Boska Europa Karola Wielkiego

Tomasz Łysiak

Kierownik działu Historia w \"Gazecie Polskiej\", pisarz, scenarzysta, dziennikarz radiowy znany z audycji w radiu WAWA pt. DeDektyw Inwektyw.

Kontakt z autorem

  

W Boże Narodzenie 800 r. w bazylice św. Piotra w Rzymie król Franków Karol Wielki został przez papieża Leona III koronowany na cesarza rzymskiego. Dwór monarchy odkurzył dawno zapomniane słowo „Europa”, które miało pomóc określać tę część kontynentu, nad którą panował władca Franków. Dziś „Zachód”, zamiast z szacunkiem spoglądać na swą ponad tysiącletnią historię opartą na fundamencie chrześcijańskich wartości – dawnemu dziedzictwu zaprzecza i dąży do samounicestwienia.

Pięć naw bazyliki Świętego Piotra w Rzymie było w dniu 25 grudnia 800 r. wypełnione po brzegi rzymianami i Frankami, książęcymi dworami, rycerstwem, zakonnikami i urzędnikami, ludźmi wysokiego i średniego urodzenia. Panował gwar, wymieniano uwagi i rozmawiano w oczekiwaniu na nadejścia władcy Franków. 

Sprytny papież

Do bram Rzymu Karol dotarł miesiąc wcześniej, 23 listopada, zatrzymując się w miejscowości Nomentanum. Na jego spotkanie wyjechał Papież Leon III, wiedząc, że toczy się rozgrywka, która może zagrozić pontyfikatowi – oto bowiem Ojcu Świętemu postawiono bardzo poważne zarzuty, w tym cudzołóstwa i krzywoprzysięstwa. Król Karol miał je rozpatrywać właśnie w Rzymie, na spotkaniu z możnowładztwem oraz duchowieństwem frankijskim i rzymskim. Stąd pokorne papieskie powitanie 14 kilometrów od Rzymu było zabiegiem jak najbardziej taktycznym. Co więcej, wiadomym było, iż monarcha Franków – wnuk Karola Młota, pogromcy Saracenów spod Poitiers – myśli o zostaniu nowym cesarzem rzymskim, lecz nie przez układ z Rzymem, ale sukcesję po cesarzu wschodniorzymskim. Nota bene to jeden z przyczynków, które skłaniają niektórych historyków do stawiania tezy mówiącej, iż koronacja na cesarza zachodniorzymskiego odbyła się z zaskoczenia i była aktem, który wytrącił Karolowi Wielkiemu z rąk możliwość zostania basileusem. Inni twierdzą, że ceremonia rozegrała się wręcz za świadomym przyzwoleniem Karola, a być może została przez niego w jakiejś mierze „wyreżyserowana”. Na ile? Tego nie wiadomo. Rzeczywiście wiele wskazuje na to, iż to Leon III sprytnie rozegrał całość tak, aby odnowienie dawnego zachodniego cesarstwa rzymskiego i utrzymanie podziałów w chrześcijańskim świecie stało się faktem dokonanym, zaś samo papiestwo odzyskało znaczenie. Bo odtąd to z rąk Namiestnika św. Piotra była nadawana cesarska godność i władza.

Barbarzyński obrońca Rzymu

Syn Pepina, zjednoczyciel ziem Franków i Germanów, pogromca Saksonów a przede wszystkim Lombardów, co prawda był ciągle w jakiejś mierze „barbarzyńskim” władcą północy, ale z drugiej strony w trakcie swoich rządów już kilkakrotnie siłą oręża wybawiał Państwo Papieskie z kłopotów, a nawet oddał mu spore tereny pod władanie, zapanowując nad toczącymi wojny z Papieżem Lombardami. Niektórzy Rzymianie pamiętali jeszcze jego pierwszą wizytę w Wiecznym Mieście w roku 774. Teraz jednak przyjeżdżał już jako potężny monarcha. 
I oto 1 grudnia odbyło się w bazylice zgromadzenie, które miało rozpatrzyć zarzuty skierowane w stronę papieża. Ten bronił się powołując na casus papieża Symmacha i ówczesne oświadczenie synodu, iż następca św. Piotra nie może być sądzony przez sąd ludzki. Wreszcie, tuż przed Wigilią, Leon III złożył uroczystą przysięgę oczyszczającą na Ewangelię, że jest niewinny. Wobec takiego obrotu sprawy jego oskarżyciele zostali posądzeni o zdradę i próbę buntu. Skazano ich na karę śmierci, zamienioną potem na wygnanie. Zanim jednak to się stało Leon III, zrehabilitowany w oczach wiernych, możnowładców i duchowieństwa, dokonał aktu koronacji Karola. 

Korona założona znienacka

Oto wracamy więc na uroczystą Mszę na Boże Narodzenie roku 800. Karol Wielki wchodzi do bazyliki, natychmiast cichną szmery i głosy. Tłum jak zahipnotyzowany patrzy na wysoką postać Karola (na marginesie Karol był naprawdę „wielki”, postawny, choć miał zaskakująco wysoki, niepasujący do postury głos), który zmierza pewnym krokiem w stronę grobu św. Piotra. Klęka przed confessio, zaczyna się modlić. Wtedy zbliża się do niego papież Leon III i znienacka zakłada mu na głowę koronę cesarską, wypowiadając po trzykroć słowa:

Karolo piismo augusto, a Deo coronato, magno et pacifico imperatore, vita et victoria!

Karolowi najpobożniejszemu i najjaśniejszemu, koronowanemu przez Boga, wielkiemu i przynoszącemu pokój cesarzowi, życie i zwycięstwo!

Rozlegają się wiwaty i okrzyki tłumu, chór zaczyna śpiewać litanię. 

Cesarstwo Karola Wielkiego to było dzieło scalające i jednoczące Europę. Tytuł dawał władzę, która pochodziła od Boga. Taki też był wymiar podbojów władcy, który co prawda Ewangelię szerzył ogniem i mieczem, lecz jednocześnie z nauk Chrystusa uczynił podwaliny europejskiej wspólnoty Zachodu. Dzisiejsi „dziedzice” tamtej dawnej tradycji już dawno o tym zapomnieli. Przefarbowali się raczej na spadkobierców Rewolucji Francuskiej, odrzucając Boga jak najdalej od siebie. I tak – paradoksalnie – Zachód przestał być Zachodem. Stał się barbarzyńskim laikatem wracającym do wiecowych wartości Gallów czy Germanów. Polska natomiast kontynuuje najpiękniejsze tradycje Europy jednoczącej się wokół katedr, wznoszącej myśli ku Bogu i broniącej świat przed zdziczeniem. Wszystko to można zobaczyć, gdy spojrzy się chociażby na współczesną Francję, która chce zdejmować krzyż z pomnika św. Jana Pawła II. To Polacy podejmują się tam, na ziemi francuskiej, jego obrony. To my jesteśmy teraz dziedzicami dawnej Europy.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: tygodnik Gazeta Polska

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Parafianowicz i Rostowski kłamali w sprawie Amber Gold? Wassermann nie ma cienia wątpliwości

/ twitter.com/PrawdaoAG

  

Po godzinie 10:00 zebrała się sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold. Jedynym punktem posiedzenia jest przesłuchanie byłego wiceministra finansów i Generalnego Inspektora Informacji Finansowej, Andrzeja Parafianowicza. Przewodnicząca Małgorzata Wassermann stwierdziła, że dzisiejszy świadek oraz jutrzejszy – Jan Vincent Rostowski – kłamali z sejmowej mównicy ws. tego, że o Amber Gold dowiedzieli się 19 kwietnia 2012 roku.

Na wstępie przesłuchania świadek poinformował, że od listopada 2007 r. do grudnia 2013 r. był podsekretarzem stanu w resorcie finansów, pełnił też funkcję Generalnego Inspektora Kontroli Skarbowej oraz Generalnego Inspektora Informacji Finansowej. Poinformował, że grudniu 2013 r. złożył wniosek o odwołanie, gdyż "czuł się wypalony".

Po przeszło sześciu latach w ministerstwie czułem się wypalony, zmęczony i wydawało mi się, że nie będę miał już więcej energii, pomysłów, żeby nadzorować tak skomplikowane i ogromne służby

– mówił Parafianowicz.

Przesłuchiwany przez przewodniczącą komisji Małgorzatę Wassermann (PiS) często odpowiadał:

Nie pamiętam.

Częstym wybiegiem było też stwierdzenie, że nie słyszał pytania.

Wassermann pytała świadka m.in. o kwestię jego kontaktów z byłym szefem Komisji Nadzoru Finansowego Andrzejem Jakubiakiem w sprawie Amber Gold.

Jeśli dobrze pamiętam, to było pod koniec 2011 r., późna jesień, początek zimy – odpowiedział.

Dopytywany, co wówczas ustalili, Parafianowicz zeznał, że Jakubiak poinformował go o problemie z Amber Gold.

Z tego co pamiętam, mówił mi o narastającym problemie, zwłaszcza w kontekście braku reakcji prokuratury na składane zawiadomienia. Sugerował, czy służby skarbowe nie mogłyby przyjrzeć się temu tematowi 

– poinformował Parafianowicz.

Odpowiadając na kolejne pytania szefowej komisji, Parafianowicz zeznał, że zapewnił Jakubiaka, iż przyjrzy się temu tematowi i zorientuje się, co się dzieje.

Były wiceszef Ministerstwa Finansowego oświadczył, że "wydaje mu się, że rozmawiał z przedstawicielami departamentów, prosząc o informacje, żeby zobaczyli, czy trwają tam jakieś kontrole, czy były kontrole, czy są planowane kontrole".

Takie rutynowe działanie, żeby zdobyć jakąś wiedzę, co nasze służby zrobiły lub zrobią w tym temacie

– mówił Parafianowicz. Zaprzeczył, że ktoś zalecił mu, aby "zostawił w spokoju" sprawę Amber Gold.

Przewodnicząca sejmowej komisji śledczej podczas przesłuchania świadka zarzuciła mu oraz Janowi Vincentowi Rostowskiemu kłamstwo.

Kłamaliście z mównicy sejmowej, że o Amber Gold dowiedzieliście się 19 kwietnia 2012 roku

– powiedziała.

Źródło: PAP, twitter.com, niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl