Dorota Kania UJAWNIA jak działał „kolekcjoner kamienic”. Kim jest Marek Mossakowski?

Kamienica przy ul.Nabielaka na dolnym Mokotowie, w której mieszkała Jolanta Brzeska / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

W programie „Koniec Systemu” na antenie Telewizji Republika, Dorota Kania ujawniła nowe informacje na temat działalności Marka Mosakowskiego znanego jako „kolekcjoner warszawskich kamienic”. „Pan Mossakowski pocałował klamkę gabinetu prezydenta Warszawy śp. Lecha Kaczyńskiego w tamtym czasie. Mossakowski donosił do urzędników do prokuratury, urzędnicy twardo blokowali wszelkie reprywatyzacje. Pan Mossakowski był zdania, że urzędnicy mają obowiązek wydawać mu te nieruchomości” – powiedział członek komisji weryfikacyjnej, Sebastian Kaleta, który był gościem w programie Doroty Kani.

Sebastian Kaleta poinformował, że komisja jest w posiadaniu informacji o tym, iż Zygmunt Mossakowski jest ojcem Marka Mossakowskiego. Co więcej jest to ten sam Zygmunt Mossakowski, który tak wysoko wycenił zbiory Pawła Piskorskiego.

- Być może to były bardzo wartościowe dzieła sztuki, ale budzi to bardzo poważne wątpliwości. W sprawie Nabielaka 9 zostało ujawnione to, że urzędnicy miejscy pod koniec 2005 r. nie wiedzieli powodu by te nieruchomości zwracać, ponieważ mają wątpliwości do tych umów nabywania roszczeń za śmieszne pieniądze [...] Adres Nabielaka 9 jest symboliczny, gdyż to to tam mieszkała Jolanta Brzeska, to tam zaczęła się jej walka o godność, o prawdę w sprawie reprywatyzacji, walka o prawa lokatorów. Niestety, wiemy już dzisiaj, że została zamordowana. Czy miało to związek z tą reprywatyzacją, z inną czynnością tej nieruchomości - tego jeszcze nie wiemy. Wiemy natomiast, że bardzo usilnie, albo nieudolnie prowadzono wszelkie działania po jej śmierci - co może być przyczyną tego, że dzisiaj nie znamy prawdy o jej śmierci. W ubiegłym roku minister sprawiedliwości i prokurator generalny pan Zbigniew Ziobro zdecydował by na nowo utworzyć to śledztwo. Dzisiaj pracuje grupa śledczych, która wykorzystuje wszelkie dostępne narzędzia i metody by ustalić prawdę o jej śmierci – podkreślił Sebastian Kaleta.

Jednocześnie członek komisji weryfikacyjnej ds. dzikiej reprywatyzacji poseł Sebastian Kaleta zwraca uwagę, że kulisy działalności Marka Mossakowskiego mogą być dla wielu osób szokujące.

  - Aktywność pana Marka Mossakowskiego jest dla przeciętnej osoby czymś ciężko przyswajalnym. Roszczenia do odszkodowania od Nabielaka 9 zostały nabyte za kilkaset złotych. W polskich sądach wiele rzeczy może się zdarzyć i w tej sprawie zdarzyło się właśnie tak. W tej sprawie pan Mossakowski nabył roszczenia w kwocie pomiędzy 300 a 500 zł (w zależności od analizy umowy). Nabył te roszczenia już po samej reprywatyzacji. Pan Mossakowski wynajął Roberta N., innego słynnego rekina reprywatyzacji by ten wywalczył dla niego odszkodowanie, pozwał Skarb Państwa na około 3 miliony złotych, następnie sąd przyznał mu 1 mln 800 tys. Tutaj pojawia się bardzo ciekawy wątek. Prokuratura Generalna, która reprezentowała w tej sprawie Skarb Państwa chciała i uznała za zasadne wystosowanie apelacji w tej sprawie. I co ciekawe, apelację zablokował wojewoda mazowiecki, członek Platformy Obywatelskiej Jacek Kozłowski. Na podstawie tego, że on zablokował apelację, ta apelacja musiała zostać wycofana. Wyrok sądu I instancji nie był poddany weryfikacji przez sąd wyższej instancji i 2 miesiące później środki trafiły na konto pana Mossakowskiego. To jest nowość w sprawie Nabielaka 9. W innych roszczeniach ten mechanizm również się pojawia – stwierdził członek komisji weryfikacyjnej na antenie Telewizji Republika.


Więcej na temat działalności „kolekcjonera kamienic” w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”. To właśnie tam Dorota Kania ujawnia powiązania Mossakowskiego sięgające Kryspin Kulmatycki, ppłk Departamentu II:


Pod skrzydłami MSW
Firmy polonijne – a więc także „Stefania”, której pełnomocnikiem był Marek Mossakowski – należały do Polsko-Polonijnej Izby Przemysłowo-Handlowej „Inter-Polcom”. To z jej poparciem pracownicy mogli szybciej i łatwiej uzyskać paszporty. Wiceprezesem zarządu i dyrektorem Inter-Polcomu był Kryspin Kulmatycki, ppłk Departamentu II od 1983 r. na etacie niejawnym. Z indywidualnej karty przeglądu kadrowego wynika, że w latach 1984–1987 ppłk Kulmatycki realizował zadania operacyjne na obiekcie specjalnym i w 1989 r. nadal wykonywał zadania specjalne poza resortem, z kolei w opinii służbowej za okres 1985–1988 czytamy, że Kulmatycki „realizuje zadania dla resortu spraw wewnętrznych, pełniąc stanowisko kierownika w instytucji cywilnej, poprzez swoje działania i trafne oceny wpływa na podejmowanie decyzji w kwestii ulokowania w polskiej gospodarce inwestora zagranicznego z krajów kapitalistycznych”.. „Stanowiskiem w instytucji cywilnej”, poprzez które wpływał na „ulokowania w polskiej gospodarce inwestora zagranicznego z krajów kapitalistycznych”, było kierowanie Inter-Polcomem, gdzie zajmował stanowisko wiceprezesa zarządu. W aktach IPN są także informacje o siatce agentów, których prowadził Kulmatycki - czytamy we fragmencie czołówkowego artykułu Doroty Kani z najnowszego numeru tygodnika „Gazeta Polska”.

 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, Gazeta Polska

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

„Towarzysz Birkut” alarmuje ws. polskiej demokracji i przewiduje... rychły koniec „pisowskiej” władzy

/ twitter.com/screenshot/@PSzubartowicz

  

Aktor Jerzy Radziwiłowicz wypowiedział się dla tygodnika wydawanego przez szwajcarsko - niemiecką firmę - Ringier Axel Springer. Jak można się było spodziewać, lamentował nad stanem polskiej demokracji pod rządami PiS. Konkretnie nie wie, co mu najbardziej uwiera, ale sięgając po cytat z filmu Wajdy przewiduje, że wkrótce musi nastąpić jakiś spektakularny przełom - co może przecież oznaczać powrót do władzy sprawdzonych towarzyszy z Platformy. Posługując się kolejnym cytatem podpowiada "obrońcom demokracji" jak zachować się w tych trudnych dla nich czasach - „Jak siedzisz w gnoju po szyję, to się nie szarp, bo się całkiem utopisz”. Trudno jednoznacznie odczytać myśl aktora Radziwiłowicza, ale wyczuwamy w niej pewne zniechęcenie i rezygnację...

W wywiadzie dla "Newsweek"a Jerzy Radziwiłowicz ubolewa nad sytuacją społeczno - polityczną w Polsce.

Pytany dlaczego zaangażował się w czytanie konstytucji oznajmił, że chce dać głos w tej sprawie oraz, że to minimum tego, co może zrobić.

Piękny tekst preambuły naszej konstytucji czytam publicznie już dwa i pół roku. Pierwszy raz stało się to, gdy rozpoczęło się niszczenie Trybunału Konstytucyjnego. Było dla mnie jasne, że PiS bierze się za bary z tą instytucją nie po to, aby polepszyć jej prace. Od początku miałem poczucie, że rządzi nami chuligańska formacja, która zmierza w złą stronę. Do partii Kaczyńskiego nie mam za grosz zaufania od czasu pierwszych rządów. Już to, co robili w latach 2005-2007 przerażało mnie, ale wtedy mieli za mało czasu i możliwości, aby dokonać tego, co teraz.

- mówi "Newsweekowi" aktor.

Dość szybko aktor zaczął cytować dialogi z filmu Wajdy "Człowiek z marmuru", w którym sam grał główną rolę - przodownika pracy Mateusza Birkuta. Dla Radziwiłowicza "kłamstwa, chamstwo i buta tej władzy są nie do zniesienia". W tym właśnie momencie posypały się cytaty z „Czlowieka z marmuru” - „Cegła cały czas jest przez władzę podgrzewana. Kwestią czasu jest to, kiedy zacznie parzyć”.

Aktor uważa, że PiS jest obecnie bardziej brutalny i skuteczny, niż w czasie poprzednich rządów.

Nie muszą układać się z nikim w koalicji. Gdy większość sejmowa spadła im z nieba, zrozumieli, że hulaj dusza, więc robią, co chcą.

- ocenia Radziwiłowicz.

Słychać jednak w jego wypowiedzi pewne zwątpienie, a nawet rezygnację, bo jak się wydaje, zaleca "obrońcom demokracji" pasywność i straszy bliżej nieokreślonymi, złymi konsekwencjami ich działań. 

Jak siedzisz w gnoju po szyję, to się nie szarp, bo się całkiem utopisz.

- podpowiada filmowy "Birkut".

Pytany, co go najbardziej uwiera w polskiej rzeczywistości? - odparł:

Trudno powiedzieć co konkretnie. Uwiera wszystko. To, jak ci ludzie się wypowiadają jest okropnie irytujące. Przecież chyba nawet dziecko już rozumie, że nie jest tak, jak próbują nam wmówić. Kłamstwo, szyderstwo, chamstwo i buta tej władzy są nie do zniesienia.

Pod informacją o wywiadzie z Radziwiłowiczem, opublikowaną na Twitterze, wypowiedzieli się użytkownicy tego społecznościowego medium. Jak można było przypuszczać w większości nie podzielali obaw aktora. 

 

Źródło: niezalezna.pl, newsweek.pl, twitter. com

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl