29 listopada 1918 roku poeci polscy otworzyli kawiarnię „Pod Picadorem"

Tu była kawiarnia „Pod Picadorem"

Założycielami tego nietypowego przedsięwzięcia przy ul. Nowy Świat 57 w Warszawie, byli Tadeusz Raabe, Jan Lechoń, Antoni Słonimski i Julian Tuwim. Dekoracje wnętrza wykonali Romuald Kamil Witkowski i Aleksander Świdwiński. Kawiarnia miała realizować ideały nowej sztuki nawołującej do zburzenia muru między poetami a zwykłymi ludźmi. „Założeniem naszym było stworzenie bezpośredniego kontaktu poety z ulicą, żadnego wyobcowania od tego szarego, przelewającego się przez Nowy Świat tłumu” – mówił Tadeusz Raabe.

Wychowani na literaturze niepodległościowej, z głębokim wzruszeniem patrzyliśmy na okrągłą pieczątkę z orłem polskim, która czerniła się na pozwoleniu otwarcia kawiarni poetów, wydanym przez podporucznika Felsztyńskiego, oficera Placu Wojsk Polskich w Warszawie.

 

– pisał po latach Antoni Słonimski.

Otwarcie poprzedziła kampania reklamowa. Wydrukowano ulotki, które były rozrzucane w innych kawiarniach oraz w teatrach. 

Rodacy! Robotnicy! Dzieci! Starcy! Kobiety! Inteligenci i pisarze dramatyczni dnia 29 listopada w piątek o godzinie 19 wieczór odbywa się pierwsza warszawska kawiarnia poetów „Pod Pikadorem”. Sumienie młodej Warszawy artystycznej! Wielka Kwatera Głównej Armii Zbawienia Polski od całej współczesnej literatury ojczystej. Codziennie od 9–11 wielki turniej poetów, muzyków i malarzy.
MŁODZI ARTYŚCI WARSZAWSCY, ŁĄCZCIE SIĘ!!!
Samoobrona materialna poetów przed wyzyskiem wydawców, dyrektorów teatrów i t.p. kabaretów,
WOLNA ESTRADA!!! 
Precz z Teatrem ROZMAITOŚCI i z LOURSEM,
Precz z Tow. ZACHĘTY SZTUK PIĘKNYCH.
Precz z FILHARMONIĄ i „STYLOWYM”.
Niech żyje wejście za 5 marek „POD PICADORA”.
Niech żyje Komitet Wykonawczy KAWIARNI POETÓW!
Niech żyje LESZEK SERAFINOWICZ!
Niech żyje ANTONI SŁONIMSKI!
Niech żyje JULIAN TUWIM!

Stworzono specjalny cennik. Wejście kosztowało 5 marek. Ponadto można było opłacić bezpośredni kontakt z artystami wyszczególniony w następujący sposób:

Poeci z „Pod Picadora” udzielają w przerwach pomiędzy poszczególnemi występami audiencji. Odnośne podania należy składać o dzień wcześniej w kancelarii Kawiarni.
Opłata za audiencje:
a) zwyczajna rozmowa (od 3 do 5 minut) z prawem podania ręki – mk. 50;
b) objaśnienie przeczytanego utworu – mk. 75;
c) ofiarowanie rękopisu:
1) bez dedykacji mk. 150,
2) z dedykacją mk. 500.
Uwaga: Za dodanie w dedykacji słowa „kochanemu” – mk. 100.
d) propozycje matrymonialne – tylko w czwartki.

Dodać trzeba, że nie wpuszczano psów oraz członków Rady Regencyjnej, ale za to tolerowano dzieci

Każda dorosła osoba ma prawo wprowadzić dowolną ilość dzieci przy piersi – za dopłatą mk. 50 od sztuki, bez różnicy płci, wyznania i narodowości.

 

Jesienią 1818 r., w pamiętny dzień dwudziestego dziewiątego listopada, kiedy Warszawa wrzała, gdy tłumy snuły się po mieście w gorączkowym uniesieniu, w tych dniach, gdy słowa „wolność”, „niepodległość”, „Polska”, „komunizm”, „rewolucja” nie miały w sobie odcienia szarej codzienności lub nawet rozczarowania albo zniechęcenia – byliśmy pełni zapału, sił i nadziei. Wieczorem w dniu otwarcia Picadora zebrała się cała elita współczesnej Warszawy.

– pisał Antoni Słonimski.

W dniu inauguracji, dziewiętnastoletni Jan Lechoń odczytał swój poemat „Mochnacki”, którym przeszedł do literackiej legendy tamtych lat. Julian Tuwim opowiadał, że kiedy Lechoń „drżący i blady skończył recytację, zerwała się pierwsza w Polsce burza oklasków na cześć poezji”. Zaś Antoni Słonimski wyznał, iż „ten blady, wysoki młodzieniec, wygłaszający wzruszonym głosem swój wiersz w zatłoczonej kawiarni, był jednym z najpiękniejszych widoków jakie zdarzyło mu się oglądać”. Mówiono, że od tego wieczoru pójdą „dymy po całej literaturze”. 

Lechoń recytujący swoje wiersze/ mal. Roman Kramsztyk

Ale wiersze mógł wygłaszać każdy, dlatego: 

ściągnęło mnóstwo niebezpiecznych grafomanów. Założyliśmy sobie, że nie będziemy cenzurowali utworów, które mają być wygłaszane po części oficjalnej wieczoru, a więc dopuścimy osoby z publiczności do wygłoszenia swojej poetyckiej twórczości. 99 procent byli to grafomani. A któregoś wieczoru wstał jakiś człowiek, piękny jak bożek grecki i zawołał, że jeszcze on chce recytować, bo jest poetą. Zaprosiliśmy go na trybunę. I to był Kazimierz Wierzyński. 

– wspominał Raabe.

Do początkowej grupy Tuwima, Lechonia i Słonimskiego dołączył w niedługim czasie Kazimierz Wierzyński, Jarosław Iwaszkiewicz, Władysław Broniewski, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska. Powstała najsłynniejsza grupa poetycka w polskiej literaturze – Skamander.

Stałymi bywalcami wśród publiczności byli Stefan Żeromski, Wacław Berent, Bolesław Leśmian i Leopold Staff. 

Na początku lutego 1919 r. pikadorczycy połączyli się z klubem futurystów i przenieśli się do podziemi Hotelu Europejskiego. Kawiarnia w nowym miejscu istniała zaledwie kilka miesięcy.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Brytyjski dziennik zaatakował polskiego premiera. Odnieśli się do słów Morawieckiego z Monachium

/ twitter.com/PremierRP

Brytyjski dziennik "The Guardian" określił dziś w komentarzu redakcyjnym jako "haniebne" słowa premiera Mateusza Morawieckiego z konferencji w Monachium.

Komentarz dotyczy sobotniej wypowiedzi Morawieckiego podczas jednej z dyskusji panelowych na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.

CZYTAJ WIĘCEJ: Europa usłyszała fakty na temat ustawy o IPN. Premierowi wystarczyło zaledwie kilka dobitnych zdań

Izraelski dziennikarz Ronen Bergman zapytał polskiego premiera, czy w świetle nowelizacji ustawy o IPN zostałby "uznany za przestępcę" za przytoczenie historii swojej urodzonej w Polsce matki, która przeżyła Holokaust, ale wielu członków jej rodziny zginęło, ponieważ zostali zadenuncjowani na Gestapo przez Polaków. "Oczywiście nie będzie to karane, nie będzie to postrzegane jako działalność przestępcza, jeśli ktoś powie, że byli polscy sprawcy (ang. perpetrators).

Tak jak byli żydowscy sprawcy, tak jak byli rosyjscy sprawcy, czy ukraińscy - nie tylko niemieccy

- odparł szef polskiego rządu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Dziennikarz, który zaatakował premiera, zmyślał? Bergmana przyłapano na istotnej nieścisłości

Słowa Morawieckiego odebrano jako stwierdzenie, że wśród sprawców Holokaustu byli także Żydzi, co wywołało ostrą krytykę m.in. władz, polityków i mediów w Izraelu oraz Światowego Kongresu Żydów, a także naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha.

Dzisiejszy "Guardian" ocenił te słowa jako "haniebne". Wypowiedź ta "zaciera kluczowe pod względem moralnym rozróżnienie między nielicznymi Żydami, którzy kolaborowali z Niemcami, bo byli postawieni przed strasznym wyborem między różnymi rodzajami zła, a licznymi Polakami, Ukraińcami, Litwinami i mieszkańcami innych krajów Europy Wschodniej, którzy bez przymusu kolaborowali z powodu chciwości, żądzy krwi i antysemickiego entuzjazmu".

CZYTAJ WIĘCEJ: "Oszczerstwem są próby zrównywania niemieckich sprawców zbrodni z narodami Ofiar"

W obronie Morawieckiego gazeta wskazuje, że "Polska absolutnie nie była jedynym krajem, gdzie Żydzi byli prześladowani przez swoich sąsiadów". Przypomina, że około 3 mln żydowskich ofiar Holokaustu zginęło "mniej więcej tam, gdzie mieszkały - zamordowane w swoich wsiach w krajach bałtyckich, na Białorusi, Ukrainie i w Polsce".

Zaatakowano Polskę. Podkreślono, że "żaden z tych krajów nie rozliczył się dotąd właściwie z własną przeszłością ani z własną rolą w tym koszmarze (Holokaustu)", ale "jedynie Polska jest tak publicznie wyczulona na tę kwestię".

CZYTAJ WIĘCEJ:„Władze RP nigdy nie zamierzały chronić sprawców zbrodni”. Oświadczenie IPN

"Po części jest to reakcja na imponującą pracę wykonaną przez polskich historyków, którzy przekopują się przez przeszłość (swojego kraju) (...)" - oceniła gazeta, dodając, że "powstały szczegółowe analizy masowych morderstw w Jedwabnem w 1942 roku i w Kielcach w 1946 roku, kiedy okoliczni polscy chłopi zamordowali swych żydowskich sąsiadów".

"Guardian" powołał się jednocześnie na badania historyka Jana Grabowskiego, według którego Polacy byli odpowiedzialni za śmierć co najmniej 200 tys. Żydów podczas drugiej wojny światowej, "często poprzez wydawanie ich Niemcom, którzy dokonywali samego mordu".

"To nie jest argument za wyjątkową deprawacją Polaków, nie oczyszcza on też Niemców z ich strasznej odpowiedzialności. Jednak Niemcy zmierzyli się z tym, co zrobili, jak żaden inny kraj. Byłoby uczciwe i rozsądne, gdyby polscy przywódcy powiedzieli, że do tych zbrodni doszło w strasznych okolicznościach w kraju, którzy ogromnie ucierpiał podczas wojny i okupacji, a nawet gdyby dodali, że wiele państw nie zmierzyło się dotąd uczciwie ze swoją przeszłością" - argumentował dziennik.

Jak zaznaczono, "żaden okupowany przez nazistów kraj w Europie nie podchodził z entuzjazmem do chronienia lokalnej żydowskiej ludności, z możliwymi i częściowymi wyjątkami w postaci Duńczyków i Holendrów". Jednak "naiwne byłoby zakładanie, że Wielka Brytania lub Stany Zjednoczone zachowałyby się lepiej pod ciężarem miażdżącej klęski i okupacji". "Prawdziwym mrokiem Holokaustu jest nie tożsamość ofiar, a morderców" - przypomniał "Guardian".

"Mimo to ostatnie słowa Morawieckiego sugerują, że narody, podobnie jak ludzie, mogą cierpieć na neurozę, która sprawia, że zwyczajnie nie są w stanie zmierzyć się ze swoim położeniem i chowają się przed nią w wymyślonych światach, w których mogą sobie wyobrażać, że nie zrobili nic naprawdę złego" - czytamy w komentarzu redakcyjnym.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl