Kara śmierci za terroryzm. Projekt czeka na decyzję parlamentu

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/CC0/Servicelinket

  

Projekt ustawy wprowadzającej karę śmierci dla sprawców śmiertelnych ataków terrorystycznych został dziś wstępnie przyjęty przez izraelski parlament. Aby nowelizacja kodeksu karnego weszła w życie, musi przejść jeszcze trzy czytania w Knesecie.

Treść ustawy, która przeszła niewielką przewagą głosów (52 do 49) przedstawił minister obrony Awigdor Lieberman przy poparciu premiera Benjamina Netanjahu. Zakłada ona, że sądy wojskowe będą mogły wydać najwyższy wyrok za "przestępstwa terrorystyczne" zwykłą większością głosów.

Izraelskie sądy wojskowe, które rozpatrują sprawy dotyczące Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu, już mają możliwość orzekania kary śmierci, jeśli trzyosobowy skład sędziowski zagłosuje jednomyślnie. Kara ta w Izraelu nie została jeszcze ani razu orzeczona. Jedyny przypadek dotyczył nazistowskiego zbrodniarza wojennego Adolfa Eichmanna, straconego w 1962 roku.

Podczas debaty poprzedzającej głosowanie Lieberman, ultranacjonalista w konserwatywnej koalicji rządowej, powiedział, że nowe prawo byłoby "potężnym środkiem odstraszającym terrorystów, z pewnością skuteczniejszym niż niszczenie domów ich bliskich".

Premier Netanjahu, który głosował za wprowadzeniem kary śmierci, stwierdził, że takie ustawodawstwo wymaga pogłębionej dyskusji i powinno być rozpatrzone na szczeblu ministerialnym jeszcze przed dalszą debatą w Knesecie.

Myślę, że w skrajnych przypadkach, gdy ktoś morduje i śmieje się, gdy zabija, nie powinien spędzić reszty życia w więzieniu i powinien zostać stracony

 - powiedział szef rządu.

Premier zapytany przez deputowanego, izraelskiego Araba, czy zastosowałby to uzasadnienie również do żydowskich bojowników skazanych za zabicie Palestyńczyków, odpowiedział: "zasadniczo tak".

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ceny mieszkań. Jak wzrosły?

/ avi_acl

  

W Poznaniu cena metra kw. mieszkania na rynku wtórnym zdrożała w ciągu roku jedynie o 3,1 proc. – powiedział analityk rynku nieruchomości Home Broker Marcin Krasoń. Niższy wzrost wśród badanych miast zanotowano w tym czasie jedynie w Warszawie - o 1,9 proc.

Jak wyliczył Krasoń (na podstawie danych NBP), średnia transakcyjna cena metra kwadratowego mieszkania na rynku wtórnym w Poznaniu w II kwartale 2018 roku była jedynie o 3,1 proc. wyższa niż rok wcześniej. Za m kw. płacono średnio 5 tys. 633 zł (rok wcześniej 5 tys. 465 zł). W Warszawie w II kw. br. za m kw. płacono blisko 8 tys. zł, a w Gdańsku - 6 tys. 563 zł (wzrost o 8,8 proc.).

Obliczenia Home Broker pokazują, że w ciągu trzech ostatnich lat m kw. mieszkania używanego w Poznaniu zdrożał o 13 proc. (w II kw. 2015 roku płacono 4 tys. 985 zł za m kw.). Dla porównania Home Broker podaje średnie transakcyjne ceny m kw. w Warszawie: wzrosła ona w ciągu trzech lat o 9,1 proc. (do blisko 8 tys. zł). We Gdańsku w tym samym czasie m kw. mieszkania zdrożał o 28,4 proc. (do 6 tys. 563 zł).

Jak powiedział Krasoń, "w Poznaniu istotnym i ciekawym zjawiskiem jest tak zwana suburbanizacja, czyli rozlewanie się miasta na gminy ościenne". "Stolica Wielkopolski ma ujemne saldo migracji (Warszawa, Kraków, Wrocław i Gdańsk mają dodatnie), gdyż ludzie wyprowadzają się pod miasto. Jest to związane najczęściej z chęcią podniesienia komfortu życia (dom/segment zamiast mieszkania) i obniżenia jego kosztów. Nie bez wpływu jest też stopniowa zmiana stylu pracy, w którym nie istnieje potrzeba codziennego dojeżdżania do centrum miasta" - zauważył analityk rynku nieruchomości Home Broker.

"Mimo tego ceny mieszkań w Poznaniu rosną, gdyż nie brakuje chętnych na ich zakup. Stopa bezrobocia cały czas spada (na koniec II kwartału było to w stolicy Wielkopolski zaledwie 1,3 proc.), a pensje rosną"

- powiedział Krasoń.

Jak informuje GUS, od stycznia do września 2018 r. rozpoczęto budowę 174 tys. mieszkań, czyli o 8,2 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Dodał, że deweloperzy rozpoczęli budowę 100,3 tys. mieszkań, a inwestorzy indywidualni 69,5 tys. mieszkań.

W okresie dziewięciu miesięcy 2018 r. wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia z projektem budowy 193,3 mieszkań, tj. o 1,4 proc. więcej niż w analogicznym okresie ub. roku. Pozwolenia na budowę największej liczby mieszkań otrzymali inwestorzy budujący na sprzedaż lub wynajem (117,5 tys.) oraz inwestorzy indywidualni (71,2 tys.).

Według wstępnych danych, w okresie styczeń - wrzesień 2018 r. oddano do użytkowania 129,7 tys. mieszkań, tj. o 4,4 proc. więcej niż przed rokiem. Lepsze wyniki odnotowali inwestorzy z dwóch dominujących na rynku mieszkaniowym form, tj. deweloperzy, którzy oddali do użytkowania 77,4 tys. mieszkań oraz inwestorzy indywidualni z efektem 48,6 tys. mieszkań (odpowiednio o 7,5 proc. i 0,2 proc. więcej niż w analogicznym okresie ub. roku)" - napisano w komunikacie GUS.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl