Pani Romaszewska powiedziała

W dawnych czasach, kiedy mężczyźni jeszcze się nie „wyeunuszyli”, gdy nadchodziło jakieś niebezpieczeństwo lub trzeba było bronić własnych decyzji czy poglądów, stawali z otwartą przyłbicą. Dziś chowają się i wysyłają kobiety, by tłumaczyły, czego ich podopieczni chcą. Nie ma co się temu dziwić, ponieważ żyjemy w społeczeństwie, którego członkowie pozamieniali się rolami. Feminizację przewidywała już Danuta Rinn.

Prezydent zawetował ustawy sądowe, tłumacząc, że Pani Romaszewska mu powiedziała. Osoba niezwykle zasłużona, ale niesprawująca żadnej funkcji z wyboru. Teraz Pani Romaszewska najpierw stwierdziła, że „poprawki zgłoszone przez Prawo i Sprawiedliwość do prezydenckiego projektu ustawy o Sądzie Najwyższym są fatalne i nie do zaakceptowania”, a po kilku godzinach obiecała: „Powiem prezydentowi, że jest dobrze”. Po czym dodała: „Myślę, że chyba już wszystko wszyscy grzecznie zrobią”. No i teraz prezydent będzie musiał wybrać między opiniami Pani Romaszewskiej, żeby wiedzieć, co uczynić. Sejm odtąd nic nie uchwali, jeśli prezydent nie zaakceptuje, tzn. Pani Romaszewska mu nie powie, że „jest dobrze”. To nawet nie jest ustrój prezydencki. Okazuje się, że żyjemy w państwie Pani Romaszewskiej. W rzeczywistości prezydent ukrywa się za zasłużoną Panią Romaszewską, a za prezydentem jego nowi sojusznicy. Mamy więc znów nowe, i to piętrowe, dekoracje. Naiwnym jeszcze przypomnę, że uchwalenie ustaw sądowych i ich podpisanie przez prezydenta jedynie daje możliwość pewnych zmian i prezydent nadal może je zablokować, przedłużając kadencję sędziom SN, którzy ukończyli 65 lat. Stanowią oni tylko 40 proc. składu, a więc gdyby wszystkich wymienić, i tak nie nadaliby nowego oblicza tej instytucji. 
 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Psychiatria represyjna

Bez echa na brukselskich salonach przeszła informacja, że francuski sąd skierował na badania psychiatryczne Marine Le Pen, byłą szefową Frontu Narodowego, a obecnie Zjednoczenia Narodowego. Jak wynika z dokumentu sądowego, który Le Pen udostępniła na Twitterze, sędzia chce sprawdzić, czy nie cierpi ona na jakąś chorobę psychiczną, która nie pozwala na właściwą ocenę otaczającej ją rzeczywistości.

Ba, lekarze mają wydać diagnozę, czy Le Pen nie stanowi zagrożenia dla społeczeństwa. Początek jej kłopotów to rok 2015, kiedy na Twitterze, tuż po zamachach w Paryżu, zamieściła zdjęcia przedstawiające zbrodnie IS, w tym ścięcie głowy amerykańskiego dziennikarza Jamesa Foleya. Jak mówiła, zrobiła to w odpowiedzi na zarzuty dziennikarza Jeana-Jacques’a
Bourdina, który zrównał działalność polityczną Frontu Narodowego z działalnością Państwa Islamskiego. Warto przypomnieć, że pierwszy więzienny szpital psychiatryczny ze specjalnym oddziałem dla więźniów politycznych powstał w 1939 r. w Kazaniu. A znany wszystkim Władimir Bukowski, rosyjski dysydent, pisarz i obrońca praw człowieka, w sowieckich zakładach psychiatrycznych spędził łącznie dwanaście lat.

 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl