczy w rozmowie z agencją infoWire.pl Alina Stahl, rzecznik prasowy Biura Informacji Kredytowej.

Wobec stale rosnących zagrożeń pojawia się zatem pytanie, jak dbać o swoje dane osobowe? Odpowiedź, wbrew pozorom jest całkiem prosta.

Przede wszystkim powinniśmy strzec dowodów tożsamości. Pilnujmy, aby nikt niepowołany nie mógł z nich skorzystać.
Pod żadnym pozorem nie zostawiajmy dokumentów z naszymi danymi i zdjęciem na przykład w wypożyczalni sprzętu sportowego bądź hotelu. Najlepiej mieć je jak najczęściej przy sobie. Starajmy się też nie nosić ich na widoku.
Poza tym zwróćmy uwagę, że nasze dane osobowe znajdują się także na różnych fakturach czy umowach. Tego typu dokumenty również trzymajmy z dala od niepowołanych osób, a w sytuacji, gdy musimy takie dokumenty wyrzucić, najlepiej skorzystać z niszczarki.

 
Warto też dmuchać na zimne. Na wszelki wypadek można np. założyć konto w Biurze Informacji Kredytowej. W razie utraty dowodu osobistego pozwoli nam to zastrzec go online, tak aby nikt nie wziął na niego żadnego zobowiązania. Po drugie możemy aktywować usługę Alerty BIK – jeśli ktoś (także my) będzie chciał zaciągnąć na nasze dane kredyt lub pożyczkę, dostaniemy powiadomienie na wskazany e-mail lub w formie komunikatu SMS. Oprócz tego jest możliwość pobrania raportu BIK, wyszczególniającego nasze zobowiązania kredytowe.
 
 

Źródło: niezalezna.pl, infoWire.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Rosja walczy z zakazanym komunikatorem, ale używają go nawet... rządzący

/ André Rainaud/freeimages.com

Komunikator Telegram, blokowany w Rosji od kilku dni, w czwartek rano nadal działa; według mediów władze szukają skuteczniejszej strategii walki z nim. Nawet przedstawiciele władz wciąż korzystają z komunikatora - jak zapewniają - monitorując działanie blokady.

Państwowy regulator Roskomnadzor rozpoczął w poniedziałek - na mocy decyzji sądu - ograniczanie na terenie Rosji dostępu do komunikatora. W ramach walki z Telegramem blokował miliony adresów IP, na które migrował serwis. Wczoraj tempo tych działań spadło; regulator wprowadził do swojej bazy zakazanych stron internetowych jedynie 130 tysięcy adresów IP.

Te działania na szeroką skalę nie przyniosły na razie znaczących rezultatów, spowodowały natomiast zakłócenia w działaniu innych stron internetowych. W środę wieczorem dilerzy Volvo w Rosji poinformowali o problemach z funkcjonowaniem oprogramowania używanego przy przeglądach technicznych aut. Jak twierdziły źródła cytowane przez dziennik "Kommiersant", wiązali oni te problemy z blokowaniem przez Roskomnadzor kolejnych adresów IP używanych przez Telegram do obchodzenia blokady.

CZYTAJ TEŻ: Roskomnadzor żąda od Apple i Google usunięcia aplikacji Telegram

Media twierdzą - czemu Roskomonadzor zaprzeczył - że ucierpiał nawet system Rewizor, przy pomocy którego monitorowany jest przez ten urząd dostęp do zakazanych stron internetowych. Dostawcy internetu otrzymali według mediów list od Roskomnadzoru z prośbą o zrestartowanie systemu. Powodem problemów miało być przeciążenie wywołane wprowadzaniem na "czarną listę" milionów adresów IP.

Dziś rano Roskomnadzor ponownie zablokował około miliona adresów IP

- wynika z danych, na które powołuje się portal Meduza.

Regulator zorganizował w środę spotkanie z największymi operatorami telekomunikacyjnymi, by omówić blokadę Telegramu; dyskutowano o skuteczniejszych sposobach przerwania dostępu do korzystania z komunikatora

- podał w czwartek "Kommiersant". Dziennik cytuje kilka źródeł w branży i we władzach, jednak Roskomnadzor zapewnił, że odbyło się jedynie rutynowe spotkanie.

Powołując się na jednego z operatorów telekomunikacyjnych, "Kommiersant" oszacował na około 20 proc. regres w działaniu mobilnej wersji Telegramu. Eksperci firmy SimilarWeb oceniają ze swej strony, że w ostatnich tygodniach wzrosła częstotliwość instalowania w Rosji aplikacji, jak i serwisów VPN i serwisów pośredniczących w celu obchodzenia blokady.

Tymczasem Telegramem nadal posługują się przedstawiciele parlamentu, rządu, Kremla i innych urzędów centralnych.

W Dumie Państwowej, niższej izbie parlamentu Rosji, na 12 członków komisji ds. polityki informacyjnej co najmniej sześciu używało serwisu w tym tygodniu

- ujawnił dziennik "RBK". Aktywny na Telegramie pozostawał szef komisji Leonid Lewin, który powiedział dziennikowi, że wchodził na Telegram, by "zorientować się, jak egzekwowane jest prawo". Lewin dodał, że nie instalował VPN.

Inny deputowany, przedstawiciel komunistów Aleksandr Juszczenko wyjaśnił, iż nie doświadcza blokady i posługuje się Telegramem, bowiem "obserwuje, jak się to wszystko zakończy". Natomiast służby prasowe lidera nacjonalistyczno-populistycznej Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji (LDPR) Władimira Żyrinowskiego wyjaśniły, że konto polityka na Telegramie ma "wielu czytelników, a więc wyborców". Jego posty są popularne, wielu śledzących je internautów nie chce przechodzić na inny serwis, a więc "czemu Żyrinowski miałby ich porzucać?"; ponadto samo korzystanie z aplikacji nie jest zakazane prawnie - wskazano w LDPR.

Według ustaleń "RBK" 14 urzędników z różnych oddziałów administracji prezydenta Rosji korzystało w środę z komunikatora. Tego samego dnia dostępnych było na Telegramie kilku wysokiej rangi urzędników ministerstwa łączności.

Roskomnadzor wystąpił na drogę sądową przeciwko Telegramowi, gdy twórcy komunikatora nie podporządkowali się przepisom wynikającym z ustaw antyterrorystycznych i nie przekazali kluczy kryptograficznych do deszyfrowania korespondencji przesyłanej za pomocą aplikacji. Przekazania tych kluczy domagała się Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB). Sąd pierwszej instancji w minionym tygodniu nakazał zablokowanie Telegramu w Rosji i na wniosek Roskomnadzoru nakazał bezzwłoczne wprowadzenie tej decyzji w życie.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl