Jak nękano ludzi w byłej kamienicy Waltzów. "Nie ma kary dla tych, którzy to cierpienie spowodowali"

/ Adam Kuryło; creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.en

  

- Nękanie mieszkańców osiągało kulminację, kiedy lokatorzy wchodzili na drogę sądową - zeznał przed komisją weryfikacyjną były lokator Noakowskiego 16 Bogdan Oślak. Dodał, że nękanie polegało m.in. na wyłączaniu wind, zamykaniu dopływu prądu czy ciągnących się latami remontach. Kamienica została przejęta przez rodzinę Waltzów, a następnie sprzedana prywatnej firmie.

Komisja kontynuuje rozprawę dotyczącą nieruchomości przy Noakowskiego 16 - jako świadek ma zeznawać m.in. mąż prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz - Andrzej Waltz. Sprawę komisja zaczęła badać w poniedziałek - przesłuchała byłego szefa BGN Marcina Bajkę oraz lokatorów kamienicy. Gronkiewicz-Waltz w poniedziałek nie stawiła się jako świadek - oświadczyła, że odmawia zeznań jako świadek, bo sprawa dotyczy jej męża.

Bogdan Oślak oświadczył przed komisją, że był ostatnim lokatorem, który wyprowadził się z kamienicy przy Noakowskiego. Stało się to w 2014 r.

Jego zdaniem po przejęciu kamienicy przez nowych właścicieli dochodziło do nękania mieszkańców.

Polegało ono m.in. na zamykaniu dopływu wody, wyłączaniu prądu, wyłączaniu wind przy jednoczesnym blokowaniu przejścia czy uciążliwych, ciągnących się latami remontach. Jak wskazał, nękanie osiągało kulminację, "kiedy lokatorzy zaczęli wchodzić na drogę sądową".

"Cierpienie ludzkie nie ma ceny. Nie ma kary dla tych, którzy to cierpienie spowodowali i nie potrafili go zatrzymać. Spowodowano nieodwracalne straty moralne i materialne"

- zeznał świadek. Oświadczył też, że urząd dzielnicy nie informował we właściwy sposób o zmianie właściciela budynku, z kolei - jak ocenił - wydział lokatorski dzielnicy wprowadzał mieszkańców w błąd w sprawie mieszkań zastępczych.

Świadek zwrócił uwagę, że miasto robiło remont w momencie, kiedy wiadomo było, że wobec kamienicy jest roszczenie. Dodał, że lokatorzy "byli w szoku", że tak się dzieje.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Te słowa szefa polskiego MSZ nie spodobają się na Kremlu. Czaputowicz ostro o relacjach NATO-Rosja

/ Fot. Tymon Markowski/MSZ / twitter.com/KancelariaSejmu

  

W trakcie przemówienia na wiosennej sesji Zgromadzenia Parlamentarnego szef polskiej dyplomacji powiedział bez ogródek, że „relacje NATO z Rosją pozostają, niestety, w głębokim kryzysie”. Jacek Czaputowicz zwrócił uwagę, że rosyjsko-ukraiński jest najważniejszym punktem odniesienia dla polityki bezpieczeństwa Polski. Minister spraw zagranicznych nie ma wątpliwości, że relacje na linii NATO-Rosja zostają w głębokim kryzysie.

- W postępowaniu i wciąż agresywnej postawie Moskwy nie pojawiły się żadne elementy, które uzasadniałyby zmianę stanowiska Sojuszu nazwanego „kompromisem warszawskim”. Oznacza on konsekwentne odstraszanie Rosji i jednoczesną gotowość do dialogu w zależności od zmiany jej aktywności na arenie międzynarodowej. Niedawne użycie broni chemicznej na terytorium Wielkiej Brytanii z pewnością taką oczekiwaną zmianą nie było. Nie wolno pomijać w rozmowach z Rosją tematów dla niej niewygodnych jak aneksja Krymu, wojna w Donbasie, czy nierozwiązana kwestia zwrotu wraku polskiego samolotu Tu-154, który rozbił się w kwietniu 2010 r. na terytorium rosyjskim, w którym  zginął ówczesny prezydent Polski Lech Kaczyński – podkreślił Czaputowicz.

Czaputowicz podkreślił, że „konflikt rosyjsko-ukraiński pozostaje najważniejszym punktem odniesienia dla polityki bezpieczeństwa mojego kraju, jedynego państwa Unii Europejskiej, który graniczy jednocześnie z agresorem i ofiarą tej agresji”. Dodał, że polscy obserwatorzy są na Ukrainie w ramach misji OBWE. Jacek Czaputowicz zapowiedział, że w najbliższy wtorek będzie on przewodniczył briefingowi Rady Bezpieczeństwa ONZ na temat Ukrainy.

- Społeczność międzynarodowa nie może zapomnieć o tym konflikcie, który musi znaleźć pokojowe rozwiązanie – mówił szef MSZ.

Czaputowicz podkreślił, że „o złożoności współczesnego środowiska bezpieczeństwa międzynarodowego decydują zarówno zagrożenia tradycyjne, jak i te, które pojawiły się stosunkowe niedawno: terrorystyczne, cybernetyczne czy hybrydowe”.

- O tych pierwszych zdążyliśmy zapomnieć w pierwszej dekadzie po zakończeniu Zimnej Wojny, ale przypomniała nam o tym Rosja, dokonując aneksji Krymu i agresji na Ukrainę. Dlatego odtwarzamy nasz sojuszniczy potencjał odstraszania i obrony. Musimy dostosować planowanie wojskowe do aktualnych potrzeb i prowadzić niezbędne ćwiczenia wojskowe – mówił szef polskiej dyplomacji.

Odnosząc się do nowych zagrożeń, szef polskiej dyplomacji stwierdził, że „uczymy się jak najlepiej na nie reagować, także we współpracy z Unią Europejską”.

- Przywiązujemy duże znaczenie do funkcjonowania komisji NATO-Ukraina oraz NATO-Gruzja. Te organy nie tylko podkreślają status tych państw jako aspirantów do członkostwa – powiedział Czaputowicz, dodając, że w przypadku Ukrainy i Gruzji pytanie brzmi nie „czy”, tylko „kiedy” zostaną pełnoprawnymi sojusznikami NATO.

Czaputowicz podkreślił również, że „w polskiej polityce bezpieczeństwa kładziemy nacisk na rozbudowę własnego potencjału wojskowego, także na użytek obrony sojuszniczej”. Dodał, że jest to „nasz wkład w powiększenie zdolności obronnych sojuszu”.


 

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl