Waltz twierdzi, że "słyszał" o losach mieszkańców Noakowskiego 16. "Po zbyciu praw własności nie interesowałem się sprawą i nie reagowałem"

Andrzej Waltz / youtube.com/Komisja Weryfikacyjna (screenshot)

Andrzej Waltz przed Komisją Weryfikacyjną zeznał, że choć słyszał o losach mieszkańców Noakowskiego 16 po reprywatyzacji, to "nie interesował się tą sprawą i nie interweniował" po momencie zbycia praw do nieruchomości na rzecz firmy Feniks. Dodał, że nie rozmawiał z żoną o kwestiach prawnych związanych z Noakowskiego 16.

Przesłuchiwany dziś przed Komisją Weryfikacyjną Andrzej Waltz był pytany o to, czy po pojawieniu się w obiegu medialnym informacji o nielegalnych pełnomocnictwach tworzonych w latach 40. przez Leona Kalinowskiego, interesował się tą sprawą, która w dalszej kolejności dotyczyła linii spadkowej kamienicy przy Noakowskiego 16, w której znalazł się Waltz.

- Jeśli informacja o Kalinowskim jest rozpowszechniana, to czy instytucja państwowa nie powinna tego weryfikować i poinformować mnie oraz zareagować? Dlaczego ja miałby prowadzić zamiast prokuratury prywatne śledztwo ws. Kalinowskiego?

- odpowiadał przesłuchiwany, twierdząc, że nie rozumie, dlaczego on miałby podejmować "prywatne śledztwo".

 - Cały czas panowie mówią, że powinienem widzieć [o sprawie Kalinowskiego - red.], bo to jest rozpowszechniane medialne. To powinna o tym wiedzieć prokuratura i CBA. Czy ja jestem lepszy niż prokuratura i CBA?

- kontynuował Waltz.

W dalszej części przesłuchania mówił, że choć słyszał o problemach mieszkańców kamienicy przy Noakowskiego 16 po reprywatyzacji, to "nie interesował się sprawą" po momencie sprzedaży praw własności firmie Feniks.

Źródło: youtube.com/Komisja Weryfikacyjna, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Bez premii za medale olimpijskie. Norwescy olimpijczycy otrzymają tylko... tort

/ IOC/ CHUNG, Jean/ olympic.org

Rekordowa liczba medali zdobytych przez Norwegię podczas igrzysk w Pjongczangu nie przekłada się na premie dla zawodników, ponieważ tamtejszy komitet olimpijski (NOK) nie przyznaje za takie sukcesy nagród finansowych. Za medale ich zdobywcy otrzymują tylko... tort.

Podobna zasadę ma norweskie ministerstwo kultury i sportu oraz centrum sportu wyczynowego Olympiatoppen, organ podlegający bezpośrednio NOK, zajmujący się rozdziałem pieniędzy na sport wyczynowy oraz przygotowaniem wyjazdów reprezentacji na olimpiady i mistrzostwa świata.

Prezes Olympiatoppen Tore Oevrebo wyjaśnił na antenie telewizji NRK, że „taka jest zasada i jeszcze nie zdarzyło się, aby któryś ze sportowców ją zakwestionował. Medal olimpijski jest ważnym punktem w karierze, który daje konkretne profity finansowe w formie kontraktów sponsorskich”. Wyjaśnił, że system norweskiego sportu polega na finansowaniu początków kariery zawodników.

Zamiast wypłacać premie, wolimy przeznaczać te pieniądze na rozwój młodych talentów – podkreślił.

Oevrebo dodał, że „Olympiatoppen jest organem pomagającym w rozwoju sportu i konkretnych karier zawodników, a nie bankiem”.

Premie za medale olimpijskie i mistrzostw świata wypłacają w Norwegii tylko nieliczne ze związków sportowych. Federacja biathlonu przewiduje premie za złoty medal w wysokości 100 tysięcy koron (43 tys. złotych), 50 tysięcy (21,5 tys. złotych) za srebrny i 25 tysięcy za brązowy (11 tys. złotych).

Norwescy medaliści jako jedyna nagrodę otrzymują specjalnie przygotowany przez kucharzy reprezentacji... tort.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl