Blisko 11 tysięcy słuchaczy i 300 kursów — CSWL Poznań podsumowuje rok 2017

/ mat. CSWL Poznań / http://cswlpoznan.wp.mil.pl/pl/4_619.html

W 2017 roku w Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych przeszkolono prawie 11 tysięcy słuchaczy na ponad 284 kursach (266 CSWLąd i 18 SPWLąd). Był to ogromny wysiłek szkoleniowy, jak również logistyczny. W czasie szkolenia i jego zabezpieczenia w Centrum przejechano 42 392 km pojazdami gąsienicowymi i 1 025 357 km pojazdami kołowymi.

Jak podaje oficjalny portal CSWL Poznań, do najważniejszych przedsięwzięć szkoleniowych należałoby zaliczyć m.in.: przeprowadzenie zawodów pododdziałów wojsk pancernych i zmechanizowanych oraz aeromobilnych i zmotoryzowanych o wyłonienie najlepszego plutonu w szkoleniu bojowym, organizację i przeprowadzenie kursu PATROL, organizację i przeprowadzenie finału Konkursu o Miano Najlepszego Kierowcy Wojsk Lądowych, a także szkolenie na potrzeby wszystkich korpusów osobowych w Wojsku Polskim oraz szkolenia dla pracowników Ministerstwa Obrony Narodowej.

Poznańskie Centrum zorganizowało m.in. szkolenie poligonowe dla OT na OSPWL Wędrzyn, szkolenie poligonowe dla instruktorów SERE na CPSP Ustka. Ponadto Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych było współorganizatorem Konferencji NATO Urban Operations NATO Training Group Task Group, które odbywają się cyklicznie dwa razy w roku (za każdym razem w innym kraju). W ubiegłym roku organizatorem konferencji była strona Polska tj. Inspektorat Szkolenia Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych przy współudziale Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu oraz OSPWL Wędrzyn — czytamy. 

Patrol Rozminowania z CSWL w ramach oczyszczania z przedmiotów wybuchowych i niebezpiecznych wykonał 216 zgłoszeń, w wyniku czego wykryto i zlikwidowano ponad 12377 szt. bomb, pocisków, amunicji strzeleckiej i innych niebezpiecznych przedmiotów, co niewątpliwie poprawiło poziom bezpieczeństwa w rejonie województwa wielkopolskiego. W celu realizacji ww. przedsięwzięcia zużyto prawie pół tony materiałów wybuchowych — podaje portal poznańskiego centrum. 

Źródło: CSWL Poznań

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

"Atak paniki": debiut gorący jak wulkan. RECENZJA

Kadr z filmu "Atak paniki" / mat.pras.

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl, \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

W „Ataku paniki” emocje bohaterów sięgają krawędzi, za którą czaić się może już tylko szaleństwo. Nic dziwnego, że kipiący od ekspresji debiut Pawła Maślony jest jednym z najgłośniejszych filmowych wydarzeń sezonu.

Maślona zawiązuje akcję w samym środku zdarzeń - bez ceregieli i na dzień dobry funduje widzom scenę samobójstwa jednego z bohaterów, by minuta po minucie intensyfikować napięcie jeszcze bardziej. Niemal równolegle toczy się kilka historii - zestresowana i ciężarna panna młoda (Julia Wyszyńska) nie może doczekać się męża, uzależniony od gier komputerowych kelner (znakomity Bartłomiej Kotschedoff) pada ofiarą ataku hakerskiego, wracające z wakacji małżeństwo (przezabawni Artur Żmijewski i Dorota Segda) zmaga się z natrętnym współpasażerem, a spragniona miłosnego spełnienia pisarka kryminałów (poruszająca rola Magdaleny Popławskiej) gaśnie w oczach, gdy kolejny mężczyzna odprawia ją z kwitkiem. Gdzieś w domu na przedmieściach, gdy dorośli imprezują, za ścianą nastolatkowie (a wśród nich Nicolas Przygoda znany z „Placu zabaw” Bartosza M. Kowalskiego) wyruszają w swój pierwszy trip po marihuanie, gdzie indziej młoda kobieta (Aleksandra Pisula), podczas spontanicznego spotkania z koleżankami, drży ze strachu przed tym, że wstydliwa prawda o jej karierze zawodowej ujrzy światło dzienne.

Każdy wątek, choć początkowo trudno to dostrzec, łączy się z resztą historii, a akcja została zbudowana w taki sposób, by widz czerpał przyjemność z domyślania się i samodzielnego odkrywania tych połączeń. Podobnie jak we wcześniejszej etiudzie Maślony pt. „Magma”, bohaterowie są doprowadzani na skraj załamania nerwowego, za którym może czaić się już tylko szaleństwo. Atmosferę narastającego napięcia doskonale buduje zarówno obsada (oprócz wymienionych już aktorów Maślona do współpracy zaprosił m.in. Grzegorza Damięckiego, Andrzeja Konopkę, Mirosława Haniszewskiego i Annę Romantowską), ciekawy montaż Agnieszki Glińskiej, jak i przyprawiająca o dreszcz niepokoju muzyka Radzimira Dębskiego.

W finale rodzi się nowy człowiek, którego pojawienie się niejako rekompensuje samobójstwo z pierwszej sceny filmu. Jak się okazuje, to tylko chwilowa ulga, bo ostatnie słowa, jakie padają w filmie, brzmią: „Nic już nie ma”. Debiutujący pełnometrażowo reżyser brawurowo rozprawia się z nękającymi dzisiejsze społeczeństwo „atakami paniki”, chociażby dotyczyły spraw pozornie tak błahych jak kiepski żart internetowego trolla. Wnioski, które wyciągamy z filmu Maślony są gorzkie i zabarwione nihilizmem, ale podane w tak zabawnej i atrakcyjnej formie, że podobnie jak niegdyś obrazy Marka Koterskiego, oprócz smutnej autorefleksji, wywołują uśmiech na twarzy.
 

Źródło: niezalezna.pl, Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl