Boję się takiego PiS

Milczenie jest złotem, ale nie wtedy, gdy się pali. Po wielu miesiącach zakończyła się (de)rekonstrukcja rządu PiS. I wbrew temu, co się usiłuje narzucić elektoratowi, ta operacja była katastrofą i ma znacznie szerszy kontekst. Obojętnie jaki geniusz przypiszemy liderowi partii i jak bardzo będziemy wierzyć w szczere intencje partii, co samo w sobie jest naiwnością, jednej rzeczy żaden elektorat nie przełknie.

Narzucania partyjnych decyzji, wbrew woli elektoratu i w połączeniu z brakiem racjonalnego wyjaśnienia decyzji – to zawsze i wszędzie musi się skończyć źle. Ważne jest, kto zostanie premierem, ale jeszcze ważniejszy od samej zmiany jest sposób jej przeprowadzenia. Niczym nieuzasadnione upokorzenie Beaty Szydło jest faktem. Żałosne laudacje dla Morawieckiego w TVP, w najgorszym stylu Kurskiego, są faktem. Niedorzeczne wyjaśnienia PiS, które zamiast konkretów rzuca bełkotliwe „mamy nowy etap”, są faktem. Generalny i emocjonalny sprzeciw elektoratu, łącznie z uwagami, że „Prezes oszalał”, są faktem. Nieprawdopodobne argumenty przytaczane po prawej stronie, że Morawiecki to format światowy, kochany przez UE i finansjerę, a jego wpływy rozciągają się od Chin do USA, są faktem. Wreszcie fatalna ręka Jarosława Kaczyńskiego do kadr, to też fakt. Operacja polityczna przeprowadzona przez PiS, bez względu na jej finał, mówi nam jedno. Tak się polityki nie robi, czegoś podobnego poważna partia własnemu elektoratowi uczynić nie może. Każde działanie polityczne, które wywołuje popłoch i sprzeciw w obozie przeciwnika, jest usprawiedliwione, ale wywołanie takich samych efektów we własnym obozie to grzech śmiertelny. PiS zajął się sam sobą i ja się takiego PiS boję, bo przed oczami pojawia się uśmiechnięta ruda twarz.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Wczytuję komentarze...

Filmem w Kościół

Reżyser Wojciech Smarzowski przystąpił do promowania swojego najnowszego dzieła. „Kler”, bo tak się ono nazywa, opowiada o patologiach wśród duchownych Kościoła katolickiego. Już z zapowiedzi filmu należy się spodziewać, że będzie tak, jak zawsze u Smarzowskiego – nagromadzenie hipotetycznie możliwych, patologicznych wydarzeń, mające w zamyśle reżysera pokazywać „prawdziwy obraz”.

Tak było w „Weselu”, tak było w „Drogówce”. Równie mocno babrał się Smarzowski w patologii w ekranizacji powieści Jerzego Pilcha „Pod Mocnym Aniołem”. W „Wołyniu” jeszcze trochę niuansował, ale z zapowiedzi „Kleru” wynika, że będzie to jazda bez trzymanki. Promujący „Kler” plakat z wielką purpurową świnką skarbonką, gdzie otwór na monety ma kształt krzyża, świadczy o tym najlepiej. Podobnie jak wypowiedzi reżysera o tym, że należy wypowiedzieć konkordat i zdjąć krzyże ze ścian w budynkach publicznych, czy filmik, w którym on sam przebiera się za księdza. Smarzowski przekonuje także, że należy usunąć religię ze szkół. Aż dziw, że przy poprzednich filmach nie proponował delegalizacji alkoholu, wesel lub rozwiązania policji czy okupacji Ukrainy. No ale przecież „nie wolno porównywać”.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl