Rosja wykluczona z igrzysk olimpijskich! Decyzja MKOl po aferze dopingowej

/ michaelwedermann; pixabay.com / Creative Commons CC0

Rosyjski Komitet Olimpijski został zawieszony na przyszłoroczne zimowe igrzyska w Pjongczangu. Oznacza to, że Rosja została ostatecznie wykluczona z udziału w igrzyskach. MKOl zdecydował, że jedynie niektórzy reprezentanci z Rosji będą mogli startować pod flagą olimpijską. Dożywotnio wykluczony został były minister sportu Witalij Mutko.

Kara została wymierzona w związku z wielokrotnym łamaniem przepisów antydopingowych przez „Sborną” na igrzyskach w Soczi w 2014 roku. Po wykryciu zorganizowanego procederu, który doprowadził m.in. do manipulacji wynikami Rosjan przez moskiewskie laboratorium antydopingowe, dożywotnio zdyskwalifikowano już 25 sportowców, a Rosja straciła 11 medali tych igrzysk.
 
Wicepremier Mutko został dożywotnio wykluczony z ruchu olimpijskiego, natomiast w wyniku zawieszenia Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego (ROC), jego prezes Aleksander Żukow został zawieszony w prawach członka MKOl.
 
Jedynie niektórzy sportowcy będą mogli wystartować, ale nie pod oficjalną nazwą państwa, a pod mianem „Olympic Athlete of Russia”.
 
Telewizja państwowa w Rosji zapowiedziała, że na znak protestu, w związku z decyzją Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego nie zamierza w ogóle transmitować igrzysk.
 
Afera w rosyjskim sporcie wybuchła 3 grudnia 2014 roku. Tego dnia niemiecka telewizja ARD wyemitowała film dokumentalny, pokazujący zorganizowany proceder dopingowy w tym kraju. Zamieszani mieli być sportowcy, trenerzy, działacze, urzędnicy państwowi, służby specjalne. Niespełna dwa tygodnie później na materiał zareagowała Międzynarodowa Agencja Antydopingowa (WADA), która powołała specjalną komisję.
 
W wyniku jej prac ponad 100 reprezentantów Rosji zostało wykluczonych z ubiegłorocznych letnich igrzysk w Rio de Janeiro, wielu innych straciło medale olimpiad w Pekinie i w Londynie. Teraz kary dosięgają tych, którzy oszukiwali przy okazji zimowych olimpijskich zmagań w Soczi (2014).

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Kpina ze Smoleńska zamiast sztuki. Wszystko w ramach... obchodów 100-lecia niepodległości?

/ fot. Jan Naj/Gazeta Polska

Aktorzy biczują się biało-czerwonymi flagami, Polska nazywana jest nieczułą sadystką, niesmaczne żarty budzą skojarzenia z katastrofą smoleńską. A to wszystko w ramach… obchodów 100-lecia niepodległości Polski. Tak przynajmniej mówią twórcy. Teatr Syrena w Warszawie, Pożar w Burdelu i Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach przygotowały komedię „Bem! Musical o patriotach i renegatach”.

Premiera spektaklu odbyła się w ostatni piątek na deskach Teatru Syrena w Warszawie. Sztuka powstała w ramach programu „Sto wskrzeszeń na 100-lecie Polski”.

– Chcemy stworzyć na stulecie naszej niepodległości muzyczno-biograficzne musicale o niestandardowych i nietypowych Polakach patriotach czy o polskości, która jest na pewno poza szablonem tego patriotyzmu „mainstreamowego”

– mówi Michał Walczak, współtwórca Pożaru w Burdelu i reżyser spektaklu. Józef Bem jawi się tu jako patriota cechujący się pełnym oddaniem sprawie polskiej i słabością do armat. Jednak granica między lekkim żartem a budzącą odrazę kpiną została przez twórców wielokrotnie i z premedytacją przekroczona.

Gdy bowiem aktorzy biczują się flagami, a o Polsce (granej przez Magdalenę Placek-Boryń) mówi się, że jest nieczułą sadystką, spektakl przestaje być już beztroską zabawą. Parodia utworu Jana Pietrzaka „Żeby Polska była Polską”, uzupełniona słowami „musi cierpieć, bo znika, gdy jest szczęście” wywołuje rechot, a nie śmiech.

Wielokrotnie wyśpiewane zaś słowa „to nasz sport narodowy – otwierajmy śmiało groby” musi budzić skojarzenia z katastrofą smoleńską i nie ma szans, by było to skojarzenie przypadkowe i niezamierzone.

– Jesteśmy dumni z barwności tej opowieści

– mówi nam scenarzysta Maciej Łubieński.

– Niczego nie obśmiewamy. Wręcz przeciwnie. Wpisujemy się na swój sposób w obchody stulecia niepodległości, które są nie tylko centralnie programowane. Chcemy tworzyć też takie wersje historii

– mówi Michał Walczak w rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie”. 

Czytaj więcej w najnowszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie" i czerwcowym numerze "Nowego Państwa"

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl