Zidentyfikowano lotnika z 308. Dywizjonu – to por. Tadeusz Stabrowski

Fotografia grupowa Dywizjonu 306 wykonana w 1945 r.

Szczecińscy naukowcy z Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów ustalili tożsamość mężczyzny pochowanego na cmentarzu w Le Crotoy we Francji. Badania genetyczne były ostatnim etapem prac identyfikacyjnych. Porucznik Stabrowski jest pierwszym żołnierzem Polskich Sił Zbrojnych zidentyfikowanym metodami genetycznymi przez stronę polską.

Na sukces złożyła się bardzo dobra jakość materiału genetycznego i dostęp do materiału porównawczego od syna por. Stabrowskiego. Nie udałoby się jednak, gdyby nie doskonałe przygotowanie tła historycznego przez specjalistów i pasjonatów historii, współpracujących z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego. 

– powiedział Andrzej Ossowski z Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów, działającej przy Pomorskim Uniwersytecie Medycznym. 

Dodał, że naukowcy z PBGOT pobrali próbki we wrześniu ub. r. Wcześniej wytypowano lotników, którzy mogli być pochowani na francuskim cmentarzu. Pracownicy MKiDN odnaleźli krewnych wszystkich typowanych lotników, a następnie pobrano od nich materiał DNA do badań.

Przy identyfikacji pracowali historycy, pasjonaci historii lotnictwa, urzędnicy MKiDN, genetycy, antropolodzy, medycy sądowi i archeolodzy. 

– powiedział Ossowski. Wyjaśnił, że zadaniem szczecińskiego zespołu PBGOT było przeprowadzenie badań antropologicznych i medyczno-sądowych, a także analizy przedmiotów znalezionych przy szczątkach, co pozwoliło na potwierdzenie, że należały one do pilota RAF. Po porównaniu profili DNA uzyskanych ze szkieletu lotnika z próbkami DNA pochodzącymi od krewnych wytypowanych lotników naukowcy uzyskali dopasowanie z synem jednego z lotników. To badanie pozwoliło zidentyfikować szczątki porucznika Tadeusza Stabrowskiego. 

Por. Tadeusz Stabrowski. Fot. archiwum rodzinne. Źródło: Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Tadeusz Stabrowski urodził się 16 maja 1917 r. w Łubinówce nad Donem. Ukończył Szkołę Podchorążych Rezerwy Lotnictwa w Dęblinie. Podczas mobilizacji w 1939 r. zameldował się w 4. Pułku Lotniczym w Toruniu. W trakcie działań wojennych, po internowaniu w Rumunii, dotarł do Wielkiej Brytanii. Tam służył w 258 Dywizjonie Myśliwskim RAF, następnie 317 „Wileńskiego” DM. W 1941 r. został przeniesiony do 308. „Krakowskiego” Dywizjonu Myśliwskiego, który wcześniej poniósł duże straty.
Porucznik Stabrowski był widziany przez kolegę z dywizjonu ostatni raz 11 marca 1943 r., gdy na postrzelonym samolocie był zmuszony wodować na Kanale La Manche. Udało mu się wydostać z Spitfire’a. Niestety wodnosamolot ratownictwa morskiego, wysłany po niego, stracił go z oczu w czasie podejścia do lądowania na wodzie. Lotnik prawdopodobnie zmarł z powodu wychłodzenia w wodzie. Morze oddało ciało porucznika Tadeusza Stabrowskiego na brzeg francuski 12 kwietnia 1943 r. w okolicy Le Crotoy, gdzie został pochowany jako nieznany polski lotnik.
Ceremonia wojskowa na cmentarzu w Le Crotoy, związana z przywróceniem imienia i nazwiska na nagrobku lotnika, wstępnie planowana jest na 11 marca 2018 r., 75 lat po śmierci pilota.
 

Źródło: dzieje.pl, mkidn.gov.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

"Atak paniki": debiut gorący jak wulkan. RECENZJA

Kadr z filmu "Atak paniki" / mat.pras.

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl, \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

W „Ataku paniki” emocje bohaterów sięgają krawędzi, za którą czaić się może już tylko szaleństwo. Nic dziwnego, że kipiący od ekspresji debiut Pawła Maślony jest jednym z najgłośniejszych filmowych wydarzeń sezonu.

Maślona zawiązuje akcję w samym środku zdarzeń - bez ceregieli i na dzień dobry funduje widzom scenę samobójstwa jednego z bohaterów, by minuta po minucie intensyfikować napięcie jeszcze bardziej. Niemal równolegle toczy się kilka historii - zestresowana i ciężarna panna młoda (Julia Wyszyńska) nie może doczekać się męża, uzależniony od gier komputerowych kelner (znakomity Bartłomiej Kotschedoff) pada ofiarą ataku hakerskiego, wracające z wakacji małżeństwo (przezabawni Artur Żmijewski i Dorota Segda) zmaga się z natrętnym współpasażerem, a spragniona miłosnego spełnienia pisarka kryminałów (poruszająca rola Magdaleny Popławskiej) gaśnie w oczach, gdy kolejny mężczyzna odprawia ją z kwitkiem. Gdzieś w domu na przedmieściach, gdy dorośli imprezują, za ścianą nastolatkowie (a wśród nich Nicolas Przygoda znany z „Placu zabaw” Bartosza M. Kowalskiego) wyruszają w swój pierwszy trip po marihuanie, gdzie indziej młoda kobieta (Aleksandra Pisula), podczas spontanicznego spotkania z koleżankami, drży ze strachu przed tym, że wstydliwa prawda o jej karierze zawodowej ujrzy światło dzienne.

Każdy wątek, choć początkowo trudno to dostrzec, łączy się z resztą historii, a akcja została zbudowana w taki sposób, by widz czerpał przyjemność z domyślania się i samodzielnego odkrywania tych połączeń. Podobnie jak we wcześniejszej etiudzie Maślony pt. „Magma”, bohaterowie są doprowadzani na skraj załamania nerwowego, za którym może czaić się już tylko szaleństwo. Atmosferę narastającego napięcia doskonale buduje zarówno obsada (oprócz wymienionych już aktorów Maślona do współpracy zaprosił m.in. Grzegorza Damięckiego, Andrzeja Konopkę, Mirosława Haniszewskiego i Annę Romantowską), ciekawy montaż Agnieszki Glińskiej, jak i przyprawiająca o dreszcz niepokoju muzyka Radzimira Dębskiego.

W finale rodzi się nowy człowiek, którego pojawienie się niejako rekompensuje samobójstwo z pierwszej sceny filmu. Jak się okazuje, to tylko chwilowa ulga, bo ostatnie słowa, jakie padają w filmie, brzmią: „Nic już nie ma”. Debiutujący pełnometrażowo reżyser brawurowo rozprawia się z nękającymi dzisiejsze społeczeństwo „atakami paniki”, chociażby dotyczyły spraw pozornie tak błahych jak kiepski żart internetowego trolla. Wnioski, które wyciągamy z filmu Maślony są gorzkie i zabarwione nihilizmem, ale podane w tak zabawnej i atrakcyjnej formie, że podobnie jak niegdyś obrazy Marka Koterskiego, oprócz smutnej autorefleksji, wywołują uśmiech na twarzy.
 

Źródło: niezalezna.pl, Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl