Europosłowie zobaczą spektakl o ... Jugendamtcie

Kadr ze spektaklu "Traktat o miłości" / mat.pras.

  

W środę o godz. 16 w Parlamencie Europejskim w Strasburgu odbędzie się pokaz spektaklu "Traktat o miłości" autorstwa Marka Kochana.

Twórczość Marka Kochana nie stroni od tematów społecznie angażujących i kontrowersyjnych. Jego „Traktat o miłości” opowiadający o skandalicznym procederze bezpodstawnego niekiedy odbierania rodzicom ich dzieci, który na co dzień ma miejsce w Niemczech, zostanie pokazany w środę w Parlamencie Europejskim. Po pokazie spektaklu odbędzie się dyskusja z udziałem autora sztuki, prawnika Stefana Hambury,  prezesa Polskiego Stowarzyszenia Rodzice Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech Wojciecha Pomorskiego i politologa Wojciecha Wilczka.

Z tej okazji przypominamy wywiad z Markiem Kochanem, który przeprowadziliśmy tuż przed premierą "Traktatu o miłości" w Teatrze Telewizji (4 grudnia 2016 r.).

„Traktat o miłości” stawia pytanie o granicę między troską państwa o rodzinę, a jego destrukcyjną interwencją. Skąd pomysł na podjęcie tego tematu?
 
Przy okazji jednego z konkursów dramatopisarskich Niemcy zaprosili twórców z Europy Środkowej i Wschodniej do tego, żeby przedstawili im swój punkt widzenia na sprawy, które są istotne dla obu stron. Szukając ważnego tematu, który jakoś łączyłby Polskę i Niemcy, natrafiłem w mediach na kolejne doniesienia o tym, że działający w Niemczech od czasów hitlerowskich Jugendamt odbiera rodzicom około 100 dzieci dziennie. Mieliśmy ostatnio głośny przykład niemowlęcia zabranego młodej Polce dwa dni po porodzie. Takich przypadków jest znacznie więcej i nie dotyczą one tylko Polaków, ale również  rodzin francuskich, włoskich czy niemieckich. "Traktat o miłości" opowiada historię fikcyjną, ale inspirowaną autentycznymi relacjami ofiar Jugendamtu. Główna bohaterka sztuki, Joanna Lipska, w pewnym momencie orientuje się, że ona i jej córka padły ofiarami bezdusznego systemu, który rzekomo kieruje się dobrem dziecka.
 
Patrząc na zmagania Lipskiej trudno oprzeć się wrażeniu, że znalazła się w podobnie kuriozalnej sytuacji co bohater "Procesu" Kafki.
Bo tak to często wygląda. Normalni rodzice, może nie idealni, ale starający się najlepiej jak potrafią wypełnić swoją rolę, popełniają jakiś stosunkowo niewielki błąd. Wtedy wkracza urząd, od którego właściwie nie da się uwolnić. Błąd urasta do rangi patologii i na tej podstawie odbiera się im dzieci i przekazuje je do rodzin zastępczych. Zjawisko jest masowe, dotyczy 40 tysięcy dzieci rocznie, budżet tej instytucji to miliardy euro. Pewnie w jakiejś części taka interwencja jest uzasadniona, nie wszyscy rodzice radzą sobie dobrze z wychowaniem dzieci, niektórzy nadużywają alkoholu, stosują przemoc. Ale jest wiele przypadków, gdy ten urząd wkracza także do normalnych, szczęśliwych rodzin. Prowadzi to do wielu ludzkich dramatów. O tym właśnie jest ten spektakl.
 
A jak pańska sztuka została odebrana przez Niemców?
Tego jeszcze nie wiem, bo moja sztuka jeszcze nie została wystawiona na terenie Niemiec. Cieszę się jednak, że napisałem "Traktat o miłości" i opowiedziałem o dramatycznych losach wielu poszkodowanych przez ten system ludzi. Mam nadzieję, że spektakl dotrze również i do Niemców - w tej chwili przygotowywana jest płyta DVD z niemieckimi napisami. Być może pokaże go kiedyś niemiecka telewizja. A może działające tam kluby Gazety Polskiej?
 
Jak ocenia pan efekt finalny pracy zarówno samej reżyser "Traktatu..." Agaty Puszcz, jak i aktorów? Czy udało się im oddać to, na czym panu zależało?
Tak, uważam że Agata Puszcz wykonała świetną robotę, podobnie jak cała ekipa. Spektakl jest moim zdaniem nowoczesny w formie i poruszający. Zagrali w nim świetni aktorzy. Na szczególną uwagę zasługuje rola Agnieszki Podsiadlik, która znakomicie oddała emocje głównej bohaterki, oraz jej antagonistka – Dorota Landowska jako Helga Hertz z Liebesamtu, jak się w sztuce nazywa niemiecki urząd do spraw dzieci i młodzieży. Znakomity operator Witold Adamek zrobił zdjęcia, pokazujące akcję z perspektywy dziecka, którego prawie nie widać, odbiorca może je sobie tylko wyobrażać. Dziewczynka pojawia się dopiero na sam koniec. Widz może pomyśleć, że ta sprawa mogłaby dotyczyć także jego i jego dziecka. O tym chciałem opowiedzieć i dlatego bardzo cieszę się, że TVP wyprodukowała ten spektakl.  Każdy mógłby znaleźć się w tak dramatycznej sytuacji jak bohaterka „Traktatu o miłości”.

Z Markiem Kochanem rozmawiała Magdalena Fijołek.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Polski jazz zabrzmiał w Budapeszcie

Młynarski Masecki Jazz Band / fot. VOD TVP

  

Koncert Młynarski Masecki Jazz Band otworzył w sobotę w Budapeszcie prezentację polskich artystów muzyki improwizowanej w ramach projektu "Polish Jazz 1918-2018" Ośrodka Działań Artystycznych Firlej we Wrocławiu.

Młynarski Masecki Jazz Band wystąpił w klubie jazzowym Opus. W koncercie odwołującym się tradycji okresu międzywojennego XX w. muzycy wykonali entuzjastycznie przyjmowane przez publiczność interpretacje przedwojennych szlagierów. Zabrzmiały m.in. fokstroty "Jak pan się czuje Mr Brown", "Czy wiesz mała miss" oraz słynny "Nikodem" z muzyką Henryka Warsa i słowami Ludwika Starskiego, a także piosenka "Abduł Bey", promująca album zespołu "Noc w wielkim mieście" z 2017 r. Na bis muzycy wykonali fokstrota "Dzisiaj tak mi jakoś dobrze jest".

Masecki podziękował ze sceny za współpracę budapeszteńskiej wytwórni BMC, w której ukazała się jego płyta "Ragtime" z perkusistą Jerzy Rogiewiczem, występującym także na sobotnim koncercie. W ramach tego samego projektu w niedzielę polski klarnecista Wacław Zimpel, sięgający do tradycji różnych kultur muzycznych, w tym marokańskiej i żydowskiej, wystąpi ze znanym węgierskim perkusistą jazzowego Balazsem Pandim w Kawiarni Lumen.

Jak podkreślają organizatorzy, kluczowym elementem projektu "Polish Jazz 1918 – 2018" jest stworzenie platformy do spotkania ludzi, będących twórcami życia kulturalnego w kraju, gdzie odbywają się koncerty. Koncerty w ramach projektu były już organizowane w Pradze i Bratysławie, a oprócz Młynarski Masecki Jazz Band i Wacława Zimpla uczestniczył w nich polski zespół IRCHA Clarinet Trio z udziałem Mikołaja Trzaski, wykorzystujący w swych improwizacjach elementy muzyki chasydzkiej.

Projekt jest realizowany przez Ośrodek Działań Artystycznych Firlej we Wrocławiu dzięki wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu dotacyjnego Instytutu Adama Mickiewicza "Kulturalne pomosty" .

 

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl