Kompromitacja posłanki PO. Chciała zabłysnąć, ale jej nie wyszło

/ Zrzut ekranu z youtube.com

  

Joanna Augustynowska, posłanka Platformy Obywatelskiej, próbowała dziś przerzucić odpowiedzialność za ataki na dziennikarzy TVP na... samych dziennikarzy. Przy tej okazji chciała zabłysnąć, ale nie wyszło - zaliczyła spektakularną wpadkę.

W programie "Minęła 8" na antenie TVP Info, jednym z tematów była agresja wobec dziennikarzy Telewizji Publicznej, której dopuszczają się zarówno posłowie PO, jak i zwolennicy opozycji totalnej.

Co ciekawe, wśród polityków partii opozycyjnych, pojawiają się głosy jakoby to... dziennikarze byli sobie sami winni! Tak było i tym razem, kiedy odpowiedzialność za haniebne czyny zwolenników opozycji, próbowano przerzucić na pracowników TVP. Tym razem do takiego kroku posunęła się Joanna Augustynowska, posłanka Platformy Obywatelskiej, która chciała zabłysnąć, ale za bardzo jej to nie wyszło.

Posłanka PO zacytowała tweet Cezarego Gmyza, korespondenta TVP w Niemczech, w którym – według jej interpretacji – Gmyz grozi Romanowi Giertychowi. 

Giertych nie pozostał dłużny i zagroził korespondentowi TVP w Niemczech pozwem.

W TVP Info Joanna Augustynowska brnęła jednak dalej, mówiąc, że ze strony dziennikarzy jest "duży atak na opozycję". Nawiązując do wpisu Cezarego Gmyza, który zacytowała, stwierdziła, że:

Jeśli dziennikarze Telewizji Publicznej rzucają w przestrzeń publiczną tego typu hasła, to znaczy, że w jakikolwiek sposób legitymizują działania agresywne.

Prowadzący program, dopytywał posłankę czy tweet, do którego się odnosi "to jest cytat, czy to nie jest cytat".

Tak, to jest cytat – odpowiedziała.

Dziennikarz nie dawał jednak za wygraną i drążył temat:

Skoro to jest cytat, to proszę mi przypomnieć, za czyich czasów ten zwrot się pojawił w przestrzeni publicznej? – dopytywał.

Wie pan, rozmawiamy tutaj... – zaczęła się motać posłanka.

Aż w końcu redaktor przypomniał jej skąd dokładnie i z jakich czasów pochodzą słowa, które próbowała przypisać Gmyzowi:

To ja pani przypomnę, kiedy Roman Giertych był ministrem edukacji narodowej, w rządzie – niestety Prawa i Sprawiedliwości – to chce mi pani powiedzieć, że Prawo i Sprawiedliwość wymyśliło ten zwrot?

Niestety, odpowiedzi ze strony pani poseł się nie doczekaliśmy.

 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: TVP Info, twitter.com, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Parafianowicz i Rostowski kłamali w sprawie Amber Gold? Wassermann nie ma cienia wątpliwości

/ twitter.com/PrawdaoAG

  

Po godzinie 10:00 zebrała się sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold. Jedynym punktem posiedzenia jest przesłuchanie byłego wiceministra finansów i Generalnego Inspektora Informacji Finansowej, Andrzeja Parafianowicza. Przewodnicząca Małgorzata Wassermann stwierdziła, że dzisiejszy świadek oraz jutrzejszy – Jan Vincent Rostowski – kłamali z sejmowej mównicy ws. tego, że o Amber Gold dowiedzieli się 19 kwietnia 2012 roku.

Na wstępie przesłuchania świadek poinformował, że od listopada 2007 r. do grudnia 2013 r. był podsekretarzem stanu w resorcie finansów, pełnił też funkcję Generalnego Inspektora Kontroli Skarbowej oraz Generalnego Inspektora Informacji Finansowej. Poinformował, że grudniu 2013 r. złożył wniosek o odwołanie, gdyż "czuł się wypalony".

Po przeszło sześciu latach w ministerstwie czułem się wypalony, zmęczony i wydawało mi się, że nie będę miał już więcej energii, pomysłów, żeby nadzorować tak skomplikowane i ogromne służby

– mówił Parafianowicz.

Przesłuchiwany przez przewodniczącą komisji Małgorzatę Wassermann (PiS) często odpowiadał:

Nie pamiętam.

Częstym wybiegiem było też stwierdzenie, że nie słyszał pytania.

Wassermann pytała świadka m.in. o kwestię jego kontaktów z byłym szefem Komisji Nadzoru Finansowego Andrzejem Jakubiakiem w sprawie Amber Gold.

Jeśli dobrze pamiętam, to było pod koniec 2011 r., późna jesień, początek zimy – odpowiedział.

Dopytywany, co wówczas ustalili, Parafianowicz zeznał, że Jakubiak poinformował go o problemie z Amber Gold.

Z tego co pamiętam, mówił mi o narastającym problemie, zwłaszcza w kontekście braku reakcji prokuratury na składane zawiadomienia. Sugerował, czy służby skarbowe nie mogłyby przyjrzeć się temu tematowi 

– poinformował Parafianowicz.

Odpowiadając na kolejne pytania szefowej komisji, Parafianowicz zeznał, że zapewnił Jakubiaka, iż przyjrzy się temu tematowi i zorientuje się, co się dzieje.

Były wiceszef Ministerstwa Finansowego oświadczył, że "wydaje mu się, że rozmawiał z przedstawicielami departamentów, prosząc o informacje, żeby zobaczyli, czy trwają tam jakieś kontrole, czy były kontrole, czy są planowane kontrole".

Takie rutynowe działanie, żeby zdobyć jakąś wiedzę, co nasze służby zrobiły lub zrobią w tym temacie

– mówił Parafianowicz. Zaprzeczył, że ktoś zalecił mu, aby "zostawił w spokoju" sprawę Amber Gold.

Przewodnicząca sejmowej komisji śledczej podczas przesłuchania świadka zarzuciła mu oraz Janowi Vincentowi Rostowskiemu kłamstwo.

Kłamaliście z mównicy sejmowej, że o Amber Gold dowiedzieliście się 19 kwietnia 2012 roku

– powiedziała.

 

Źródło: PAP, twitter.com, niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl