Porażka partii Macrona na Korsyce. „To utrata zaufania do rządu centralnego”

Emmanuel Macron / flickr.com/EU2017EE Estonian Presidency/CC BY 2.0

W pierwszej turze wyborów regionalnych na Korsyce zwyciężyli nacjonaliści z koalicji Dla Korsyki (Pe a Corsica)., zdobywając 45,36 proc. głosów. Partia prezydenta Francji Emmanuela Macrona La Republique En Marche (LREM) uzyskała zaledwie czwarty wynik.

Koalicja Dla Korsyki wyprzedziła w niedzielę prawicową partię regionalną Droga Przyszłości, która uzyskała 14,97 procent głosów, centroprawicowych Republikanów (12,77 proc.) oraz LREM, która otrzymała zaledwie 11,26 proc. głosów. Frekwencja wyniosła 52,17 procent.

Ugrupowanie Dla Korsyki jest sojuszem dwóch nacjonalistycznych partii politycznych Zbudujmy Korsykę (Faisons la Corse), na czele której zasiada Gilles Simeoni, przewodniczący również koalicyjnego bloku, oraz Wolna Korsyka (Corsica libera), której liderem jest Jean-Guy Talamoni.

- Nie jesteśmy w tej samej sytuacji jak Katalonia (...), ale pracujemy nad emancypacją Korsyki

 - powiedział dziś Talamoni w wywiadzie udzielonym radiu France Inter. Dodał, że jeśli Korsykanie będą chcieli za 10 lub 15 lat uzyskać niepodległość, to nikt nie będzie ich w stanie powstrzymać.

Z kolei w oświadczeniu wydanym przez partię prezydenta Macrona napisano, że wyniki wyborów w pierwszej turze oznaczają utratę zaufania dla rządu centralnego.

Kwestia niepodległości Korsyki jest nadal drugorzędną sprawą na wyspie, która w ostatnich latach odzyskała stabilność po dekadach ataków dokonywanych przez separatystyczny Front Narodowego Wyzwolenia Korsyki (FLNC). W czerwcu 2014 roku organizacja ogłosiła zawieszenie broni oraz stopniową demilitaryzację w celu promowania działalności politycznej na Korsyce.

Drugą turę wyborów do zgromadzenia Korsyki zaplanowano na 10 grudnia. 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Zagranica karmiona jest kłamstwami o Polsce. Anna Maria Anders ujawnia skalę manipulacji

/ Anna Jach/Gazeta Polska

Senator Anna Maria Anders, pełnomocnik premiera ds. dialogu międzynarodowego zwraca uwagę na to, że od strony wizerunku Polski za granicą jest jeszcze wiele do zrobienia. Wskazuje ona, że politycy z innych krajów często karmieni są fake newsami i swoje opinie o naszym kraju opierają wyłącznie na stereotypach. Tymczasem zdaniem senator Anders stosunki z Izraelem i USA są dla Polski absolutnie kluczowe. „Należy rozmawiać, ponieważ nam i naszym izraelskim przyjaciołom chodzi absolutnie o to samo” - wyjaśnia.

Pytana o to, jak odbierana jest poza granicami Polski ustawa o IPN i co mówi się o jej wpływie na stosunki międzynarodowe, senator Anna Maria Anders zwraca uwagę, że relacje z USA są najlepsze od lat.

- Jak już wielokrotnie powtarzałam, że stosunki z Izraelem i USA są dla nas absolutnie kluczowe. Ponadto te stosunki, w szczególności ze Stanami Zjednoczonymi są najlepsze od lat. Fenomenalna wizyta Prezydenta Trumpa w Polsce, ostatnio wizyta Rexa Tillersona, który prosto z Davos udał się do Warszawy.  W USA jest ogromne zainteresowanie Polską, z którym ja spotykam się nieustannie. Jeśli chodzi o Izrael to zarówno dla nas, jak i dla naszych partnerów kwestia pamięci o ofiarach terrorów II wojny światowej jest kluczowa. W tej chwili wystąpiła między nami pewna różnica zdań dotycząca przepisów prawa uchwalonych przez polski parlament. Musimy teraz dużo i zdecydowanie nieemocjonalnie rozmawiać. Nam i naszym izraelskim przyjaciołom chodzi absolutnie o to samo – wyjaśnia pełnomocnik premiera ds. dialogu międzynarodowego.

W rozmowie z PAP Anna Maria Anders Wyjaśnia również, że wielu zagranicznych polityków karmionych jest różnorodnymi kłamstwami na temat sytuacji w Polsce. Gdy poznają oni fakty i dowiadują się, co naprawdę dzieje się w naszym kraju, często są zdumieni skalą manipulacji, jakiej byli wcześniej poddawani.

- W czasie moich wizyt w USA, które odbywam jako sekretarz stanu w KPRM i Pełnomocnik Prezesa Rady Ministrów ds. dialogu międzynarodowego, spotykam się z ogromną liczbą polityków amerykańskich. Są to zarówno członkowie Parlamentu - kongresmeni i senatorowie - jak i przedstawiciele administracji stanowej.  Ostatnio spotkałam się na przykład z nową panią burmistrz Atlanty, dla której było to pierwsze spotkanie międzynarodowe w nowej roli. Większość z tych osób ma bardzo umiarkowaną wiedzę na temat naszego kraju. Przez to często w ich myśleniu zwyciężają stereotypy, a ja staram się pokazywać prawdę – mówi Anna Maria Anders.

 
Jednocześnie senator Anders wskazuje, że niezwykle istotne jest dbanie o wizerunek Polski poza jej granicami i informowanie zagranicznej opinii publicznej o faktach.

- Kiedy kilkanaście miesięcy temu kilku senatorów USA podpisało list niepochlebnie wypowiadający się o Polsce spotkałam się natychmiast z jego sygnatariuszami. Senator John McCain wskazał, że słyszał bardzo mało pozytywnej narracji o Polsce i Polakach. Później spotkaliśmy się znowu, rozmowa miała już zupełnie odmienny, bardzo przyjacielski charakter. Inny senator w USA pytał mnie o przestrzeganie praw kobiet w Polsce bo usłyszał gdzieś, że to nasz największy „problem”. A wystarczy pokazywać Polskę taką jaka ona jest. To nowoczesny kraj, rozwijający się w niebywałym tempie. Kraj ludzi otwartych ale też bardzo rozsądnych – mówi Anna Maria Anders.

 

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl