Centralny Port Komunikacyjny stanie się faktem. Szybka kolej dojazdowa do CPK

Szykuje się rewolucja na polskich torach. Projekt budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK) pod Warszawą gwarantuje znacznie szybszą podróż do stolicy z wielu kluczowych miast Polski.

 

Centralny Port Komunikacyjny stał się główną osią debaty  o rozwoju w Polsce Kolei Dużych Prędkości (KDP) podczas niedawnego Kongresu 590. Punktem wyjścia do dyskusji była przyjęta przez rząd 7 listopada br. uchwała dotycząca koncepcji tej inwestycji. Projekt zakłada, że prace przygotowawcze mają potrwać do 2019 r., a następnie przez kolejnych 8 lat ma być budowany port. Jego autorzy są przekonani, że CPK uniknie losu opóźnionego Portu Lotniczego Brandenburg i ma szansę stać się wielkim sukcesem komercyjnym.

Projekt pod wieloma względami jest rewolucyjny. Zgodnie z analizami Polskich Linii Kolejowych po modernizacji taboru możliwe będzie osiągnięcie czasu jazdy z Lublina do Centralnego Portu Komunikacyjnego poniżej 1,5 godziny. Z udogodnień skorzystają również mieszkańcy innych części Polski. – Położenie CPK jest takie, że Centralna Magistrala Kolejowa przebiega praktycznie obok. Po jej modernizacji pasażerowie z Małopolski i Śląska dojadą w 90–100 minut. Z Wrocławia, po wybudowaniu nowej linii kolejowej, dojedziemy poniżej 2 godzin. Jeśli powstanie  łącznik od linii kolejowej z Trójmiasta pomijający Warszawę to też dostaniemy się do CPK w 2 godziny – powiedział  Ireneusz Merchel, prezes PKP Polskich Linii Kolejowych S.A.

Powodzenie projektu zależy od wielu czynników. Jednym z nich jest konieczność wyposażenia portu w dojazd koleją o parametrach wyższych niż dotychczas.  W tym celu konieczne są uściślenia w sprawie maksymalnych prędkości. Obecnie najwyższa prędkość, z którą poruszają się pociągi w Polsce, to 200 km/h. Dotyczy to obecnie tylko 130-km odcinka Centralnej Magistrali Kolejowej. Na innych trasach są one znacznie niższe i nie przekraczają 160 km/h. Najszybsze dostępne w Polsce pociągi to Pendolino, które mogą osiągać maksymalną prędkość do 250 km/h.

Osiągnięcie właśnie takiej prędkość na wszystkich trasach dojazdowych do CPK jest możliwe. – Jeżeli mówimy o prędkościach rzędu 250 km/h, zawsze byłem zwolennikiem takiego rozwiązania – deklarował podczas Kongresu 590 Krzysztof Mamiński, prezes zarządu PKP S.A. W jego ocenie przy wyższych prędkościach i związanej z tym budowie nowej, odrębnej infrastruktury, trzeba się będzie zastanowić nad opłacalnością inwestycji. – Nie da się ukryć, będziemy wtedy mieli do czynienia ze znacznie wyższymi nakładami – zarówno na infrastrukturę, jak i tabor – dodaje Mamiński.

W związku z budową CPK, nowych tras na pewno doczekają się: Warszawa, Łódź, Trójmiasto, Bydgoszcz, Toruń oraz Wrocław. Natomiast trasy do Poznania, Szczecina, Białegostoku i Lublina oraz CMK (Centralnej Magistrali Kolejowej) czeka dalsza modernizacja. Tutaj wytypowano ok. 1500 km linii, które mogą uzyskać takie parametry.

Nadchodzące lata mogą okazać się kluczowe dla rozwoju polskiego kolejnictwa. Kolej jest formą transportu, która zawsze wpływa na rozwój gospodarczy. Sukces Centralnego Portu Komunikacyjnego oznaczałby nowe miejsca pracy i znaczący wzrost liczby obsługiwanych pasażerów.

Artykuł powstał przy współpracy z Organizatorem Kongresu 590.

 

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Paryż: 40 tys. osób na "Narodowym Marszu dla Życia". Nie zabrakło Klubów Gazety Polskiej

twitter.com/(screenshoot)

40 tys. osób wzięlo udział w manifestacji, która przeszła ulicami Paryża pod hasłem „Zjednoczeni, by bronić życia”. Oprócz uznania praw człowieka w stanie embrionalnym, uczestnicy domagali się także wsparcia dla matek oraz rozwijania ośrodków służących pomocą dla kobiet ciężarnych.

Wśród manifestantów pojawili się przedstawiciele Klubu Gazety Polskiej Paryż wraz z przewodniczącym Klubu, Andrzejem Wodą. 

Specjalnie dla czytelnikow portalu niezalezna.pl publikujmy relację z tego wydarzenia przygotowaną przez Anitę Zapładkę z KGP w Paryżu.  


"Marsz odbył się dzisiaj, tj. 21 stycznia. Spotkaliśmy się o godz. 14.30 przy Porte Dauphine i maszerowaliśmy aż do Trocadero. Trudno jest nam, jako uczestnikom marszu ocenić, ile tysięcy ludzi brało w nim udział, ale marsz był naprawdę liczny.

Trudno jest nam powiedzieć, czy wspieramy Francuzów, to pewnie przy okazji, ale głównie manifestowaliśmy własne poglądy w obronie życia, które trzeba chronić na każdym etapie jego istnienia.

Już przy wejściu (po obowiązkowym sprawdzeniu toreb i plecaków ze względów bezpieczeństwa) otrzymaliśmy od organizatora plakaty, które - mimo zimna i deszczu - niosło bardzo wiele osób. Głównie była to grafika przedstawiająca dziecko w łonie matki, czemu towarzyszyły różne napisy, takie jak: "To jest moje ciało a nie twój wybór", "Chroń mnie a nie zabijaj"...

#MarchePourLaVie na TT, dosłownie: Marsz dla Życia.

Dzięki flagom i jednolitym pelerynom byliśmy, my Polacy, członkowie Klubu GP Paryż, bardzo rozpoznawalni. Francuzi zaczepiali nas, jako Polaków, niemal non stop. Bili nam brawo, wyznawali, że bardzo im w dzisiejszych czasach brakuje naszego papieża, Jana Pawła II, przy jednej z trybun zostaliśmy na głos wyróżnieni i podziękowano nam, Polakom, za uczestnictwo.

Jednym z największych zaskoczeń był dla nas fakt, jak wielu Francuzów potrafi powiedzieć po polsku (!!!) "Dzień dobry".

Jedna z pań, Francuzek, powiedziała, że niewiele już potrafi powiedzieć po polsku, ale pamięta jeszcze "szczęść Boże". Odpowiedziałam jej, że to nie jest niewiele, to jest bardzo dużo!

Imponującym był udział całych rodzin w tym marszu: matki i ojcowie z dziećmi w wózkach, z dziećmi "na barana" z kilkuletnimi prowadzonymi za rękę. 

Mnie samą zaś wzruszył najbardziej chłopak, bodaj 20-letni, z zespołem Downa. Był sam, spotkałam go zaraz na początku, mókł, więc doradziłam, by założył na głowę kaptur, skoro go ma... Przyszedł wziąć udział w marszu za życiem, za swoim życiem...

Zapadał już zmrok gdy doszliśmy na Trocadero. Marszowi i jego zakończeniu towarzyszyła radość i próby rozgrzewania się tańcem, by się rozgrzać.

Cudowne przeżycie, cudowne i wzmacniające i kolejny raz nie wiem, czy to my wsparliśmy Francuzów czy oni nas. 

Faktem jest, że patrzenie na nich przez pryzmat wypowiedzi francuskich polityków czy mediów jest wielce niesprawiedliwe!"



Widać było ogromne zaangażowanie ludzi, Francuzi jakby się budzili. To optymistyczne

- mówi portalowi niezalezna.pl Andrzej Woda, przewodniczący Klubu Gazety Polskiej w Paryżu.

Co równie ważne, pojawiło się niesamowicie dużo młodych ludzi

- dodaje.

Francuzi nie ukrywali wdzięczności Polakom za wsparcie.

Rozpoznawali nas, mieliśmy na sobie biało-czerwone pelerynki i nieśliśmy klubowe banery, wiele osób podchodziło, aby podziękować za pomoc. Mówili, że "gdyby nie Polska, nie byłoby już Europy". Dziękowaliśmy za tak miłe słowa, ale od razu podkreślaliśmy, że oni także muszą mocniej działać. Przyznawali nam rację

- opowiada nam Andrzej Woda.

Źródło: www.enmarchepourlavie.fr, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl