"To największe wyzwanie dla Polski". Doradca prezydenta mówi o projekcie, który ma poprawić wizerunek naszego kraju na świecie

/ pixabay.com/CC0/Vixrealitum

- Największym wyzwaniem Polski w rozpoczynającym się roku jest zbudowanie MaBeNy - Maszyny Bezpieczeństwa Narracyjnego Rzeczpospolitej Polskiej – mówi doradca Prezydenta RP, socjolog, prof. Andrzej Zybertowicz. - Bez tego dobra zmiana może się wykoleić – zaznacza.

- „Maszyna" jest tu, oczywiście, metaforą. Jak wiadomo, maszyna to zbiór elementów, które ze sobą współpracują, by wykonywać wspólną funkcję. Niska jakość polskiej narracji państwowej wynika z braku całościowej synchronizacji różnorodnych zasobów, którymi dysponuje państwo i społeczeństwo

 – tłumaczy profesor w rozmowie z PAP.

Zdaniem doradcy prezydenta Andrzeja Dudy niedoskonałości narracji polskiego państwa są widoczne zwłaszcza w kolejnych odsłonach sporu Polski z Unią Europejską, w tym w niedawnym uruchomieniu wobec naszego kraju procedury z art. 7 Traktatu o UE.

- Trzeba zastrzec, że wejście w konflikt z Unią Europejską było dla nas nieuniknione. Żadne wyjaśnianie działań rządu nie sprawiłoby, że konfliktu w ogóle by nie było

– twierdzi socjolog. Według niego uruchomienie procedury unijnej ma co najmniej dwa poziomy przyczyn.

- Pierwszy dotyczy sfery gospodarczej, drugi zaś, zapewne ważniejszy, sfery kulturalno-symbolicznej. Przeciwstawiamy się pewnej liberalno-lewackiej wizji przemian Europy, temu, jaka ona rzekomo musi być; kierunkowi, w którym rzekomo musi ewoluować, a także wielkim interesom. Jednak stopień intensyfikacji tego konfliktu bierze się stąd, że przez ostatnie dwa lata nie zbudowaliśmy systemu komunikacyjnego, który rozpoznawałby zagrożenia dla reputacji Polski na arenie międzynarodowej, neutralizował je i nagłaśniałby nasz pozytywny przekaz

 – mówi Zybertowicz.

Pytany o to, czym MaBeNa miałaby być w praktyce, prof. Zybertowicz tłumaczy, że Polska dysponuje szeregiem instytucji, które mają potencjał i narzędzia tłumaczenia światu, co naprawdę dzieje się w naszym kraju.

- To szereg podmiotów za granicą, przede wszystkim placówki dyplomatyczne, Instytuty Kultury Polskiej i stacje naukowe Polskiej Akademii Nauk. To także podmioty medialne (...) Wreszcie liczne środowiska polonijne. To tylko część zasobów, jakie mamy do dyspozycji. Ale wskazane i inne zasoby są tylko minimalnie (jeśli w ogóle) koordynowane na poziomie strategicznym

 - dodaje.

- Najpierw chodzi o błyskawiczne neutralizowanie kłamstw na temat Polski. Synchronizacja zasobów, wsparta przez pewne algorytmy, byłyby potężnym narzędziem ochrony reputacji i budowania korzystnego wizerunku Polski. MaBeNa, której elementami byłyby ogniwa instytucji różnego typu, powinna zostać najpierw zaprojektowana, potem skonstruowana i puszczona w ruch. Później, po okresie "ręcznej" politycznej kalibracji działałaby już w trybie samoregulacji, przy dostarczaniu jej zasilania

 – mówi Zybertowicz.

Znaczenie MeBeNy prof. Zybertowicz upatruje zarówno w kontekście wyzwań zewnętrznych, jak i wewnętrznych.

- Mówimy tu o kwestii bezpieczeństwa militarnego, jak również i rozwoju gospodarczym. Gdyby utrwalił się obecny gdzieniegdzie obraz naszego kraju nieodpowiedzialnego, mogłoby to skutkować mniejszą gotowością naszych sojuszników z NATO do solidarnego wsparcia w razie zagrożenia. Z kolei w kontekście gospodarki taki wizerunek może przyczyniać się do mniejszego poziomu inwestycji bądź wręcz wycofywania się z nich

 – tłumaczy Zybertowicz, i dodaje, że dla tych zjawisk nie ma znaczenia, czy reputacja, czy niekorzystne dla nas narracje oparte są na prawdzie czy fałszu.

- Wbrew pozorom MeBeNa miałaby także znaczenie w polityce wewnętrznej w komunikacji obozu zmiany z elektoratem. I chodzi tu zarówno o elektorat samego obozu zmiany, o przeciwników, jak i również "symetrystów”. Dla sporej części elektoratu bowiem bardzo ważne jest to, jak Polska jest postrzegana na świecie

 – dodaje.

Profesor Zybertowicz stawia tezę, że bez osłony dla państwa, którą zapewni MeBeNa „dobra zmiana może się wykoleić”.

- Dla świata zewnętrznego jest obojętne to, że dobra zmiana wydobyła ileś rodzin z ubóstwa. Że wiele rodzin odzyskało podmiotowość konsumencką, bo dostało wolne środki, by pójść do sklepu i kupić jako normalny uczestnik rynku, a nie ktoś, kto kupuje "na zeszyt". Że spełnione zostały obietnice obniżenia wieku emerytalnego, podniesienia stawki godzinowej i kwoty wolnej od podatku. To jest dla świata zewnętrznego zupełnie obojętne

 – stwierdza doradca Prezydenta RP, wskazując, że sukcesy w polityce wewnętrznej same przez się nie stanowią żadnego panaceum na przełamanie zalewu fałszywych informacji na temat sytuacji w Polsce.

- Poprzez swoje działanie Maszyna Bezpieczeństwa Narracyjnego może także uczyć obecny aparat władzy, jakie są faktyczne sposoby postrzegania Polski na świecie. Mam wrażenie, że nadal nie mamy realistycznego wyobrażenia, jakimi ścieżkami docierają do uszu VIP-ów na Zachodzie informacje o Polsce

 – dodaje.

Profesor przytoczył anegdotę opowiedzianą przez premiera Mateusza Morawieckiego, dotyczącą doświadczeń wiceministra finansów Piotra Nowaka podczas wizyty w Japonii.

- Morawiecki ujawnił, że gdy wiceminister finansów był w Japonii w ramach wizyty, której celem było przedstawienie inwestorom portfelowym (potężnym instytucjom finansowym) obecnej sytuacji gospodarczej i politycznej w Polsce, to na dziesięć spotkań w ośmiu przypadkach pytano go, co się dzieje z Polską w Unii, a było to jeszcze przed wszczęciem procedury. To znaczy, że w środowiskach czysto biznesowych, które generalnie polityką jako taką się nie interesują, Polska weszła nagle na radar jako kraj, który ma kłopoty w UE. Te środowiska interesują się polityką tylko o tyle, o ile polityka można zaburzyć proces inwestowania, o ile może zaburzyć przewidywalność biznesplanów. Wygląda to na poważny sygnał ostrzegawczy

 – zaznacza Zybertowicz.

- Czy my rozumiemy, jakimi kanałami docierają takiego typu informacje do uszu naszych partnerów na całym świecie? – pyta retorycznie.

- Przełamanie tego stanu rzeczy to największe wyzwanie polityczne w 2018 roku

 – puentuje doradca prezydenta Andrzeja Dudy.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Eurokraci dostali przyspieszone korepetycje z europeistyki. To trzeba zobaczyć!

/ © European Union 2017 - European Parliament" (Attribution-NonCommercial-NoDerivatives CreativeCommons licenses creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/4.0/)

W związku z atakami na wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego Ryszarda Czarneckiego i zarzutami kierowanymi przez część europosłów pod jego adresem, konferencja przewodniczących europarlamentu zdecydowała, że szef PE Antonio Tajani spotka się z Czarneckim i Thun, a następnie zdecyduje na kolejnym spotkaniu o podjęciu dalszych ewentualnych kroków. Jednocześnie eurodeputowana PiS Jadwiga Wiśniewska zarzuca Tajaniemu skrajną hipokryzję przypominając, że do dziś nie wyciągnął żadnych konsekwencji po haniebnych atakach Guya Verhofstadta na Polskę i Polaków.

Jak już informowaliśmy, nasz wywiad z Ryszardem Czarneckim mocno oburzył liderów czterech grup politycznych europarlamentu. Manfred Weber (EPL), Gianni Pittella (S&D), Guy Verhofstadt (ALDE) i Philippe Lamberts (Zieloni) napisali list do szefa PE, domagając się odwołania Czarneckiego w związku z jego wypowiedzią o Róży Thun.

Na antenie TVP eurodeputowana PiS Jadwiga Wiśniewska w kilku zdaniach wykazała skrajną hipokryzję szefa Parlamentu Europejskiego, zarzucając mu niewywiązywanie się z obowiązku dbania o poziom debaty w PE.

- Jeśli pan Tajani wpisze się w ten spór między Ryszardem Czarneckim a Różą Thun, dojdzie do kuriozalnej sytuacji. Po raz pierwszy przewodniczący PE będzie recenzował wypowiedzi posłów na terenie państw członkowskich. Chcę podkreślić, ze przewodniczący Tajani odpowiada za debatę parlamentarną na forum Parlamentu Europejskiego i zarzucam mu jednak pewną niedbałość, dlatego, że 15 listopada, kiedy odbywała się ta haniebna debata przeciwko Polsce pan Verhofstadt obraził miliony polaków mówiąc, że na ulice Warszawy 11 listopada wyszły „tysiące faszystów i neonazistów”. Ja skierowałam do pana przewodniczącego Tajaniego list z prośbą, żeby zdyscyplinował pana Verhofstadta, ten list skierowałam 1 grudnia. Do tej pory pan Tajani nie zajął się tym co leży w jego obowiązku. Bo wypowiedź haniebna Verhofstadta miała miejsce w PE i brak reakcji pana przewodniczącego Tajaniego ośmiela takich ludzi do tego, aby pomawiać i poniżać Polskę, a na to zgody nie będzie – mówiła Jadwiga Wiśniewska.

Z kolei sam Ryszard Czarnecki, który był gościem programu „Minęła20” w TVP Info zrobił europosłom Platformy przyspieszone korepetycje z europeistyki:
 

- Za rezolucją niemała część posłów PO głosowała. Głosowała za uruchomieniem art. 7, na którego końcu jest wprowadzenie sankcji. Te sankcje dotyczą całego państwa polskiego, które jest w konsekwencji zawieszone w prawach członka Rady. To jest sankcja przeciwko całemu, państwu, całemu narodowi a nie tylko przeciwko władzy. Jeśli PO o tym nie wie, to powinna wziąć korepetycje z europeistyki. No chyba, że chce ukryć to, że część ich europosłów ewidentnie głosowała wbrew polskim interesom i nie waham się tak powiedzieć – mówił Czarnecki.

 


 

 

Źródło: niezalezna.pl, TVP Info

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl