Rosyjskiego szpiega interesował gazoport w Świnoujściu. Agent skazany na więzienie

Zbiorniki gazu w terminalu w Świnoujściu / By Maciek Kwiatkowski - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=51021598

redakcja

Kontakt z autorem

Z czterech do siedmiu lat więzienia Sąd Apelacyjny w Warszawie zaostrzył karę za szpiegostwo na rzecz Rosji dla Stanisława Sz., prawnika z obywatelstwem Polski i Rosji.

O takim prawomocnym wyroku, wydanym w końcu listopada, poinformował dziś rzecznik SA ds. karnych sędzia Jerzy Leder. Nie podał szczegółów. Wyroku nie chciał komentować obrońca Sz. mec. Radosław Baszuk. Powiedział on jedynie, że rozważa kasację do Sądu Najwyższego.

SA zaostrzył wyrok sądu pierwszej instancji, uwzględniając apelację mazowieckiego departamentu Prokuratury Krajowej ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji. Sz. przebywa w areszcie od października 2014 r., gdy go zatrzymano. 31-letni mężczyzna nie przyznawał się do zarzutu, za który groziło mu od roku do 10 lat więzienia.

Po niejawnym procesie, który zaczął się jesienią 2016 r., w marcu br. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał Sz. za winnego przestępstwa "brania udziału" w działalności GRU wymierzonej przeciw Polsce i skazał go na 4 lata więzienia. Prokuratura wniosła o karę 6 lat.

Czytaj też: Szpieg GRU miał "rozpoznać" środowisko dziennikarzy. I szukać podatnych na wpływy

Sąd Okręgowy jawnie ogłosił część uzasadnienia.

Działanie przeciwko interesom Rzeczypospolitej Polskiej miało miejsce w aspekcie szkodzenia m.in. interesom ekonomicznym w kontekście bezpieczeństwa, w tym zwłaszcza energetycznego

- oświadczyła sędzia Agnieszka Domańska.

Z wyroku i uzasadnienia SO wynika, że Sz. od początku 2012 r. do zatrzymania odbywał spotkania operacyjne z "ustalonymi oficerami GRU" i po uprzednim przeszkoleniu wywiadowczym zobowiązał się do wykonania zadań: uzyskiwania informacji, w tym niejawnych, o polskiej energetyce, przede wszystkim o gazoporcie w Świnoujściu.

Jak mówiła sędzia Domańska, Sz. zobowiązał się m.in. do "uzyskania dostępu i skopiowania" niejawnego raportu NIK ws. umów gazowych i gazoportu oraz informacji o terminie otwarcia gazoportu. Sz. "prowadził aktywne działania wywiadowcze w tym obszarze przez co uzyskiwał informacje i naprowadzenia osobowe, w tym w zakresie uzyskania dostępu do raportu NIK".

Według SO, dla realizacji zleconych zadań Sz. wykorzystywał: pisanie pracy doktorskiej o rynku gazu w Polsce i Rosji, zatrudnienie w warszawskiej kancelarii prawnej, udział w konferencjach i szkoleniach w dziedzinie energetyki oraz ubieganie się o staż w Ministerstwie Gospodarki, pod pretekstem pisania pracy doktorskiej, przy czym zataił, że ma obywatelstwo Rosji. Brał też udział w posiedzeniu sejmowej komisję ds. energetyki - w celu zdobycia od przebywających tam osób "nieoficjalnych informacji".

W tych działaniach konspirował rzeczywiste powody swego zainteresowania

- podkreśliła sędzia.

SO uznał, że Sz. "prowadził aktywne działania wywiadowcze w tym obszarze, przez co uzyskiwał informacje i naprowadzenia osobowe, w tym w zakresie uzyskania dostępu do raportu NIK". Sąd ujawnił, że Sz. "pozyskał dwa źródła osobowe" za obietnicę korzyści majątkowej, które "wykorzystywał do działań aktywnych". Przekazał też oficerowi GRU charakterystykę jednego z tych źródeł.

Ponadto SO uznał, że Sz. dokonał rozpoznania polskich dziennikarzy i ekspertów, m.in. z branży energetycznej. Sporządził też opracowanie "zawierające ich charakterystyki, pod kątem ich podatności na wpływy rosyjskie i możliwości wykorzystania w opartej na założeniach rosyjskich kampanii informacyjnej dotyczącej energetyki, a następnie podjął działania dotyczące promowania rosyjskiego punktu widzenia w sektorze energetyki, oferując odpłatność za takie publikacje".

Zainspirował napisanie oraz publikację krytykującego polską politykę energetyczną i zagraniczną artykułu pt. "Ukraiński katar, polska grypa"

- mówiła sędzia (artykuł ukazał się w branżowym portalu energetycznym).

SO podkreślał, że dla przestępstwa "brania udziału" w obcym wywiadzie nie jest wymagana formalna przynależność do niego; liczy się "faktyczna więź agenta z oficerem". Za jedyną okoliczność łagodzącą sędzia uznała niekaralność Sz., którego stopień winy oceniła jako "znaczny", a stopień szkodliwości społecznej - jako "bardzo wysoki".

Po wyroku SO mec. Baszuk mówił, że obrona kwestionowała zasadność przyjętej kwalifikacji prawnej oraz prawidłowość wprowadzenia do procesu "jednego z kluczowych dowodów". Uchylił się od odpowiedzi na pytanie, czy chodzi o podsłuchy. Sędzia Domańska podkreślała, że "wszystkie dowody w tej sprawie zostały uzyskane zgodnie z przepisami".

Sz. ma podwójne obywatelstwo; urodził się w 1986 r. w miejscowości Ustinow jako syn Siergieja i Larysy. Według mediów, Sz. przyjechał do Polski z rodzicami w 1991 r. Skończył prawo. Związany był z kancelarią specjalizującą się w sprawach gospodarczych. Pisywał do polskich gazet, m.in. o konieczności "europeizacji Rosji"; bronił też agresji Rosji na Krym. Prowadził także działalność konsultingową i doradczą.

Sz. oraz ppłk Wojska Polskiego Zbigniew J. zostali aresztowani w październiku 2014 r. Sprawy wojskowego i cywila łączą się, ale związek nie polega na tym, że ze sobą współdziałali - mówił w 2014 r. ówczesny prokurator generalny Andrzej Seremet. Obaj mieli szpiegować dla rosyjskiego wywiadu wojskowego. W 2016 r. Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie skazał J. na 6 lat więzienia (dobrowolnie poddał się on karze).

W 2014 r. media podawały, że kilku rosyjskich dyplomatów miało być w związku ze sprawą Sz. i J. wydalonych z Polski. W raporcie ABW za 2014 r. napisano, że "na wysokim poziomie" utrzymywała się aktywność rosyjskich służb wywiadowczych dotycząca Polski. Dodano w nim, że w 2014 r. ABW zatrzymała pod zarzutem szpiegostwa obywatela Polski narodowości rosyjskiej; podejrzanego o współpracę z wywiadem wojskowym GRU. Z kolei dwóch rosyjskich dyplomatów zostało uznanych za personae non gratae, bo mieli prowadzić działania niezgodne ze statusem dyplomatycznym.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Promowanie aborcji za pieniądze Sorosa

Promowanie aborcji za pieniądze Sorosa

Zniknie słynna rzymska kawiarnia?

Zniknie słynna rzymska kawiarnia?

Kanada sprzeda broń Ukrainie

Kanada sprzeda broń Ukrainie

Ta ustawa ma ograniczyć wyłudzenia VAT

Ta ustawa ma ograniczyć wyłudzenia VAT

75 000 uchodźców wróciło do Syrii

75 000 uchodźców wróciło do Syrii

Mord sądowy na komandorach. Walczyli w obronie Helu, zabici przez komunistów

komandor Stanisław Mieszkowski / arch. IPN

65 lat temu, 16 grudnia 1952 r., zamordowani przez komunistów - po sfingowanym procesie - zostali kmdr por. Zbigniew Przybyszewski i kmdr Stanisław Mieszkowski oskarżeni o "próbę obalenia władzy ludowej". Cztery dni wcześniej rozstrzelano kmdr Jerzego Staniewicza. Oficerowie ci w okresie II RP służyli w Marynarce Wojennej; w kampanii 1939 r. walczyli na Helu. Ich ciała odnaleziono po latach poszukiwań. Dzisiaj zostaną godnie pochowani.

- Gdy rok temu, po 70 latach od śmierci, chowano Danutę Siedzikównę ps. Inka i Feliksa Selmanowicza ps. Zagończyk, to teraz będziemy naszych dwóch admirałów i komandora Zbigniewa Przybyszewskiego chowali dokładnie 65 lat od dnia ich zamordowania - podkreśla dyrektor gdańskiego oddziału IPN prof. Mirosław Golon.

Proces tzw. grupy kierownictwa konspiracyjnego Marynarki Wojennej, oskarżonej o „próbę obalenia władzy ludowej”, rozpoczął się 15 lipca 1952 r. przed Najwyższym Sądem Wojskowym w Warszawie. Rozprawie przewodniczył płk Piotr Parzeniecki.

Na ławie oskarżonych zasiedli oficerowie Dowództwa Marynarki Wojennej i Wydziału Marynarki Wojennej w Sztabie Generalnym WP: kmdr Stanisław Mieszkowski, kmdr por. Zbigniew Przybyszewski, kmdr por. Robert Kasperski, kmdr ppor. Wacław Krzywiec, kmdr Marian Wojcieszek, kmdr Jerzy Staniewicz i kmdr por. Kazimierz Kraszewski.

Wymienieni oficerowie w okresie międzywojennym służyli w Marynarce Wojennej. We wrześniu 1939 r. walczyli na Helu. W październiku po kapitulacji dostali się do niewoli niemieckiej. Od wiosny 1940 r. do stycznia 1945 r. przebywali w oflagu II C Woldenberg. Po zakończeniu wojny powrócili do Polski i rozpoczęli służbę w odbudowywanej Marynarce Wojennej.

Wszyscy oni aresztowani zostali w okresie od września 1950 r. do grudnia 1951 r. Śledztwo przeciwko nim prowadził Główny Zarząd Informacji WP, jednak część zadań śledczych i operacyjnych wykonywał również Zarząd Informacji Marynarki Wojennej, którym kierował kmdr Jerzy Szerszeń, a jego doradcą sowieckim był kmdr por. Nikołaj Prystupa.

Aresztowanych oficerów Marynarki Wojennej traktowano w sposób wyjątkowo brutalny. Kmdr Wojcieszek całymi dniami trzymany był bez ruchu w jednej pozycji, sypiał do kilkunastu minut na dobę, dostając minimalne ilości pożywienia. Swój stan z tego okresu tak opisywał po kilku latach:

„Pod koniec miesiąca dolne kończyny, siedzenie, oczy, gardło, struny, głosowe, język, a przede wszystkim umysł przestały funkcjonować. Nogi nabrzmiałe od opuchlizny, nabrzmiałe gruczoły w gardle. Na siedzeniu odciski nie pozwalające siedzieć bez ruchu. Zmęczenie wzroku takie, że przed sobą widziałem nie istniejące w świecie przeźroczyste rośliny i walące się na mnie wszystko, co mnie otacza. W głowie szum, ucisk i takie ogłupienie, że na zrozumienie najprostszych zdań potrzebowałem czasu. Stać bez oparcia nie mogłem, gdyż prądy bezsenności zwalały mnie z nóg. Stale zapadałem w halucynacje i przemijające początki obłąkania”.

Efekty podobnych przesłuchań tak przedstawiał kmdr ppor. Krzywiec: „W okresie najcięższym w moim życiu, będąc zupełnie załamanym, wyniszczonym moralnie i fizycznie utraciłem wiarę w sprawiedliwość, praworządność, uczciwość; w ogóle ludzi i samego siebie. Zostałem doprowadzony do stanu skrajnego upodlenia, skoro zeznawałem na innych i samego siebie same kłamstwa, bzdury sugerowane, perfidnie mi podpowiadane w czasie śledztwa. (...) Pod naciskiem władz śledczych powstawała historia, która nigdy nie miała miejsca”.

W okresach, kiedy wobec oskarżonych nie stosowano psychicznych i fizycznych tortur, najczęściej odwoływali swoje zeznania. Wówczas śledczy ponownie wracali do stosowanych wcześniej metod.

Szczególnie brutalni, według zatrzymanych oficerów Marynarki Wojennej, byli szef sekcji śledczej mjr Eugeniusz Niedzielin oraz kpt. Mikołaj Kulik.

Do żadnych przestępstw nie przyznał się w śledztwie kmdr por. Kasperski, pomimo tego, iż był on przesłuchiwany w szczególnie okrutny sposób.

W akcie oskarżenia odczytanym w trakcie rozprawy sądowej stwierdzano m.in., że kmdr por. Przybyszewski i kmdr por. Kasperski już na początku 1946 r. zorganizowali w Szkole Specjalistów Morskich tzw. grupę bojową, która miała za zadanie „współdziałać z interwentami imperialistycznymi w wypadku starcia zbrojnego pomiędzy obozem socjalizmu a imperializmu”. Dołączyć miał do nich kmdr Mieszkowski. Wymienionym oficerom zarzucono stworzenie w Marynarce Wojennej dywersyjno-szpiegowskiej organizacji, „mającej na celu walkę o obalenie władzy ludowej”. Przyłączyć się miał do niej również kmdr Staniewicz.

Podobne „grupy bojowe” miały powstawać w innych jednostkach Marynarki Wojennej, m.in. w dywizjonie ścigaczy. W kwietniu 1947 r. nastąpić miało nawiązanie współpracy pomiędzy „konspiracją marynarską a centralną konspiracją w Wojsku Polskim", wówczas to spotkać się mieli kmdr Mieszkowski i gen. Józef Kuropieska.

Akt oskarżenia zarzucał także kmdr Mieszkowskiemu, kmdr por. Przybyszewskiemu, kmdr por. Kasperskiemu, kmdr ppor. Krzywcowi, kmdr por. Kraszewskiemu i kmdr Staniewiczowi działalność „dywersyjno-szpiegowską”, do której zwerbować ich miał w październiku 1947 r. kmdr por. Tadeusz Perdzyński.

W trakcie procesu zeznania złożone w śledztwie odwołał kmdr Wojcieszek, mówiąc, iż były one składane w stanie fizycznego, nerwowego i psychicznego wycieńczenia. Do zarzucanych mu czynów nie przyznał się również kmdr por. Kasperski.

21 lipca 1952 r. wyrokiem Najwyższego Sądu Wojskowego kmdr Marian Wojcieszek, kmdr por. Zbigniew Przybyszewski, kmdr Stanisław Mieszkowski, kmdr por. Robert Kasperski i kmdr Jerzy Staniewicz skazani zostali karę śmierci. Kmdr ppor. Wacław Krzywiec i kmdr por. Kazimierz Kraszewski na karę dożywotniego więzienia.

Po wyroku skazani, z wyjątkiem kmdr por. Przybyszewskiego, napisali prośby o rewizję wyroków do Zgromadzenia Sędziów Najwyższego Sądu Wojskowego. Zwrócili się także z prośbą o łaskę do Prezydenta RP. Kmdr por. Kasperski i kmdr Wojcieszek nie przyznawali się do zarzucanych im czynów. Pozostali skazani tłumaczyli się nieświadomością szkodliwości swoich działań, deklarowali również chęć dalszej pracy dla Polski Ludowej.

Zgromadzenie Sędziów Najwyższego Sądu Wojskowego potwierdziło zasadność wydanego wyroku, nie widząc podstaw dla złagodzenia kary.

Prezydent Bolesław Bierut 19 listopada 1952 r. zamienił kmdr por. Kasperskiemu i kmdr Wojcieszkowi karę śmierci na dożywotnie więzienie, natomiast nie skorzystał z prawa łaski wobec pozostałych skazanych, którzy zostali straceni w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie - kmdr Staniewcz 12 grudnia 1952 r., a kmdr por. Przybyszewski i kmdr Mieszkowski 16 grudnia 1952 r.

Miejsce pochówku trzech zamordowanych oficerów nie było znane; ich szczątki zostały odnalezione przez zespół IPN pod kierownictwem prof. Krzysztofa Szwagrzyka w 2013 r. na tzw. Łączce - w kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie. Szczątki kmdr. por. Zbigniewa Przybyszewskiego i kmdr. Stanisława Mieszkowskiego zidentyfikowano w 2014 r., kmdr. Jerzego Staniewicza - w 2016 r.

24 kwietnia 1956 r. Najwyższy Sąd Wojskowy uchylił wyrok z 21 lipca 1952 r., a 26 kwietnia sprawa została umorzona z braku jakichkolwiek dowodów winy.

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl