Tak będzie wyglądał pomnik Stanisława Pyjasa

Półokrągła brama z wizerunkiem Stanisława Pyjasa za kratami – tak będzie wyglądał pomnik zamordowanego studenta. Monument powinien w przyszłym roku stanąć przed domem studenckim Żaczek w Krakowie. Autorem zwycięskiej koncepcji jest artysta z Gdańska Dariusz Sitek.

Na krakowskiej ASP są prezentowane też inne prace, które wystartowały w konkursie na rzeźbę Pyjasa zorganizowanym przez Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku. Napłynęło 11 prac, a zwycięzcę wybrało w ub. tygodniu jury pod przewodnictwem rektora ASP w Krakowie prof. Stanisława Tabisza.
Rzeźba stanie przed domem studenckim Żaczek (w którym mieszkał Pyjas) na skwerze, który od maja tego roku nosi nazwę Studenckiego Komitetu Solidarności i stoi na nim tablica z krótką historią Studenckiego Komitetu Solidarności.
Inicjatorem upamiętnienia zamordowanego w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach działacza antykomunistycznego jest jego przyjaciel Bronisław Wildstein.

Zwycięski projekt przypomina półokrągłą bramę, u której podstawy znajdzie się prostokątna płyta z napisem informującym o Pyjasie, jego działalności i śmierci. 

Zwycięski projekt pomnika 

Brama ma budzić skojarzenia z miejscem, w którym Pyjas został zamordowany. 

– powiedział autor zwycięskiego projektu.

Zdaniem przewodniczącego komisji konkursowej prof. Tabisza koncepcja Dariusza Sitka trafi do młodych ludzi. 

Rzeźba nie będzie budzić dwuznacznych, być może krzywdzących skojarzeń. Wizerunek młodego, długowłosego Pyjasa powinien zwracać uwagę młodzieży. On kojarzy się tutaj raczej z takim rockowym piosenkarzem.

– powiedział prof. Tabisz.

Wyznał też, że sprawa rzeźby Pyjasa ma dla niego osobisty wymiar: „Pamiętam tamte czasy, ulicę Szewską. Mogliśmy go tylko upamiętnić”. Jego zdaniem pomnik przy Żaczku jest ważną sprawą dla środowiska studenckiego. 

Stanisław Pyjas był studentem Uniwersytetu Jagiellońskiego i współpracownikiem KOR. Jego ciało w maju 1977 r. znaleziono w bramie kamienicy przy ulicy Szewskiej 7. Sprawa jego śmierci do dziś nie została wyjaśniona.

Źródło: dzieje.pl, rzezba-oronsko.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Kpina ze Smoleńska zamiast sztuki. Wszystko w ramach... obchodów 100-lecia niepodległości?

/ fot. Jan Naj/Gazeta Polska

Aktorzy biczują się biało-czerwonymi flagami, Polska nazywana jest nieczułą sadystką, niesmaczne żarty budzą skojarzenia z katastrofą smoleńską. A to wszystko w ramach… obchodów 100-lecia niepodległości Polski. Tak przynajmniej mówią twórcy. Teatr Syrena w Warszawie, Pożar w Burdelu i Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach przygotowały komedię „Bem! Musical o patriotach i renegatach”.

Premiera spektaklu odbyła się w ostatni piątek na deskach Teatru Syrena w Warszawie. Sztuka powstała w ramach programu „Sto wskrzeszeń na 100-lecie Polski”.

– Chcemy stworzyć na stulecie naszej niepodległości muzyczno-biograficzne musicale o niestandardowych i nietypowych Polakach patriotach czy o polskości, która jest na pewno poza szablonem tego patriotyzmu „mainstreamowego”

– mówi Michał Walczak, współtwórca Pożaru w Burdelu i reżyser spektaklu. Józef Bem jawi się tu jako patriota cechujący się pełnym oddaniem sprawie polskiej i słabością do armat. Jednak granica między lekkim żartem a budzącą odrazę kpiną została przez twórców wielokrotnie i z premedytacją przekroczona.

Gdy bowiem aktorzy biczują się flagami, a o Polsce (granej przez Magdalenę Placek-Boryń) mówi się, że jest nieczułą sadystką, spektakl przestaje być już beztroską zabawą. Parodia utworu Jana Pietrzaka „Żeby Polska była Polską”, uzupełniona słowami „musi cierpieć, bo znika, gdy jest szczęście” wywołuje rechot, a nie śmiech.

Wielokrotnie wyśpiewane zaś słowa „to nasz sport narodowy – otwierajmy śmiało groby” musi budzić skojarzenia z katastrofą smoleńską i nie ma szans, by było to skojarzenie przypadkowe i niezamierzone.

– Jesteśmy dumni z barwności tej opowieści

– mówi nam scenarzysta Maciej Łubieński.

– Niczego nie obśmiewamy. Wręcz przeciwnie. Wpisujemy się na swój sposób w obchody stulecia niepodległości, które są nie tylko centralnie programowane. Chcemy tworzyć też takie wersje historii

– mówi Michał Walczak w rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie”. 

Czytaj więcej w najnowszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie" i czerwcowym numerze "Nowego Państwa"

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl