Politycy z Polski i Węgier odpowiadają Schulzowi. „On nie jest świadom podstawowych faktów”

Martin Schulz / flickr.com/SPD Schleswig-Holstein/CC BY 2.0

  

– To nie jest tak, że sumy, które wpłacają Niemcy wynikają z wielkoduszności czy dobrej woli Niemiec, tylko wynikają po prostu z regulacji europejskich. To, że Niemcy są płatnikami netto, wynika z przepisów europejskich – odpowiedział eurodeputowany prof. Zdzisław Krasnodębski na słowa Martina Schulza, jakoby Niemcy miały przestać wpłacać pieniądze do unijnego budżetu, jeśli Węgry lub Polska będą trwały przy swojej polityce imigracyjnej. Głos w tej sprawie zabrał również szef węgierskiej dyplomacji, Peter Szijjarto.

Schulz w wywiadzie dla dzisiejszego "Bilda" powiedział, że przy następnych wieloletnich perspektywach budżetowych UE Niemcy nie mogą po prostu nadal wpłacać do budżetu zwykłych sum, jeżeli kraje będące biorcami funduszy, jak Węgry czy Polska, nie przyczynią się do przyjęcia uchodźców.

CZYTAJ WIĘCEJ: Schulz grozi, że Berlin nie da kasy, bo Polska i Węgry nie chcą przyjąć imigrantów

Buńczuczną wypowiedź szefa SPD szybko skomentowali polscy i węgierscy politycy. 

To nie jest tak, że sumy, które wpłacają Niemcy wynikają z wielkoduszności czy dobrej woli Niemiec, tylko wynikają po prostu z regulacji europejskich. To, że Niemcy są płatnikami netto, wynika z przepisów europejskich
– powiedział prof. Zdzisław Krasnodębski, eurodeputowany,

Jego zdaniem stwierdzenia, jakie padły z ust Schulza, są mylące i sprawiają wrażenie, że to do Niemiec należy decyzja, ile wpłacają do budżetu i ile inne kraje z tego budżetu otrzymują. Przyznał, że Niemcy jako kraj członkowski mogą współkształtować budżet, ale są jednym z 27 państw, które będą to robić.

Te wypowiedzi świadczą tylko o takich tendencjach, zapędach do dyktowania innym krajom postępowania, czyli nietraktowania Unii poważnie
– zaznaczył polityki PiS. Uwagę na taką postawę Niemiec zwracał niedawno nawet bawarski polityk, szef CSU, Horst Seehofer.

CZYTAJ WIĘCEJ: Niemiecki polityk oburzony nagonką na Polskę

Krasnodębski zauważył, że niedługo rozpoczną się negocjacje budżetowe (Komisja Europejska już pracuje na projektem wieloletnich ram finansowych na okres po 2020 r.), a polski rząd będzie starał się jak najskuteczniej obronić nasze interesy.

To nie jest tak, że te fundusze, które napływały do Polski, służyły tylko Polsce, bo jak wiemy, znaczna część tych pieniędzy z powrotem wracała do firm zachodnich, w tym niemieckich. Nie mówiąc o tym, że poprawianie infrastruktury służy też inwestorom zagranicznym w Polsce
– podkreślił eurodeputowany.

Dlatego jego zdaniem tego rodzaju oceny, jak gdyby fundusze z UE były rodzajem jałmużny, świadczą jedynie o "zatrutej atmosferze w UE"

Szef węgierskiej dyplomacji, Peter Szijjarto, uznał, że "Martin Schulz nie jest świadom podstawowych faktów i stale podstawia nogę Węgrom, które bronią także niemieckich obywateli". Minister powiedział agencji MTI, że rząd Węgier miał nadzieję, iż Schulz odzyska poczucie rzeczywistości po powrocie „z brukselskiej bańki mydlanej do niemieckiej rzeczywistości”. Schulz był do 17 stycznia 2017 r. przewodniczącym Parlamentu Europejskiego.

Okazało się jednak definitywnie, że nadzieja ta była bezpodstawna. Martin Schulz nie jest nawet świadom podstawowych faktów. Znajduje się przy tym w wygodnej sytuacji, jest bowiem obywatelem kraju czerpiącego korzyści z tego, że Węgry za cenę dużych wysiłków, stosując prawo europejskie, bronią zewnętrznych granic strefy Schengen
– oświadczył Szijjarto.

Dodał, że Węgry wydały dotąd na ochronę granic zewnętrznych Unii Europejskiej i strefy Schengen miliard euro.

Komisja Europejska odmówiła nawet częściowego pokrycia tej sumy, chociaż węgierska ochrona granicy służy też ochronie Niemiec i całej Unii Europejskiej. Brakiem solidarności wykazują się zatem nie Węgry, tylko Unia Europejska
– oznajmił.

Według Szijjarto Węgry nigdy nie uległy pokusie, by „fetować chaos prawny i anarchię” i zawsze „respektowały prawo europejskie”.

Jednocześnie zwracamy uwagę, że kraje środkowoeuropejskie, w tym nasza ojczyzna, odrzucają snute przez Martina Schulza plany budowy imperium i nadal opowiadają się za Unią Europejską opierającą się o silne, wolne narody europejskie
– oświadczył.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Trener Nawałka zabrał głos po przegranym meczu. "Trzeba umieć z tym żyć"

Adam Nawałka / fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Polska przegrała w kiepskim stylu z Kolumbią 0:3 w swoim drugim meczu mistrzostw świata i straciła szanse na awans do 1/8 finału. - Moi piłkarze dali z siebie wszystko. Przegraliśmy z bardzo silną drużyną - komplementował rywali na konferencji prasowej trener Adam Nawałka.

- Początek był wyrównany, chwilami inicjatywa należała do nas. Nasza strategią był atak od początku, zdobycie gola i uważna gra w obronie. Kolumbia okazała się jednak bardzo dobrze dysponowana i należą jej się gratulacje. Taki jest sport i trzeba to zaakceptować

 - dodał selekcjoner.

Jak dodał, zawodnicy włożyli wiele trudu w to spotkanie, walczyli do samego końca.

Kolumbia na prowadzenie wyszła w 40. minucie. Po rzucie rożnym James Rodriguez dośrodkował, a w polu karnym polskiego bramkarza uprzedził Yerry Mina.

- Mecz tak się ułożył, że przy wyrównanej grze straciliśmy bramkę po stałym fragmencie. Potem nie mieliśmy nic do stracenia, staraliśmy się zaatakować, zmienialiśmy skład na jeszcze bardziej ofensywny. To niestety skutkowało tym, że rywale mieli więcej miejsca na rozgrywanie akcji i w pełni to wykorzystali. Nadzialiśmy się na kontry i przegraliśmy 0:3

 - powiedział szkoleniowiec.

- Bardzo żałujemy, wszyscy jesteśmy źli, natomiast trzeba umieć z tym żyć, jutro jest następny dzień

 - dodał.

Nawałka w stosunku do pierwszego meczu, przegranego z Senegalem 1:2, dokonał w składzie czterech zmian. Szansę dostali Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński, Jacek Góralski i Dawid Kownacki. Zabrakło w "11" m.in. Kamila Grosickiego i Jakuba Błaszczykowskiego, który w spotkaniu z "Lwami Terangi" został zmieniony już w przerwie.

- Kuba był do mojej dyspozycji, ale z powodu taktyki, jaką obrałem, zdecydowałem, że mecz zacznie na ławce. Planowałem wprowadzić go później, ale kontuzja Michała Pazdana spowodowała, że musiałem na boisko wpuścić Kamila Glika

 - tłumaczył Nawałka.

Według niego, wykorzystany został maksymalnie cały potencjał, jaki był w ofensywie.

- Zarówno graliśmy w ustawieniu 1-3-4-3, później przeszliśmy na czwórkę obrońców, wprowadziliśmy drugiego napastnika, natomiast okazało się, że dziś to było za mało

 - wskazał.

- Wszystkich boli to, co się stało, mnie chyba boli najbardziej, bo biorę za to odpowiedzialność. Taki jest sport, taka jest piłka i taki wynik jest wkalkulowany w to, co robimy

- podsumował.

To trzeci mundial w tym stuleciu, który kończy się dla Polaków praktycznie w ten sam sposób - po dwóch porażkach wiadomo, że trzeci mecz będzie stanowił pożegnanie, bo szans na awans do 1/8 finału już nie ma. W czwartek biało-czerwoni zmierzą się z Japonią.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl