Irański biznes firmy od Verhofstadta. Tajemnicze interesy wroga Polski

/ Claude Truong-Ngoc / Wikimedia Commons - cc-by-sa-3.0

Grzegorz Wierzchołowski

Współzałożyciel portalu niezależna.pl, którego jest redaktorem naczelnym. Publikuje również w tygodniku „Gazeta Polska”, dzienniku „Gazeta Polska Codziennie” i miesięczniku „Nowe Państwo”.

Kontakt z autorem

  

Guy Verhofstadt, znany z ataków na Polskę za rzekome łamanie demokracji, jeszcze do niedawna pobierał pieniądze od belgijskiej spółki Exmar, robiącej interesy z Gazpromem. Ale Exmar – jak ustaliła „Gazeta Polska” – ma także w najbliższym czasie podpisać kontrakt z Iranem, który uważany jest za jednego ze sponsorów światowego terroryzmu.

„Na ulicach Warszawy odbył się 60-tysięczny marsz faszystów. Neonazistów, białych suprematystów. Nie mówię tu o Charlottesville w USA, mówię o tym, co działo się w Warszawie, stolicy Polski. Marsz ten miał miejsce 300 km od obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. To nie powinno nigdy wydarzyć się w Europie”

– grzmiał niedawno w Parlamencie Europejskim Guy Verhofstadt.

Przewodniczący grupy liberalnej w europarlamencie jest jednym z najzacieklejszych przeciwników rządu w Warszawie. Z pozycji „demokratycznych” atakuje zmiany dokonywane przez PiS, strasząc rzekomym autorytaryzmem Jarosława Kaczyńskiego. W marcu 2017 r., nawołując do nałożenia na Polskę sankcji, pisał:

„Odkąd tylko przejęła władzę w 2015 roku, polska populistyczna partia Prawo i Sprawiedliwość (PiS) wymierzyła systemowy atak na liberalno-demokratyczne instytucje kraju. PiS podważył władzę Trybunału Konstytucyjnego i nieustannie atakuje niezawisłość sądów, próbując jednocześnie założyć kaganiec prasie”.

Ale „demokrata” Verhofstadt powinien najpierw spojrzeć na własne ręce.

Kilkanaście dni temu portal Politico Europe ujawnił, że Verhofstadt jest powiązany z aferą „Paradise Papers”, czyli ujawnionymi niedawno dokumentami z rajów podatkowych. Chodzi o belgijską firmę Exmar, w której władzach w latach 2010–2016 zasiadał polityk. Roczne sprawozdanie tego przedsiębiorstwa żeglugowego pokazuje, że Verhofstadt zarabiał tam 60 tys. euro rocznie. Według dokumentów opublikowanych w ramach akcji „Paradise Papers” Exmar ma spółkę-córkę Exmar Offshore, zarejestrowaną na... Bermudach. Została ona założona w 1997 r. i zajmuje się m.in. energetyką.

Ale pobieranie pieniędzy od podmiotu mającego spółkę-córkę w rajach podatkowych to tylko wierzchołek góry lodowej. Jak sprawdziła „GP”, Exmar jest bliski sfinalizowania kluczowej dla Iranu umowy, dzięki której państwo to – uznawane przez USA za sponsora międzynarodowego terroryzmu – ma stać się regionalnym eksporterem skroplonego gazu ziemnego (LNG).

21 listopada tego roku branżowy portal Oilandgas360.com poinformował, że projekt – wspólne przedsięwzięcie Iranu i norweskiej Hemla Vantage – „mógłby dać Iranowi taktyczny atut w pogłębianiu stosunków z partnerami w Europie i Azji”. Dalej czytamy, że kontrolowana przez rząd w Teheranie Narodowa Irańska Spółka Naftowa podpisała porozumienie z Hemla Vantage, na podstawie którego zostanie stworzona przez Iran instalacja skraplania gazu ziemnego. Ma ona znaleźć się na statku wydzierżawionym od... belgijskiego Exmaru. Dzięki temu projektowi – którego wartość wyceniana jest na 600 mln dolarów – Iran w ciągu najbliższych 20 lat ma produkować co najmniej 500 tys. ton gazu LNG rocznie. 

Jak dotąd wszelkie takie próby Iranu kończyły się fiaskiem z powodu sankcji nałożonych przez Zachód (zniesionych w styczniu 2016 r.). W ich wyniku zagraniczne podmioty, które chciały dostarczyć technologię skraplania gazu ziemnego opatentowaną przez amerykańskie przedsiębiorstwa, nie mogły tego zrobić bez narażania się na konflikt z prawem. Teraz – dzięki firmie powiązanej z Verhofstadtem – marzenia autorytarnej władzy Iranu mogą się ziścić.

Jednostka pływająca, która ma zostać dostarczona przez Belgów Iranowi, to Caribbean FLNG. Ma ona być ulokowana na irańskiej wyspie Chark w północnej części Zatoki Perskiej. Według irańskiej prasy Teheran – gdyby projekt doszedł do skutku – mógłby eksportować gaz LNG już pod koniec 2018 r.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.


 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ależ tam się „żrą”! Wałęsa punktuje Adamowicza. Czy złoży zawiadomienie do prokuratury?

Jarosław Wałęsa / Fotomag/Gazeta Polska

  

Jarosław Wałęsa w Radiu Gdańsk ocenił, że „niektórzy (deweloperzy – red.) mają już wydeptane ścieżki do magistratu”, a „plany zagospodarowania są zmieniane pod ich dyktando”. Kacper Płażyński liczy na to, że za słowami pójdą czyny i kandydat PO i .N na prezydenta Gdańska złoży zawiadomienie do prokuratury.

W "Rozmowie Kontrolowanej” Jarosław Wałęsa przekonywał do swoich haseł wyborczych, jakie zaprezentował w sobotę. „Koniec republiki deweloperów w Gdańsku” - to jedno z nich.

Niektórzy mają już wydeptane ścieżki do magistratu. Plany zagospodarowania są zmieniane pod ich dyktando. W 95 procentach projekty mieszkańców są odrzucane, a deweloperskie przyjmowane. Ci stawiają bloki pod inwestycje, a budownictwo dla rodzin jest wypychane na południe Gdańska i za obwodnicę. Nie powinno tak być – powiedział Jarosław Wałęsa w Radio Gdańsk.

Jeżeli kandydat na prezydenta Gdańska – pan Jarosław Wałęsa - wskazuje, że wedle jego obserwacji niektórzy z deweloperów ustawiają plany zagospodarowania przestrzennego miasta pod siebie – bo tak naprawdę o to chodzi, to jest to patologia o naturze korupcyjnej. Jeżeli (Wałęsa – red.) ma takie informacje, możemy jako gdańszczanie oczekiwać, że następnym jego ruchem będzie powiadomienie odpowiednich organów. Sprawa wydaje się poważna, jeżeli mówi to kandydat na prezydenta Gdańska, tym bardziej, że mówi to kandydat partii Platforma Obywatelska, która zapewne ma najwięcej informacji na temat różnego rodzaju przekrętów i patologii związanych ze sprawowaniem urzędu przez prezydenta Adamowicza 

– powiedział w rozmowie z niezalezna.pl Kacper Płażyński, kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Gdańska.

Domyślam się, że może być w tym wiele prawdy, tym bardziej mam nadzieję, że poza słowami pójdą czyny ze strony pana Wałęsy. Panowie walczą o ten sam elektorat. Wywodzą się z tego samego środowiska, toteż sytuacja wyborcza, z jaką mamy teraz w Gdańsku do czynienia to trochę bratobójcza walka. Z tego względu trudno ocenić jako wiarygodne cokolwiek, co mówi Jarosław Wałęsa. Przypomnę, że w 2014 roku wychwalał pod niebiosa politykę prezentowaną przez obecnego włodarza miasta

– powiedział nasz rozmówca.

Wałęsa żalił się też na Adamowicza. Zdaniem kandydata PO i .N, obecny prezydent Gdańska nie dotrzymał złożonych mu wcześniej obietnic.

On nie dotrzymuje słowa. Pięć lat temu obiecał w rozmowie ze mną, że to jego ostatnia kadencja. Obiecał, że poprze kandydata Platformy i nie wystartuje w wyborach samorządowych. Obiecał, że będzie dążył do jednoczenia opozycji. Na każdym kroku złamał swoje słowo – mówił dziś Wałęsa.

Jedno z jego haseł wyborczych, które niedawno przedstawił  - „koniec z republiką deweloperów” – biorąc pod uwagę, że startuje z partii, która ma od 20 lat większość w radzie miasta, i właśnie ta partia – mówiąc kolokwialnie – „klepie” wszystkie plany zagospodarowania przestrzennego w Gdańsku, jest to dość mało poważne z jego strony

– zaznaczył Kacper Płażyński.

Moim zdaniem jest to jakieś rozdwojenie osobowości, jeśli chodzi o kandydata Platformy. Tak jakby nie zdawał sobie sprawy, w jaki sposób tworzy się prawo na poziomie samorządu. Tworzy się ono tak, że to prezydent wnioskuje o uchwalenie jakiegoś planu, a rada miasta musi to przegłosować, by on wszedł w życie. Wskazywanie, że żyjemy w „republice deweloperów w Gdańsku” – z czym ja osobiście się zgadzam, w mojej ocenie to największa patologia w mieście – ale biorąc pod uwagę, że mówi to ten, a nie inny kandydat, i jednocześnie szefem jego kampanii wyborczej zostaje pan Piotr Borawski, czyli przewodniczący radnych klubu Platformy Obywatelskiej w radzie miasta Gdańska, to trudno to zrozumieć. To jakby wywrócić wszystko do góry nogami, mówienie czegoś, co jest zwyczajnie tak mało wiarygodne, że chyba nikt się na to nie da nabrać

– dodał kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta miasta Gdańska.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl