Pora na polską motoryzację

/ Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

Przez długi czas Polska była białą plamą na motoryzacyjnej mapie. Nie byliśmy w stanie stworzyć rozpoznawalnych na całym świecie marek samochodów czy motocykli. Od niedawna naszym znakiem rozpoznawczym stały się pojazdy komunikacji miejskiej i to one mogą być w niedalekiej przyszłości naszym biletem na motoryzacyjne salony.

Polska motoryzacja nigdy w pełni nie rozwinęła skrzydeł. W 20-leciu międzywojennym, jak i w czasach PRL-u polskie konstrukcje w większości produkowano z części pochodzących z innych państw lub na zagranicznych licencjach. Próby Tadeusza Tańskiego i Kazimierza Meyera, tworzących markę CWS, nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, choć ich projekt CWS T-1 (samochód osobowy) pod wieloma względami był ewenementem w skali świata. Ostatecznie produkcja ruszyła pod licencją włoskiego Fiata, który nie godził się na rozwój polskich konstrukcji. Rodzima myśl techniczna nie zdołała zaistnieć w świecie, ponieważ w czasach kształtowania i rozwoju rynku motoryzacyjnego nie było jej na mapach. W ocenach wielu ekspertów i polityków nadchodzi pierwsza rewolucja przemysłowa, w której Polska może wziąć udział jako lider, ­m.in. w obszarze elektromobilności. Potwierdzają to najświeższe dane ekonomiczne i sukcesy polskich firm.

Optymistyczne statystyki
We wrześniu tego roku opublikowano dane Eurostatu, z których wynika, że Polska staje się „fabryką Europy”. Nasz kraj znalazł się na 6. miejscu w zestawieniu krajów z najszybszą dynamiką wzrostu i brylował w statystykach dotyczących zatrudnienia. Okazało się, że nie mamy sobie równych w sektorze przemysłowym. Od początku roku w Polsce przybyło aż 223 tys. miejsc pracy na 345 tys. w całej Unii. Znajdujące się na drugim miejscu Niemcy zatrudniły 39 tys., czyli ponad pięć razy mniej niż Polska. Wiele światowych potęg, takich jak Mercedes i Toyota, przeniosło swoje zakłady nad Wisłę. Nasz kraj staje się montownią Starego Kontynentu. Znacząca część produkowanych w Europie samochodów powstaje właśnie tutaj. To dowodzi, że mamy wszystkie niezbędne warunki do podbicia rynku motoryzacyjnego, niestety bez rodzimej marki. Tutaj z pomocą przychodzą wspomniani już producenci pojazdów komunikacji miejskiej.

Nowe eko-pojazdy z Polski
Polska staje się liderem elektromobilności. Autobusy o napędzie elektrycznym firm takich jak Ursus czy Solaris jeżdżą po ulicach wielu polskich i europejskich miast. Ostatnio Ursus wygrał największy w Polsce i jeden z największych w Europie przetargów na dostawę eko-busów. Zamawiającym był Urząd Miejski w Zielonej Górze. Firma z Lublina od dawna angażuje się w rozwój elektromobilności. Przygotowała nową generację autobusów z napędem wodorowym i projekt elektrycznego samochodu dostawczego. W dodatku trwają prace nad ciągnikiem napędzanym energią elektryczną i rekonstrukcją marki WSK, która miałaby mieć silnik elektryczny. Warto również zwrócić uwagę na Fabrykę Samochodów Elektrycznych z Bielska-Białej, gdzie powstał FSE One – w pełni polski model samochodu elektrycznego. Firma szykuje się do produkcji seryjnej. Dokonania obu firm dowodzą, że technologie nie są problemem. Jesteśmy w stanie wytworzyć lub pozyskać wszelkie potrzebne innowacje. Czego więc brakuje? Wsparcia państwa?

Rywalizacja z zagraniczną konkurencją
Od czasu ogłoszenia Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju jedno jest pewne. Polska ma zamiar brać czynny udział w rozwoju elektromobilności. Rząd wyznaczył sobie klarowny cel. Do 2025 r. po polskich drogach ma się poruszać milion pojazdów elektrycznych. Rada Ministrów podchodzi do projektu kompleksowo, skupiając się również na sieci stacji ładowania, których liczba ma wzrosnąć ze 150 do 6 tys. W dodatku Ministerstwo Energii ogłosiło Plan Rozwoju Elektromobilności, który intensyfikuje działania administracji publicznej, samorządów, przedsiębiorców i ośrodków akademickich. O działaniach rządu w ramach elektromobilności usłyszeliśmy podczas Kongresu 590. Pojawił się na nim wicepremier Mateusz Morawiecki, który na ubiegłorocznej edycji wydarzenia przedstawił projekt Konstytucji dla Biznesu. W tym roku motoryzacji poświęcono jeden z bloków zaplanowanych podczas Kongresu. Aby móc rywalizować z zagraniczną konkurencją, Polska będzie musiała się uporać z kilkoma problemami. Jednym z nich jest nieodpowiednie funkcjonowanie sieci dystrybucyjnych, co uniemożliwia budowanie silnych marek części zamiennych. Kolejną przeszkodą są hermetyczne przetargi. Tego typu problemy ma rozwiązać program INNOMOTO, który zainicjowało Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Celem inicjatywy jest zwiększenie konkurencyjności i innowacyjności polskiego sektora motoryzacyjnego w perspektywie roku 2026. Jego założenia i dotychczasowe osiągnięcia zostały przedstawione podczas Kongresu 590.

Polska przez wiele lat starała się dogonić zagraniczną konkurencję. Teraz stajemy przed niepowtarzalną szansą na to, by wyprzedzić wiele światowych koncernów i zająć czołowe miejsce na rodzącym się rynku elektromobilności.

Artykuł powstał we współpracy z organizatorem Kongresu 590.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

W górach nawet pół metra śniegu

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere.com/Mareefe/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/

  

Na Podkarpaciu dziś rano przejezdne były wszystkie drogi wojewódzkie i krajowe. "Miejscami leży zajeżdżony śnieg i błoto pośniegowe. Lokalnie jest też ślisko" - powiedział dyżurny Podkarpackiego Zarządu Dróg Wojewódzkich w Rzeszowie Arkadiusz Krawiec. W Bieszczadach leży nawet pół metra śniegu.

Dodał, że "rano skutki opadów śniegu usuwało 51 pługopiaskarek".

"Warunki na drogach mogą w każdej chwili ulec zmianie, a lokalnie na drogach zalesionych lub w okolicach cieków wodnych i rzek może wystąpić śliskość spowodowana specyficznym mikroklimatem. Prosimy wszystkich użytkowników dróg o ostrożną jazdę i dostosowanie prędkości oraz techniki jazdy do warunków panujących na drogach"

- powiedział Krawiec.

Natomiast w Bieszczadach i Beskidzie Niskim w ciągu ostatniej nocy spadło od pięciu do 10 centymetrów świeżego śniegu. W Cisnej i Ustrzykach Górnych w niedzielę rano termometry pokazywały pięć stopni mrozu.

"W Bieszczadach powyżej górnej granicy lasu leży ok. pół metra śniegu. W dolinach pokrywa śnieżna wynosi średnio 20 cm"

- powiedział ratownik dyżurny bieszczadzkiej grupy GOPR Jan Koza.

Na Podkarpaciu na nartach zjeżdżać można m.in. w Puławach Górnych koło Rymanowa oraz na stokach Gromadzynia i Laworty w Ustrzykach Dolnych.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl