Powstała mobilna biblioteka dla uczniów i rodziców

/ pixabay.com

Biblioteka, w której uczniowie z całej Polski znajdą lektury do szkół podstawowych i liceów. Nie będą musieli wyrabiać sobie kart ani stać w kolejkach. Nie grozi im, że ktoś ich ubiegnie i wypożyczy książkę przed nimi – lektur starczy bowiem dla wszystkich, a wypożyczonych książek w ogóle nie trzeba będzie zwracać do biblioteki. Niemożliwe? Taką bibliotekę od dziś można znaleźć w Internecie na platformie lektury.gov.pl.

Odtąd pozyskanie książek nie zabierze uczniom wiele czasu, w ogóle nie będą musieli wychodzić z domu, aby je znaleźć. Wszystko za sprawą pilotażu projektu lektury.gov.pl. 5 grudnia uruchomiono platformę, na której każdy nieodpłatnie znajdzie ebooki oraz audiobooki lektur, zarówno uczniowie, jak i ich rodzice, a także ci, którzy chcą przypomnieć sobie teksty lektur.

Wszystko, co trzeba zrobić, to odwiedzić w Internecie stronę lektury.gov.pl i wybrać z listy książkę, na której nam aktualnie zależy. Na platformie znajdzie się ponad 700 utworów – nowel, opowiadań, dramatów, wierszy, poematów czy powieści. Są wśród nich teksty obowiązkowe z programu podstawowego i rozszerzonego, jak również lektury uzupełniające – od dzieł Homera, Fredry, Mickiewicza, Norwida, Prusa czy Reymonta po Byrona, Conrada, Kiplinga, Schulza i Korczaka. Biblioteka zawiera 32% wszystkich pozycji z kanonu lektur szkolnych, zarówno tych obowiązkowych jak i uzupełniających. Dzięki portalowi daje się je wszystkie zmieścić na tablecie.

- Nie ma rozwoju bez kultury. I nie ma kultury bez lektur. Młodzi Polacy dziś chodzą do szkół, ale w przyszłości będą autorami wynalazków na miarę tabletu. Zanim jednak Polska coś od nich dostanie, to oni dostają coś od Polski – powiedział wicepremier Mateusz Morawiecki, minister rozwoju i finansów, nawiązując do wystąpienia z Przysuchy, w którym zapowiedział, że każdy uczeń w Polsce będzie miał nieodpłatny dostęp do lektur. – Dzięki lekturom uczniowie dowiadują się, kim są. A świat niebawem dowie się, że stać ich na bardzo wiele – dodał wicepremier Morawiecki.

– Żyjemy w przyszłości. To, co było przed chwilą nowinką technologiczną, dziś jest oczywistością. Dziś młodzież czyta książki na telefonach, tabletach i czytnikach. Projekt lektury.gov.pl wychodzi naprzeciw oczekiwaniom i przyzwyczajeniom młodych ludzi. Dzięki niemu w jednym miejscu dostaną kanon lektur w formie elektronicznej. To bardzo dobry pomysł – powiedziała Anna Streżyńska, minister cyfryzacji.

Ponad 30% nastolatków pozostaje online całą dobę, niezależnie od miejsca pobytu, a ponad 93% codziennie w domu korzysta z Internetu – wynika z badań „Nastolatki 3.0” przeprowadzonych przez NASK. Z danych, którymi dysponuje Ministerstwo Cyfryzacji, aż 98% gospodarstw domowych z dziećmi w wieku 5-15 lat posiada dostęp do Internetu. W 90% z nich rodzice pozwalają dzieciom korzystać z komputera, a prawie 77% dzieci korzysta z Internetu w celach związanych z edukacją.

Na platformie lektury.gov.pl książki udostępnione są poprzez zawarty w serwisie czytnik ebooków lub odtwarzacz audiobooków. Ponadto użytkownicy platformy mogą ściągnąć wygodną aplikację mobilną partnera lektury.gov.pl. Serwis otwiera uczniom dostęp do ponad 220 darmowych nagrań, których słuchać można w trakcie uprawiania sportu, wykonywania obowiązków domowych czy jazdy autobusem. Dedykowane są one w szczególności uczniom niemogącym korzystać z tradycyjnych książek, w tym niewidomym, dyslektykom, a także cierpiącym na epilepsję fotogenną.

Obecna wersja portalu ma charakter pilotażowy. Pilotaż projektu zakończy się wraz z obecnym rokiem szkolnym 2017/2018, a z biegiem czasu zasoby na portalu lektury.gov.pl będą powiększane i uzupełniane o nowe utwory. W prace nad platformą zaangażowane były Ministerstwo Cyfryzacji, Ministerstwo Rozwoju, NASK – Państwowy Instytut Badawczy Lektury udostępnili: Fundacja Nowoczesna Polska, Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny, Ośrodek Rozwoju Edukacji, Legimi oraz Nexto. Aplikację mobilną udostępnia Legimi. Wśród partnerów projektu znalazła się Fundacja Widzialni.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Brytyjski dziennik zaatakował polskiego premiera. Odnieśli się do słów Morawieckiego z Monachium

/ twitter.com/PremierRP

Brytyjski dziennik "The Guardian" określił dziś w komentarzu redakcyjnym jako "haniebne" słowa premiera Mateusza Morawieckiego z konferencji w Monachium.

Komentarz dotyczy sobotniej wypowiedzi Morawieckiego podczas jednej z dyskusji panelowych na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.

CZYTAJ WIĘCEJ: Europa usłyszała fakty na temat ustawy o IPN. Premierowi wystarczyło zaledwie kilka dobitnych zdań

Izraelski dziennikarz Ronen Bergman zapytał polskiego premiera, czy w świetle nowelizacji ustawy o IPN zostałby "uznany za przestępcę" za przytoczenie historii swojej urodzonej w Polsce matki, która przeżyła Holokaust, ale wielu członków jej rodziny zginęło, ponieważ zostali zadenuncjowani na Gestapo przez Polaków. "Oczywiście nie będzie to karane, nie będzie to postrzegane jako działalność przestępcza, jeśli ktoś powie, że byli polscy sprawcy (ang. perpetrators).

Tak jak byli żydowscy sprawcy, tak jak byli rosyjscy sprawcy, czy ukraińscy - nie tylko niemieccy

- odparł szef polskiego rządu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Dziennikarz, który zaatakował premiera, zmyślał? Bergmana przyłapano na istotnej nieścisłości

Słowa Morawieckiego odebrano jako stwierdzenie, że wśród sprawców Holokaustu byli także Żydzi, co wywołało ostrą krytykę m.in. władz, polityków i mediów w Izraelu oraz Światowego Kongresu Żydów, a także naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha.

Dzisiejszy "Guardian" ocenił te słowa jako "haniebne". Wypowiedź ta "zaciera kluczowe pod względem moralnym rozróżnienie między nielicznymi Żydami, którzy kolaborowali z Niemcami, bo byli postawieni przed strasznym wyborem między różnymi rodzajami zła, a licznymi Polakami, Ukraińcami, Litwinami i mieszkańcami innych krajów Europy Wschodniej, którzy bez przymusu kolaborowali z powodu chciwości, żądzy krwi i antysemickiego entuzjazmu".

CZYTAJ WIĘCEJ: "Oszczerstwem są próby zrównywania niemieckich sprawców zbrodni z narodami Ofiar"

W obronie Morawieckiego gazeta wskazuje, że "Polska absolutnie nie była jedynym krajem, gdzie Żydzi byli prześladowani przez swoich sąsiadów". Przypomina, że około 3 mln żydowskich ofiar Holokaustu zginęło "mniej więcej tam, gdzie mieszkały - zamordowane w swoich wsiach w krajach bałtyckich, na Białorusi, Ukrainie i w Polsce".

Zaatakowano Polskę. Podkreślono, że "żaden z tych krajów nie rozliczył się dotąd właściwie z własną przeszłością ani z własną rolą w tym koszmarze (Holokaustu)", ale "jedynie Polska jest tak publicznie wyczulona na tę kwestię".

CZYTAJ WIĘCEJ:„Władze RP nigdy nie zamierzały chronić sprawców zbrodni”. Oświadczenie IPN

"Po części jest to reakcja na imponującą pracę wykonaną przez polskich historyków, którzy przekopują się przez przeszłość (swojego kraju) (...)" - oceniła gazeta, dodając, że "powstały szczegółowe analizy masowych morderstw w Jedwabnem w 1942 roku i w Kielcach w 1946 roku, kiedy okoliczni polscy chłopi zamordowali swych żydowskich sąsiadów".

"Guardian" powołał się jednocześnie na badania historyka Jana Grabowskiego, według którego Polacy byli odpowiedzialni za śmierć co najmniej 200 tys. Żydów podczas drugiej wojny światowej, "często poprzez wydawanie ich Niemcom, którzy dokonywali samego mordu".

"To nie jest argument za wyjątkową deprawacją Polaków, nie oczyszcza on też Niemców z ich strasznej odpowiedzialności. Jednak Niemcy zmierzyli się z tym, co zrobili, jak żaden inny kraj. Byłoby uczciwe i rozsądne, gdyby polscy przywódcy powiedzieli, że do tych zbrodni doszło w strasznych okolicznościach w kraju, którzy ogromnie ucierpiał podczas wojny i okupacji, a nawet gdyby dodali, że wiele państw nie zmierzyło się dotąd uczciwie ze swoją przeszłością" - argumentował dziennik.

Jak zaznaczono, "żaden okupowany przez nazistów kraj w Europie nie podchodził z entuzjazmem do chronienia lokalnej żydowskiej ludności, z możliwymi i częściowymi wyjątkami w postaci Duńczyków i Holendrów". Jednak "naiwne byłoby zakładanie, że Wielka Brytania lub Stany Zjednoczone zachowałyby się lepiej pod ciężarem miażdżącej klęski i okupacji". "Prawdziwym mrokiem Holokaustu jest nie tożsamość ofiar, a morderców" - przypomniał "Guardian".

"Mimo to ostatnie słowa Morawieckiego sugerują, że narody, podobnie jak ludzie, mogą cierpieć na neurozę, która sprawia, że zwyczajnie nie są w stanie zmierzyć się ze swoim położeniem i chowają się przed nią w wymyślonych światach, w których mogą sobie wyobrażać, że nie zrobili nic naprawdę złego" - czytamy w komentarzu redakcyjnym.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl