Opady śniegu sparaliżowały Hiszpanię

/ 12019

W związku z intensywnymi opadami śniegu w dziewięciu prowincjach Hiszpanii zablokowanych zostało kilkadziesiąt dróg. Najtrudniejsze warunki panują w Nawarze, Kantabrii oraz w Asturii, w północnej części kraju.

Jak poinformowały w piątek wieczorem władze hiszpańskiej obrony cywilnej, w związku z intensywnymi opadami deszczu i śniegu na drogi wyjechało w północnej części kraju kilkaset pługów śnieżnych, z czego ponad 130 w samej tylko wspólnocie autonomicznej Kraju Basków.

W piątek wieczorem z powodu intensywnych opadów śniegu zamknięte zostały baskijskie porty Zegama i Elgueta.

Trudne warunki, charakteryzujące się spadkiem temperatur poniżej 0 st.C oraz intensywnymi opadami śniegu, występują również m.in. w Asturii i Kantabrii. Znaczący spadek temperatur zanotowano także w Kastylii-La Manchy, na Balearach oraz w Katalonii, gdzie temperatura spadła w nocy do 2 st.C.

Mieszkająca w Barcelonie restauratorka Jacquelin Suarez powiedziała, że notowany od czwartku spadek temperatur w głównym mieście Katalonii wpływa negatywnie na obroty sektora gastronomicznego.

„W piątek po południu na ulicach miasta widocznych było niewielu mieszkańców. Inni, którzy zwykle wychodzą na spacery i jedzą kolacje w restauracjach, woleli pozostać w swoich domach. W weekend, podczas którego zapowiadany jest dalszy spadek temperatur, nie spodziewamy się licznych wizyt ze strony turystów”

- powiedziała Suarez.

W środkowej części Hiszpanii spadkowi temperatur towarzyszą opady śniegu z deszczem, m.in. w okolicach Burgos i Palencii.

Z kolei w Valladolid oraz w Madrycie temperatura spadła w nocy do -3 st. C, a na jezdniach ruch pojazdów utrudnia gołoledź.

Meteorolodzy przewidują, że w najbliższych dniach na terenie Hiszpanii utrzymają się niskie temperatury, a w jej północnej części opady śniegu. Wskazują, że niespodziewany atak zimy może okazać się korzystny dla podniesienia poziomu wody w hiszpańskich rzekach i tym samym stać się sprzymierzeńcem w walce z trwającą od kilkudziesięciu miesięcy rekordową suszą.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ten problem dotyczy prawie wszystkich osób po czterdziestce

/ pixabay.com

Niemal każda osoba zbliżająca się do 40 roku życia ma problemy ze wzrokiem. Większość narzeka na rozmazujący się tekst i źle widzi z bliskiej odległości. Odpowiada za to prezbiopia, czyli naturalne zmiany w układzie wzrokowym, które zachodzą wraz z wiekiem. Na tę przypadłość cierpi ok. 10 mln Polaków, przeważnie jednak nie wiedzą, w jaki sposób można ją korygować.

– Z badań wynika, że prawie wszyscy po 40 roku życia mają problemy ze wzrokiem, tylko nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Najczęściej objawia się to w postrzeganiu drobnych elementów w bliży – obraz zaczyna się rozmazywać, a w późniejszym okresie jest w ogóle niemożliwy do obserwacji 

- wyjaśnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Paweł Szczerbiński, optyk optometrysta, ekspert Krajowej Rzemieślniczej Izby Optycznej.

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez PBS, 98 proc. osób powyżej 40 roku życia ma problemy ze wzrokiem. To niemal połowa społeczeństwa. Odpowiada za to prezbiopia, czyli efekt naturalnych zmian układu wzrokowego, które zachodzą wraz z wiekiem. Mogą o niej świadczyć problemy z czytaniem z bliskiej odległości, rozmazany obraz czy trudności z widzeniem po zmroku.

– Prezbiopia to problem z postrzeganiem drobnych elementów, druku, tekstu, jakimkolwiek przedmiotem, który znajduje się w bliży. Fachowo mówiąc, jest to problem akomodacji – tracimy możliwość akomodowania w taki sposób, żeby te drobne elementy mogły być dla nas widoczne – tłumaczy Paweł Szczerbiński.

Większość za problemy ze wzrokiem obwinia zbyt długą pracę przed komputerem, jednak prezbiopia dotyka wszystkie osoby w grupie 40+. Przyczyną jest coraz mniej sprężysta soczewka, czyli naturalne zjawisko, które pojawia się wraz z wiekiem. Mniej sprawne stają się mięśnie odpowiedzialne za zmianę kształtu soczewki. W efekcie oko nie jest w stanie widzieć przedmiotów czy druku z bliska lub daleka.

Badanie wskazuje, że 89 proc. osób po 40 roku życia nie wie, że prezbiopia to efekt naturalnych zmian. Jeszcze mniej osób wie, w jaki sposób korygować taką przypadłość i co można zrobić, aby mimo problemów ze wzrokiem żyć komfortowo. Jak podkreślają eksperci, prezbiopii nie można wyleczyć, ale można z nią żyć.

– Najprostszą metodą jest zastosowanie odpowiedniej, dodatkowej korekty okularowej bądź obecnie najlepsze rozwiązanie to zastosowanie okularów progresywnych, które umożliwiają widzenie w jednej parze wszystkich odległości komfortowo i wygodnie – podkreśla Paweł Szczerbiński.

Szkła progresywne nosi zaledwie 13 proc. Polaków. Dla porównania, we Francji wskaźnik ten przekracza 70 proc. Tymczasem okulary progresywne to najlepsze rozwiązanie dla prezbiopów, choć 76 proc. z nich i tak nosi okulary. Szkło progresywne ma kilka obszarów działania: górna część odpowiada za widzenie dali, dolna – za bliskie odległości, a środkowa pozwala widzieć na pośrednich dystansach. Kluczem jest odpowiednie dopasowanie szkieł, za to zaś odpowiadają optometryści. Polacy rzadko jednak badają wzrok (64 proc. osób 40+ robi to rzadziej niż zalecane raz na rok), a 41 proc. nie wie, że wzrok można zbadać u optometrysty.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl