Prezydent Czech przyjął dymisję rządu Sobotki

Bohuslav Sobotka / flickr.com/EU 2016 SK/Public Domain

  

Czeski prezydent Milosz Zeman przyjął dziś dymisję dotychczasowego rządu socjaldemokratycznego premiera Bohuslava Sobotki, co otwiera drogę do utworzenia nowego rządu po październikowych wyborach do Izby Poselskiej.

Sobotka kierował większościową koalicją Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej (CSSD), centroprawicowego ruchu ANO oraz Unii Chrześcijańskiej i Demokratycznej - Czechosłowackiej Partii Ludowej (KDU-CSL). Na te trzy ugrupowania przypada obecnie mniej niż połowa miejsc w 200-osobowej Izbie Poselskiej, przy czym ANO tworzy tam największą frakcję z 78 deputowanymi zamiast dotychczasowych 47, natomiast stan posiadania CSSD zmniejszył się z 50 do zaledwie 15 mandatów. Rokowania w sprawie utworzenia nowego rządu prezydent Milosz Zeman zlecił przywódcy ANO Andrejowi Babiszowi.

Zeman powierzył gabinetowi Sobotki dalsze pełnienie obowiązków do czasu powołania nowego rządu. Prezydent ma mianować Babisza nowym premierem w środę o godzinie 13. na Zamku Praskim, a członków jego mniejszościowego rządu tydzień później. Przed mianowaniem nowej obsady resortów Zeman będzie od czwartku przez kolejne dni rozmawiał w swej rezydencji w Lanach koło Pragi z tymi wyznaczonymi przez Babisza kandydatami na ministrów, którzy dotąd nie zasiadali w rządzie.

Rząd Sobotki podał się do dymisji w ubiegłą środę, czyniąc to przed zakończeniem konstytuującego posiedzenia nowego składu Izby Poselskiej. Gabinet zaraz po październikowych wyborach ograniczył swą działalność, zajmując się tylko sprawami nie cierpiącymi zwłoki oraz agendą unijną. Ministrowie po dymisji spotkają się jeszcze raz, gdyż ostatnie posiedzenie rządu Sobotka zwołał na środę.

Wbrew dotychczasowym zwyczajom Sobotka nie poinformował Zemana o dymisji swego rządu osobiście, lecz listem doręczonym przez przedstawiciela urzędu rady ministrów, co odzwierciedla chłodne stosunki między obu politykami.

Na razie nie jest jasne, czy Izba Poselska poprze nowy mniejszościowy rząd. Wszystkich osiem pozostałych ugrupowań parlamentarnych odrzuca współpracę z ANO, ale nie jest wykluczone, że rząd tolerowałyby Komunistyczna Partia Czech i Moraw (KSCM) oraz antyislamski ruch Wolność i Demokracja Bezpośrednia (SPD) przedsiębiorcy Tomio Okamury. Razem dawałoby to Babiszowi 115 głosów w 200-osobowej Izbie Poselskiej.

Niechęć do wchodzenia w koalicję z ANO większość partii uzasadnia toczącym się przeciwko Babiszowi postępowaniem karnym w związku z podejrzeniem bezprawnego otrzymania dotacji Unii Europejskiej przez należący do niego ośrodek wypoczynkowy.

Na wniosek prokuratury Izba Poselska poprzedniej kadencji uchyliła parlamentarny immunitet Babisza, ale utraciło to moc prawną po ponownym uzyskaniu przez niego mandatu. Prokuratura wystąpiła już do Izby o powtórne głosowanie w tej sprawie.

Babisz, który dzięki swej wieloletniej działalności biznesowej zajmuje drugie miejsce na liście najbogatszych obywateli Republiki Czeskiej, był do maja bieżącego roku wicepremierem i ministrem finansów. Ustąpił z tych stanowisk pod naciskiem premiera Sobotki, oskarżającego szefa ANO o domniemane nadużycia podatkowe.

Mianowany 29 stycznia 2014 roku rząd Sobotki był trzecim od usamodzielnienia się Republiki Czeskiej rządem, który przetrwał pełną czteroletnią kadencję parlamentarną. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Żywy karp? Nie dla wszystkich

Zdjęcie ilustracyjne / Alexas_Fotos CC0

  

W tym roku trudniej będzie o żywego karpia, sieci handlowe wycofują się ze sprzedaży żywych ryb. Karpi jednak nie zabraknie, ani nie będą one droższe niż w ubiegłym roku - powiedział prezes Towarzystwa Promocji Ryb „Pan Karp” Zbigniew Szczepański.

Powodem zmniejszenia sprzedaży żywych ryb jest ograniczenie zakupów karpi przez jedną z sieci handlowych. W poprzednich latach kupowała ona od polskich rybaków ok. 2 tys. ton tej ryby, w tym roku zakupy spadły o ponad połowę, a tradycyjny handel na bazarach został w dużym stopniu zlikwidowany przez supermarkety. Do takiego stanu rzeczy przyczyniły się także ruchy ekologiczne - tłumaczył.

Do niedawna dużą rolę w sprzedaży karpi odgrywały bazary i targowiska czy tradycyjny handel, ale on skutecznie został wyparty przez supermarkety. Dlatego w tym roku może być trudniej o żywą rybę na Święta - uważa Szczepański.

Kilka lat temu - jak mówił - jedna z sieci sklepów dyskontowych postawiła na sprzedaż karpi filetowanych, w płatach uważając, że konsumenci wolą taką rybę, jednak okazało się, że był to nie całkiem trafiony wybór i część karpi nie znalazło nabywców. Jednak prawdopodobnie sprzedaż filetowanych karpi będzie coraz powszechniejsza, tym bardziej, że wielu rybaków posiada już własne przetwórnie i może dostarczać odpowiednio porcjowane ryby.

Jak wiadomo karp jako ryba słodkowodna ma dużo ości, a więc pojawił się nowy trend nacinania ości rybnych na drobne cząstki, które w procesie smażenia wytapiają się. Rybę jest łatwiej zjeść, ale jest ona bardziej sucha i według niektórych smakoszy jest ona mniej smaczna - zaznaczył Szczepański.

Ten rok nie jest zły dla producentów karpi, choć dla niektórych gospodarstw rybackich problemem była susza i niski stan wód w stawach. Np. na nieurodzaj wskazują gospodarstwa na Opolszczyźnie w okolicach Niemodlina czy Brzegu, gdzie niedobór wody spowodował, że ryby słabo rosły, ale w innych częściach kraju połowy są znakomite. Ciepłe lato sprzyjało ciepłolubnym karpiom, które osiągają w tym roku często ponad 2 kg wagę - poinformował Szczepański.

Według niego, tegoroczne połowy będą na poziomie ubiegłego roku tj. wyniosą 18-19 tys. ton. Jeżeli chodzi o cenę, to nie będzie ona wyższa niż przed rokiem czyli karp będzie kosztował 11-11,5 zł/kg w hurcie.

Wykorzystanie stawów do produkcji innych ryb niż karpie czy pstrągi jest trudne i nie przynosi dobrych efektów ekonomicznych. Dlatego pozostałe gatunki ryb słodkowodnych są marginesem i nie będą powszechnie ani hodowane ani konsumowane - zaznaczył Szczepański. Dodał, że prowadzone były różne eksperymenty tworzenia sztucznej hodowli np. w zamkniętych pomieszczenia, ale ich rezultaty są wątpliwe, a inwestycja taka ryzykowna.

- Ludzie przyzwyczaili się do smaku karpia, a tego nie da się szybko zmienić. Po co za tym, to robić, jeżeli stawy karpiowe wplotły się w polskie środowisko i tradycję

- zastanawiał się Szczepański.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl