Wstrząsające zeznania przed komisją weryfikacyjną. „Moja żona jest strzępem człowieka”

/ fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

– Byliśmy ciągle nękani podwyżkami, mój czynsz wzrósł z 400 do 1200 złotych – mówił przed komisją weryfikacyjną Marek Pogorzelski, mieszkaniec kamienicy przy ul. Schroegera 72. Dodał, że próbował się wielokrotnie spotkań z burmistrzem dzielnicy , ale ten „nigdy nie miał dla nas czasu”.

Komisja weryfikacyjna bada reprywatyzację nieruchomości przy ul. Schroegera 72 na stołecznych Bielanach. Miasto przekazało nieruchomość spadkobiercom dawnych właścicieli. Jak podawały media, wątpliwości w tej sprawie budzi m.in. brak oryginału pełnomocnictwa, udzielonego pod koniec lat 40. adwokatowi przez ówczesnych właścicieli. Na wniosek lokatorów kamienicy w marcu br. Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Warszawie uchyliło decyzję prezydent stolicy o ustanowieniu prawa użytkowania wieczystego tej nieruchomości – uznając, że nie wyjaśniono należycie, czy pełnomocnictwa udzieliły „uprawnione osoby”.

Marek Pogorzelski, który posiadał mieszkanie w tej kamienicy powiedział przed komisją, że takie ustalenia – że dokument z 1948 r. był fałszywy – poczyniła prokuratura we Wrocławiu w toku prowadzonego obecnie śledztwa.

Pogorzelski relacjonował, że kamienica w 2008 r. została przekazana osobom podającym się za spadkobierców; w listopadzie tego roku mieszkańcy zwrócili się o spotkanie z wiceprezydentem miasta Andrzejem Jakubiakiem i przekazali mu swoje wątpliwości – że w ich ocenie budynek przy Schroegera 72 nie powinien był zostać przejęty.

Świadek zaznaczył, że spotkanie z wiceprezydentem było spowodowane tym, że władze dzielnicy nie chciały z nimi rozmawiać, m.in. ówczesny burmistrz Zbigniew Dubiel. Poinformowano ich później, że miasto co prawda uznaje, że zwrot odbył się zgodnie z prawem, ale zajmie się weryfikacją postępowania.

Pogorzelski zaznaczył, że od ówczesnego burmistrza nie było żadnej pomocy.

Próbowaliśmy się z nim skontaktować, ani razu nie znalazł dla nas czasu. Cały czas zrzucał wszystko na swojego zastępcę 
– mówił. Jak dodał, we wrześniu 2016 r. otrzymał prośbę o spotkanie ze strony wiceprezydenta Witolda Pahla, który na spotkaniu wykazał się zrozumieniem dla sytuacji mieszkańców.

Przyznał, że mieszkańcy po przekazaniu kamienicy zostali poinformowani, że obowiązują „te same ustalenia” co wcześniej. Jednak dodał, po zreprywatyzowaniu kamienicy jego czynsz z czasem wzrósł z 400 na 1200 złotych. Przyznał, że płacił czynsz według starych zasad, ale kiedy właściciele budynku weszli z nim na drogę sądową, zapłacił wszelkie zaległości z tego tytułu – łącznie około 50 tysięcy złotych.

Jak zeznał, że od współwłaścicielki kamienicy mieszkańcy usłyszeli, że „jak wam się nie podoba to idźcie do pani Hani”. Przyznał, że pełnomocnik mieszkańców informował prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz o nieprawidłowościach, wykazywał błędy i proponował rozwiązania tej sytuacji, ale również bez rezultatu.

Dalej Pogorzelski przytoczył też słowa, które w kwestii Schroegera 72 miał wypowiedzieć ówczesny wiceszefa Biura Gospodarki Nieruchomościami Jakub R. „Dajcie sobie spokój, ta sprawa została przekazana właściwym spadkobiercom – miał powiedzieć R. o tej sprawie. Dodał, że informacje przekazywane były również do stołecznego ratusza, ale bez efektu.

W moim mniemaniu istniała grupa, której zależało na konkretnym załatwieniu sprawy Schroegera 72. Nad tą grupą był rozłożony parasol ochronny 
– powiedział Pogrzelski.

Według niego, burmistrz Zbigniew Dubiel miał powiedzieć do jednej z lokatorek: „wasze ulice, nasze kamienice”. Pogorzelski stwierdził, że sprawa reprywatyzacji kamienicy odbiła się na jego rodzinie.

Moja żona jest strzępem człowieka, jeżeli chodzi o stan nerwowy 
– powiedział.

 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

„Towarzysz Birkut” alarmuje ws. polskiej demokracji i przewiduje... rychły koniec „pisowskiej” władzy

/ twitter.com/screenshot/@PSzubartowicz

  

Aktor Jerzy Radziwiłowicz wypowiedział się dla tygodnika wydawanego przez szwajcarsko - niemiecką firmę - Ringier Axel Springer. Jak można się było spodziewać, lamentował nad stanem polskiej demokracji pod rządami PiS. Konkretnie nie wie, co mu najbardziej uwiera, ale sięgając po cytat z filmu Wajdy przewiduje, że wkrótce musi nastąpić jakiś spektakularny przełom - co może przecież oznaczać powrót do władzy sprawdzonych towarzyszy z Platformy. Posługując się kolejnym cytatem podpowiada "obrońcom demokracji" jak zachować się w tych trudnych dla nich czasach - „Jak siedzisz w gnoju po szyję, to się nie szarp, bo się całkiem utopisz”. Trudno jednoznacznie odczytać myśl aktora Radziwiłowicza, ale wyczuwamy w niej pewne zniechęcenie i rezygnację...

W wywiadzie dla "Newsweek"a Jerzy Radziwiłowicz ubolewa nad sytuacją społeczno - polityczną w Polsce.

Pytany dlaczego zaangażował się w czytanie konstytucji oznajmił, że chce dać głos w tej sprawie oraz, że to minimum tego, co może zrobić.

Piękny tekst preambuły naszej konstytucji czytam publicznie już dwa i pół roku. Pierwszy raz stało się to, gdy rozpoczęło się niszczenie Trybunału Konstytucyjnego. Było dla mnie jasne, że PiS bierze się za bary z tą instytucją nie po to, aby polepszyć jej prace. Od początku miałem poczucie, że rządzi nami chuligańska formacja, która zmierza w złą stronę. Do partii Kaczyńskiego nie mam za grosz zaufania od czasu pierwszych rządów. Już to, co robili w latach 2005-2007 przerażało mnie, ale wtedy mieli za mało czasu i możliwości, aby dokonać tego, co teraz.

- mówi "Newsweekowi" aktor.

Dość szybko aktor zaczął cytować dialogi z filmu Wajdy "Człowiek z marmuru", w którym sam grał główną rolę - przodownika pracy Mateusza Birkuta. Dla Radziwiłowicza "kłamstwa, chamstwo i buta tej władzy są nie do zniesienia". W tym właśnie momencie posypały się cytaty z „Czlowieka z marmuru” - „Cegła cały czas jest przez władzę podgrzewana. Kwestią czasu jest to, kiedy zacznie parzyć”.

Aktor uważa, że PiS jest obecnie bardziej brutalny i skuteczny, niż w czasie poprzednich rządów.

Nie muszą układać się z nikim w koalicji. Gdy większość sejmowa spadła im z nieba, zrozumieli, że hulaj dusza, więc robią, co chcą.

- ocenia Radziwiłowicz.

Słychać jednak w jego wypowiedzi pewne zwątpienie, a nawet rezygnację, bo jak się wydaje, zaleca "obrońcom demokracji" pasywność i straszy bliżej nieokreślonymi, złymi konsekwencjami ich działań. 

Jak siedzisz w gnoju po szyję, to się nie szarp, bo się całkiem utopisz.

- podpowiada filmowy "Birkut".

Pytany, co go najbardziej uwiera w polskiej rzeczywistości? - odparł:

Trudno powiedzieć co konkretnie. Uwiera wszystko. To, jak ci ludzie się wypowiadają jest okropnie irytujące. Przecież chyba nawet dziecko już rozumie, że nie jest tak, jak próbują nam wmówić. Kłamstwo, szyderstwo, chamstwo i buta tej władzy są nie do zniesienia.

Pod informacją o wywiadzie z Radziwiłowiczem, opublikowaną na Twitterze, wypowiedzieli się użytkownicy tego społecznościowego medium. Jak można było przypuszczać w większości nie podzielali obaw aktora. 

 

Źródło: niezalezna.pl, newsweek.pl, twitter. com

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl